Natasha Preston „Silence. Tom I”. To już było.

silence-tom-1-w-iext51181379Tytuł: Silence
Autor: Natasha Preston
Ilość stron: 359
Wydawnictwo: Feeria Young

 

Jako osoba, która pisze o książkach niemal dziesięć lat, mogę z pełną odpowiedzialnością przyznać, że mam swoje zdanie na temat autorów, gatunków i tematów poruszanych w książkach. Jako osoba, która ma na swoim koncie odrażające doświadczenia życiowe, tym bardziej z dużo większym dystansem podchodzę do książek, które według wydawców mają szokować, poruszać do głębi inne bzdety. Zapytacie dlaczego określiłam to w ten sposób? Bo jest od zatrzęsienia autorek i autorów, którzy uwielbiają się porywać z motyką na słońce, a potem nie biorą na klatę tego, że nie da się zadowolić jedną książką wszystkich czytelników. Bo to jest zwyczajnie niemożliwe. A poruszanie takich tematów to bardzo ryzykowne zagranie.

 

Silence opowiada historię nastoletniej Oakley, która w wyniku pewnych wydarzeń w swoim życiu, przestała mówić. – i tutaj mogłabym zakończyć wprowadzenie do fabuły, bo wszystko inne byłoby spoilerem. Dziewczyna z dnia na dzień zamilkła i nikt nie wie dlaczego. Lekarze załamują ręce i nikt nie jest w stanie zrozumieć o co chodzi. Oakley jednak wie co się stało i dlaczego cena, którą płaci za bycie dziwadłem, jest niczym przy tym, co przeżyła i co zmusiło ją do milczenia. Zresztą w prawdę nikt by jej nie uwierzył. Dziewczyna jest przekonana, że to cisza ją uratuje i nawet miłość oraz wsparcie Cloe’a nie wystarczą by mogła wydostać się z kokonu traumy. Do czasu…

 

Z identycznym przeżywaniem traumy spotkałam się w książce Brittainy C. Cherry The Silent Waters. Maggie May też nie mówiła, co było wynikiem traumy i też przemówiła, kiedy zmusiła ją do tego sytuacja. I jak wspomniałam wcześniej, takie książki są dla mnie bardzo specyficzne, ponieważ podchodzę do nich z dużym dystansem. A powinnam brać je do siebie. Tak mi się wydaje.

 

W każdym razie Oakey w czym nie przypominała Maggie May. Dziewczyna byłą zagubiona i przerażona, choć milczenie było tak naprawdę jej wyborem. To dobrze skonstruowana postać, ale nie pokusiłabym się o stwierdzenie, że Oakley jest dziewczyną, którą można spotkać na ulicy czy w szkole. Dziewczyna w moim odczuciu była trochę przesadzona w swojej kreacji i zakończenie było…trochę puste. Znaczy…niby jest poruszenie, bo ma być drugi tom, a tematyka nie jest łatwa, ale problem jest taki, że nie zostało to tak przedstawione jak mogłoby być.

Postać Cole’a i cała reszta jest taka…niepotrzebna. W zasadzie. Tak samo jak główny winowajca, nie jest pokazany tak jak powinien. Można było pokazać go jako ukrytego predatora. Człowieka o dwóch licach. A tymczasem wszystko było takie…nijakie. Nie mówię, że książka była zła, bo czytało się ją dobrze, tylko momentami właśnie zachowanie postaci mi zgrzytało.  Całościowo jednak książka nie jest jakimś pomylonym projektem osoby, która o temacie przemocy wszelakiej nie ma pojęcia. To niedopracowane przedstawienie punktu widzenia ofiary i osoby, która bardzo chce jej pomóc. Moje odczucia były mieszane, ale jednocześnie książka nie była zła, więc polecam i chętnie bym porozmawiała na jej temat z wami.

 

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Feeria Young.

 

 

 

 

Hasacz.

Reklamy