Ken Liu „Królowie Dary”. Tom pierwszy epickiego cyklu „Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu”.

image

Tytuł: Królowie Dary
Autor: Ken Liu
Ilość stron: 585
Wydawnictwo: Sine Qua Non [imaginatio]

Cwany i czarujący hulaka Kuni Garu oraz stanowczy i nieustraszony Mata Zyndu są zupełnymi przeciwieństwami. Jednak pomimo tego kiedy niezależnie od siebie występują przeciwko cesarzowi, w mgnieniu oka stają się przyjaciółmi. Walka ze wspólnym wrogiem oraz wielki upór w dążeniu do celu to tylko nieliczne z wielu łączących ich podobieństw budujących ich mocną przyjaźń. Tyle, że kiedy w końcu dochodzi do obalenia władzy…przyjaźni mocno się chwieje. Każdy z nich ma różne wizje nowego świata, po obaleniu cesarza. I każdy z nich… ma całkowicie inne pojęcie sprawiedliwości. Co tak naprawdę kieruje tymi dwoma? Czy ich drogi, które rozeszły się tak dramatycznie, połączą się na powrót by ich przyjaźń znów stała się prawdziwym orężem?

Ken Liu to zdecydowanie nazwisko,  które powinien znać każdy miłośnik zarówno fantastyki jak i powieści o potężnej więzi jakim jest braterstwo. Historia, którą śledzi czytelnik w Królach Dary to tylko część tego co zaplanował autor, jednak jest to niesamowicie skonstruowana i doskonale poprowadzona historia z genialną narracją, która pozwala wczuć się w każdą kolejną sytuację, w jakiej przyjdzie się znaleźć bohaterom. Geniusz Liu polega głównie na egzotyczności świta wykreowanego przez niego. Jako wielki miłośnik kultury azjatyckiej, z naciskiem na Japonię, byłam zachwycona każdym detalem, każdym słowem, które choć w najmniejszym stopniu pobrzmiewało w tym języku. Do tego opisy i Kuni oraz Mata. Para genialnych postaci, która sprawiała, że nie mogłam się oderwać od lektury, nawet kiedy och losy naprawdę się skomplikowały, a drogi rozeszły w dramatyczny sposób.

To co tak naprawdę boli jeśli chodzi o Królów Dary to konieczność oczekiwania na kolejne tomy. Ken Liu oficjalnie ląduje na półce z ulubionymi książkami i dostaje order genialnego powieściopisarza. Będę z niecierpliwością wyczekiwała kolejnych jego powieści z serii Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu. To zdecydowanie fantastyka z wysokiej półki, a nie znać Kena Liu, będzie taką samą ujmą na honorze książkoholika jak nie znać Tolkiena czy Lovecrafta.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.

Hasacz.

Reklamy

Robert Foryś „Gambit hetmański „. Kiedy silni mężczyźni stają się pionkami przebiegłych kobiet.

image

Tytuł:  Gambit hetmański
Autor: Robert Foryś
Ilość stron: 1030
Wydawnictwo: Otwarte

„Prawdziwa władza kryje się w cieniu.”

Rok 1671, Francja. Marysieńka Sobieska spotkała się z kardynałem de Bonzim, ministrem spraw zagranicznych Ludwika XIV i jednocześnie jej zwierzchnik. Jak się okazuje żona hetmana wielkiego koronnego jest francuskim zpiegiem i prowadzi w Polsce swoją własną grę,  tuż pod nosem męża,  który tak naprawdę…jest tylko pionkiem w rękach swojej ukochanej żony. Kobieta ma na celu zdetronizować Michała Korybuta Wiśniowieckiego.

Silni i niezależni władcy są tak naprawdę tylko piosenkami na historycznej szachownicy. To kobiety prowadzą niebezpieczne rozgrywki, a czy przy tym poleje się krew, czy przyjdzie im zapłacić więcej niż zazwyczaj….to już nie ma znaczenia. Cel ma zostać osiągnięty.

Gambit hetmański to zebrane w jeden tom trzy książki z cyklu o tym samym tytule, na który składają się Bóg, honor, ojczyzna, Krew, ogień i łzy oraz Złoto i tron. Nie trzeba  być Francisem Urquhartem z House od Cards,  żeby zrozumieć jak mocną sugestią są sam w tytuły wybrane dla poszczególnych tomów.

