O Hasaczu

15875532_1788517021397452_2236765368243143113_oCześć,

Jeśli zajrzałeś/ zajrzałaś na tę stronę to znaczy, że chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o osobie, która tworzy tego bloga. Może zacznę od krótkiego przedstawienia się, chociaż nie lubię mówić o sobie. Mam na imię Weronika.  Jestem skończonym nerdem i chociaż inteligencją nie grzeszę, to uwielbiam czytać książki i pisać o nich, chociaż wcale mi to wybitnie nie wychodzi – o ile w ogóle. Czym się zajmuję poza blogiem? Domem – taka sytuacja, nic szczególnego. Rodziny nie mam, poza braćmi i rodzicami. Mam też psa. Suczkę rasy alaskan malamute, wabi się Vega.

Pewnie dziwi was dlaczego blog ma adres Big Dwarf? Odnosi się to do poprzedniej nazwy bloga i tego jak wyglądam – tak, piękna też nie jestem, prędzej znajdziecie bardziej kobiecego faceta, niż doszukacie się we mnie jakiegokolwiek waloru estetycznego. Jestem gruba, ohydna, głośna i głupia – przy okazji boleśnie szczera. Najlepsze połączenie, żeby być aspołecznym, introwertycznym gównem. Ciekawie, prawda? 😀 Super. To teraz dalej.

Mam 22 lata ( w chwili kiedy to piszę, czyli 28 października 2015 roku). Urodziłam się 7 lutego 1993 roku. Książki uwielbiałam od zawsze. Często ludzie mi wypominają, że szybko czytam, ale nie zawsze tak było. Za szczeniaka miałam poważne problemy z płynnym czytaniem, a czytanie na głos to już w ogóle katorga i makabra była. I nadal jest. Głównie dlatego, że chociaż nie widać i nie słychać, to jestem okropnie nieśmiałą osobą. Kiedy się denerwuje robię się czerwona – taka genetyka, nic nie poradzę. I nie to nie jest wstyd. Kiedy się wstydzę, po prostu uciekam – taki  ze mnie odważny hasacz.

No i przechodzę do meritum. Dlaczego hasacz? Otóż znaczenie słowa hasać zna każdy. Pewnego dnia, kiedy nie byłam jeszcze taką ofiarą losu, udaliśmy się na spacer – my znaczy koledzy i ja – do lasu. Od zawsze lubiłam las i tą ciszę jaka tam panuje. Jest w tym coś magicznego. No i jesienią chodzi się na grzyby – nie, nie zbieram tych halucynogennych. I tak chodziliśmy po tym lesie, było całkiem fajnie, aż tu nagle koledzy stwierdzili jednogłośnie „Zgubiliśmy się”. Zaraz jeden zaczął panikować, inny zgrywać geniusza survivalu. A co zrobiłam ja? Odwróciłam się i poszłam przed siebie. Pomijając fakt, że poszłam przez najgorsze chaszcze i szłam o wiele za szybko nawet jak na siebie, wyszliśmy prosto do drogi i to trochę ponad 5 metrów od samochodu. Wtedy kolega stwierdził, że jestem hasaczem. A przyczajenie to już inna historia, mniej zajmująca.

Cudownych historii to już raczej nie przeczytasz, drogi odwiedzający.

Mam nadzieję, że zaspokoiłam twoją ciekawość, czytelniku. Jeśli nie. Zapraszam na Facebooka.

9 uwag do wpisu “O Hasaczu

  1. Dzień dobry

    Tego czego nie mogę , nie potrafię wybaczyć Remigiuszowi Mrozowi to fakt,że zniszczył życie komisarzowi Forstowi. I zakończył trylogie o bestii z Zakopanego nie rozwiązując kwestii Olgi Szrepskiej. Prawie uśmiercił jednego z najmądrzejszych policjantów. Zdegradował go do poziomu zero. Odebrał mu kobietę z jaką mógłby ułożyć sobie życie.Panie Mróz pisz Pan jeszcze jeden tom o Forście i Daj Mu Żyć!!!

  2. cześć, witaj! poczytałam trochę i myślę, że całkiem spoko babka z Ciebie 🙂 zmykam na fejsbuka i lajkuję profil, a przy okazji w wolnej chwili zapraszam do mnie!
    Pozdrawiam i wpadam za jakiś czas z powrotem 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s