Nie było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Forysia. Swoją przygodę zaczęłam książką Początek nieszczęść królestwa,  która przez długi czas pozostawała moim osobistym koszmarkiem i bałam się dotykać czegokolwiek co wyszło spod ręki autora. Na szczęście człowiek uczy się całe życie i po kilku latach od nie dającego się przełknąć pierwszego spotkania, usłyszałam o wydaniu Gambita hetmańskiego przez Wydawnictwo Otwarte. Im bliżej do premiery, tym bardziej się zastanawiałam jak wyszło autorowi wysunięcie się spod skrzydeł Fabryki Słów i przejście do bardziej profesjonalnego wydawnictwa.

Okazuje się, że czas nie tylko leczy rany, ale i łagodzi spory – szczególnie te wewnętrzne – dzięki czemu na czysto podeszłam do lektury. Czas pokazał, że Foryś rozwinął się jako autor i człowiek, który powinien snuć opowieść o bezwzględności i malwersacji w lekki sposób, który zachęciłby  czytelnika do lektury. Jak mu to wyszło? 

Mistrzowsko. Snując opowieść lekko i z niesamowitym klimatem, Foryś niczym Stirlitz, pokazał wszystkim niewiernym język po oblizaniu łyżeczki z herbaty, udowadniając tym samym swoim czytelnikom, że powieść historyczna to coś wspaniałego.  Przedstawił dzieje historyczne na swój sposób (tutaj drogie dzieci z bólem tej części ciała, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę, pojawia się taka piękna rzecz jak swoboda twórca,  którą autorzy machają wam przed nosami, ale ey tego nie widzicie, bo jesteście za głupie  ) i pokazując,  że ukochana Sobieskiego wcale nie pozostała niewinną Marysieńką, żoną króla. Była silną i bezwzględną kobietą.  To właśnie na to jest położony największy nacisk przy przedstawieniu najważniejszych kobiecych postaci. Są silne, charakter na, a ich mężowie bądź kochankowie to tylko pionki w ich rękach.

Snując ową historię,  czytelnik nie jest w stanie się oderwać od całości.
Czyta się to z zapartym tchem i momentami w głowie się nie mieści,  że tak naprawdę nie wiadomo (przynajmniej ja nic o tym nie wiem) czy Marysieńka czasami nie była szpiegiem na usługach jakiegoś kardynała. Oczywiście przez całość przewijają się przeróżne historyczne postacie, które możecie znać z lekcji historii i nie tylko, ale czy warto o tym wspominać,  skoro Sobieska wyszła na taką równą babkę?

Całościowo Gambit hetmański to doskonała lektura historyczna z wątkami szpiegowskimi, romantycznymi, a może i thrillera? Genialne i tyle. Nie wiem po co wy to jeszcze czytacie…kupujcie to tomiszcze, a nie czytacie nieskładne wypociny hasacza.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Otwarte.

Hasacz.

Elżbieta Rodzeń „Dziewczyna o kruchym sercu”. O tym jak autorka zrobiła ze mnie miazgę.

imageTytuł:  Dziewczyna o kruchym sercu.
Autor: Elżbieta Rodzeń
Ilość stron: 565
Wydawnictwo:  Zysk i Ska

 

Było ich dwoje. On – Janek. Chłopak towarzyski, uczynny, wzorowy uczeń, wolontariusz. Chłopak z poczuciem misji. Anioł bez skrzydeł, piękny prezent  dla niej. Ona – Ula. Dziewczyna, która z niewiadomych dla ogółu przyczyn, opuszcza dużo lekcji w szkole, przez co ma duże zaległości w szkole. Oboje są w klasie maturalnej. Janek, typowo dla siebie zgłasza się na ochotnika by pomóc dziewczynie w nad robieniu materiału. Problem tkwi w dwóch rzeczach. Janek odczuwa coraz większe przywiązanie do dziewczyny, a ona odrzuca go od siebie, jest opryskliwa, nieufna i zdystansowana. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna nie może mu zaufać, jakby wyczuwała od niego złe intencje. Pytanie tylko czy Ula naprawdę nie chcę by Janek się do niej zbliżał czy problem leży zupełnie gdzie indziej?

Ostatnio mam bardzo zły czas w pisaniu dla was notek, chociaż książki czytam na bieżąco. Dziewczynę o kruchym sercu zawdzięczam nie tylko wydawnictwu, ale i własnej słabości. Ostatnio coraz więcej czytam historii obyczajowych i nie wiem co z tym faktem poczynić. Elżbieta Rodzeń funduje czytelnikowi taką bombę uczuć podczas czytania tej pozycji, że przez długą chwilę po zakończeniu książki musiałam się zastanowić czy to zakończenie jest dobre czy nie.

Zostaje nam przedstawiony chłopak o sercu ze złota, który chce robić dużo dobrego i jeszcze więcej. Janek to postać, którą uwielbia się od pierwszych stron, gdzie się pojawia czyli w zasadzie od pierwszej – so obvious, bo jest narratorem powieści – i do samego końca ta sympatia nie gaśnie. To kawał chłopa, który jest wręcz chodzącym promyczkiem dla każdemu, komu zdecyduje się pomagać. Z drugiej strony jest też Ula, dziewczyna, która cierpi. W redna, opryskliwa, chcąca odrzucić od siebie wszystkich i wszystko. Z jakiegoś powodu bardzo się z dziewczyną utożsamiłam i polubiłam równie mocno, co postać Janka. Oboje czegoś chcą, oboje mają swoje cele. Każde z nich chce żyć. Pytanie tylko czy oboje będą mogli to przeżyć?

Tak naprawdę nie wiem co powinnam napisać o tej książce. Wyłam jak dziecko, choć nie powinnam. Uwielbiam parę głównych bohaterów i z wielką chęcią przeczytałabym kontynuacje,  chociaż wszystko wskazuje na to, że autora pisała w zamyśle powieść jednotomową.  Jak nienawidzę książek z narracją w pierwszej osobie, tak tutaj się po prostu zakochałam i nie wiem czym było to spowodowane. Po prostu zostałam kupiona przez książkę i tyle. Już sam opis krzyczał do mnie z maila z premierami od wydawnictwa.

Dlatego polecam książkę wszystkim miłośnikom książek młodzieżowych, książek obyczajowych z dozą dramatu i napięcia. Świetnie napisana historia o pewnej dziewczynie i jej aniele, który zagubił się w swojej roli.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Zysk i ska.

Hasacz.

Ed Stafford „Poza cywilizacją. Jeden człowiek. Jedna wyspa. Jedna epicka opowieść o przetrwaniu.”

image

Tytuł:  Poza cywilizacją.  Jeden człowiek. Jedna wyspa. Jedna epicka opowieść i przetrwaniu.
Autor: Ed Stafford
Ilość stron: 340
Wydawnictwo:  Vesper

Ed Stafford to facet, który postanowił zmierzyć się z samym sobą i naturą. W efekcie tego postanowienia został zrzucony na wyspę Olorua na Oceanie Spokojnym i spędził na niej dwa miesiące próbując przetrwać każdego dnia w dzikiej przyrodzie. Poza kadrem miał swoją walkę dokumentować dla Discovery Channel, facet  nie miał ze sobą absolutnie nic, nawet bielizny. Taki return to innocent.
Ed nie był niedoświadczoną bułą życia. Facet był kapitanem w armii Jej Królewskiej Mości. Prowadził kursy survivalowe dla ludzi, którzy przygotowywali się do ekspedycji w dżunglach i terenach niebezpiecznych.

Czytając pamiętnik Eda, miałam wrażenie, że to w jakiś sposób powrót do dziewiczych instynktów, gdzie ludzie przecież musieli sobie tak radzić. Mężczyzna stopniowo poznawał i oswajał wyspę,  żeby w końcu osiągnąć spokój.  Oczywiście to czy facet nie leciał w kulki z widzami czy czytelnikami, jest kwestią uwierzenia w jego wyczyny i tak dalej. Był niedożywiony, odwodniony i słaby,  a mimo to przeżył. Nie ma pewności czy facet poza kamerą czasem nie był wspierany przez całą ekipę.

Słaba dieta, zmęczenie i ogólne wyniszczenie, powodowały u niego stany typowe dla człowieka wycieńczonego i niedożywionego. Nie kontrolował swojego ciała, ani tęsknoty za narzeczoną. Oczywiście należy podziwiać mężczyznę,  bo przetrwał, ale na dobrą sprawę można też się zastanowić po co to komu. Narażanie życia nie powinno być rozrywką dla telewidza.

Finalnie choć książka przedstawia wielkie burze emocji z jakimi musi się zmagać człowiek chcący przetrwać z niczym, to jest to po prostu historia o facecie, który dobrowolnie zrobił z siebie gola są biegającego po bezludnej wyspie, gdzieś na Pacyfiku.

Czytało się świetnie i lekko – o dziwo – ale nie jest to pozycja, która szczególnie nadaje się dla każdego, bo Ed nawet nie stara się niczego łagodzić. Chcieliście informacje z pierwszej ręki?  Na zdrowie i smacznego.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Vesper.

Hasacz.

Kate Atkinson ” Przysługa” i „Zagadki przeszłości”czyli ciąg dalszy przygody z czarną serią.

Tytuł: Przysługa;   Zagadki przeszłości
Autor: Kate Atkinson
Ilość stron: 477;  366
Wydawnictwo: Czarna Owca

Przysługa to powieść kryminalna, której akcja osadzona jest w Edynburgu, gdzie ma miejsce słynny festiwal teatralny. Ludzie, którzy czekają w kolejce na kolejne przedstawienie, są świadkami wypadku i brutalnej napaści. Kilka osób rusza poszkodowanym na ratunek. Wśród nich jest również były detektyw, Jackson Brodie. Wkrótce jednak staje się jasne, że ktoś czyha na dobre imię mężczyzny, bo niewiele później, staje się on podejrzanym w sprawie o morderstwo.

Z kolei Zagadki przeszłości to kolejna powieść Kate Atkinson, gdzie zazdrosny mąż podejrzewa żonę o zdradę, dwie siostry dokonują szokującego odkrycia. Zaś uznany prawnik prowadzi śledztwo w sprawie dawnego morderstwa. W tym samym czasie pewna pielęgniarka traci siostrzenicę, a pewna starsza pani…swoje koty. To wszystko spada na barki byłego policjanta, a obecnego detektywa Jacksona Brodie. Doskonały dochodzeniowiec przeżywa ciężkie chwile, przez otaczające go śmierć i intrygi, a na dodatek ma poważne problemy rodzinne. Mimo przeciwności losu kontynuuje śledztwa i ku własnemu zaskoczeniu, odkrywa związek między wszystkimi sprawami. Czy mimo nieszczęść Brodie da radę rozwiązać problemy?

I oto jestem. Podejrzewam, że większość z was mnie opluje za łączoną notkę, ale uznałam, że tak będzie lepiej. Zatem przechodząc do powieści pani Kate Atkinson – Przysługa to powieść, która dzieje się w moim ukochanym mieście. Zagęszczająca się akcja, ploty i inne twisty, a do tego cudowny styl autorki. Większość czytelników nie rozumie, że źle wykreowana postać może zepsuć odbiór książki, nawet jeśli autor ma genialny styl i doskonale stworzony świat w powieści umiera. Cały pozytywny odbiór zdycha, kiedy główna postać to durny, myślący pytką facet z bronią – przykład: James Bond. Chwała borom tucholskim i nie tylko, że Atkinson tak cudownie wykreowała Brodiego, że obi książki pożarłam w dwa dni. Pierwsza powieść oczywiście była dla mnie o wiele bardziej magiczna niż pierwsza, przez doskonale odtworzony klimat edynburskich ulic i zadymionych pubów. Magia, magia i jeszcze raz magia. Do tego zbrodnia i wrabianie byłego mundurowego. Nic tylko się rozpływać. Tymczasem Zagadki przeszłości to kolejna powieść Atkinson, którą przeczytałam niezgodnie z chronologią serii. Czy mnie to bolało? Nie. Czy przejmowałam się faktem, że miałam lekkie braki w informacji fabularnej? Nie. W przypadku tego tomu, że tak się ładnie wyrażę, nie miałam żadnego problemu z trafieniem w kontekst powieści. Całość uzupełniała się sama, nawet jeśli na początku czegoś się nie rozumiało, zaraz znajdowało się na to odpowiedź.

Polecam książki Kate Atkinson z prostej przyczyny: unikalność. Nie czytałam jeszcze tak wciągającej serii, nie mówiąc o tym, że Atkinson kupiła mnie już swoją pierwszą powieścią Kiedy nadejdą dobre wieści? Polecam i podpisuję się pod każdym blurbem na tylnych okładkach wszystkich trzech książek.

Za książki dziękuję bardzo wydawnictwu Czarna Owca.

 

Hasacz.