C.W. Gortner „Marlena. Błękitny anioł w garniturze.” – kiedy książka nie wystarcza i czujesz to aż za mocno.

marlena_-blekitny-aniol-w-garniturze_9788327626158 (1)Tytuł: Marlena. Błękitny anioł w garniturze.
Autor: C.W. Gortner
Ilość stron: 528
Wydawnictwo: HerperCollins Polska

 

O Marlenie Dietrich można powiedzieć wiele. Między innymi to, że kobieta była dumną i upartą osobą. Wprawdzie należało ją podziwiać za ogromny talent muzyczny i aktorski, ale i za jej odwagę. W końcu nie każdy miał tyle odwagi by otwarcie głosić swoje poglądy antynazistowskie.

„Egocentryczka. Perfekcjonistka w każdym calu. Uparta i bezkompromisowa. Nienasycona. Zawsze fascynowała i nadal inspiruje.

Maria Magdalena Dietrich pochodzi z niezamożnej mieszczańskiej rodziny. Chce grać na skrzypcach. Kiedy jej karierę przerywa wojna, postanawia zostać śpiewaczką. Rzuca się w barwny świat berlińskich kabaretów. Słynąca ze zmysłowej urody, głębokiego głosu, uwodzicielskich sukienek i szytych na miarę garniturów, Marlena przyciąga coraz liczniejszą publiczność i wikła się w kolejne burzliwe romanse. Taki jest początek porywającej historii…  ” – można przeczytać na stronie wydawcy. I wiele w tym prawdy, w końcu Dietrich była znana z tego, że występowała w garniturach, co budziło wiele kontrowersji w tamtych czasach – do tego była otwarcie biseksualna.

„Marlena. Błękitny anioł w garniturze” – bogata w fakty i poruszająca powieść poświęcona jednej z największych legend złotej ery Hollywoodu. To książka o kobiecie o silnym charakterze, wielkich ambicjach i marzeniach, która odrzucała konwenanse, uwodziła świat i szła przez życie na swoich warunkach. ” –  z tym też poniekąd można się zgodzić. Inną sprawą jest fakt, że książka miała trochę braków informacji, co trochę mnie bolało. Z prostego względu – jeśli mam czytać publikację w charakterze biograficznym, chciałabym czytać te dobrze napisane, szczególnie kiedy sama to już wybieram i decyduje się poświęcić resztki wolnego czasu.

 

Całościowo Błękitny Anioł to naprawdę dobra książka, której trochę brakowało do tego 10/10, które rzuca się wszędzie na portalach recenzenckich. Sorry. Mimo wszystko ciągle pozostaje wybredną mendą przy tego typu książkach i nie chce mi się marnować czasu na jojczenie i piszczenie, że coś mi się nie podobało, a potem jakieś kwiatuszki będą mi wytykały, że jestem hipokrytą i idiotką. Ja to już wiem.

Jeśli jednak zaczynacie dopiero swoje przygody z książkami biograficznymi i około biograficznymi to będzie to idealny początek. Książka mimo braków informacyjnych ma swoje plusy. Jest napisana w lekki i przyjemny sposób, a tłumaczenie nie bije was swoją nieudolnością w paszczę.

 

Dla wyjaśnienia dodam jeszcze, że nie umiem w ładne ujmowanie fabuły, dlatego użyłam opisu ze strony wydawcy, żeby miało to ręce i nogi, a nie tylko rogi – hue hue.

 

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska.

 

 

 

Hasacz.

 

Reklamy

Francesca Zappia „Wymyśliłam cię”. Piękny umysł dla młodzieży?

wymyslilam-cie-w-iext48518244Tytuł: Wymyśliłam cię
Autor: Francesca Zappia
Ilość stron: 393
Wydawnictwo: Feeria Young

 

Jeśli oglądaliście kiedykolwiek film Piękny umysł, zrozumielibyście o co chodzi z tytułem tekstu. Schizofrenia to zaburzenie zaliczane do grupy psychoz, czyli stanów charakteryzujących się zmienionym chorobowo, nieadekwatnym postrzeganiem, przeżywaniem, odbiorem i oceną rzeczywistości. Osoby będące w stanie psychozy mają poważnie upośledzoną umiejętność krytycznej, realistycznej oceny własnej osoby, otoczenia i relacji z innymi, a nawet mogą nie być do niej zdolni. Schizofrenia ma bardzo zmienny przebieg i różne jej objawy mogą dominować w zależności od osoby. #GodBlessWikipedia . Napisanie książki o młodej dziewczynie, która zmaga się z tą chorobą było bardzo odważnym krokiem ze strony autorki, nie mówiąc o tym, że bardzo łatwo spaprać coś co ma wielki potencjał.

 

Alex to młoda dziewczyna, tuż przed college’em. Każdy dzień to dla niej walka z samą sobą. Walka z chorobą. Alex jest też genialną narratorką, która czasami ma problem z odróżnieniem rzeczywistości od złudzenia. No, ale halo. Nie każdy maturzysta ma schizofrenię. Z pomocą młodszej siostry, Alex usiłuje zachować zdrowy rozsądek i nie oszaleć do końca. I to wszystko idzie jej zaskakująco dobrze. Imprezuje, poznaje nowych ludzi, zawiązuje przyjaźnie…a nawet zakochuje się. Problem w tym, że Alex przywykła do tego, że coś z nią jest nie tak. Nauczyła się radzić sobie z chorobą. Nikt nie nauczył jej, że pewnego dnia…będzie normalna.

 

Książek dla młodzieży z potencjałem jest od zatrzęsienia. A tych, które ten potencjał zmarnowały – jeszcze więcej. Dlatego sięgając po książkę Zappii trochę się bałam, że to będzie kolejna książka, która da mi umysłowego kopa w splot słoneczny swoim niedopracowaniem. I zanim wydawnictwo podesłało mi książkę w polskiej wersji językowej, przeczytałam ją w oryginale. I przyznam szczerze, że nie zdechłam przez tłumaczenie. Co więcej, Marek Cieślik na tyle umiejętnie przetłumaczył książkę, że zachowała ona swój humor i urok, a postaci nie dostały minut stu punktów do autentyczności. Doceniam starania i profesjonalizm też.

 

Alex to nieco zagubiona dziewczyna, która bardzo stara się rozróżnić rzeczywistość od tworu schizofrenii, która sieje spustoszenie w jej umyśle. Niszcząc jednocześnie jej perspektywy na przyszłość. Dziewczyna przez jakiś czas była nawet pewna, że rodzice oddadzą ją do szpitala psychiatrycznego. A wyjaśniając tytuł notki: tak jak w pięknym umyśle schizofrenik był geniuszem matematycznym, tak Alex jest genialna w dziedzinie historii. Całe szczęście postać Alex była uzupełniona postacią chłopaka imieniem Miles. Nie to, żeby Alex czegoś brakowało! Po prostu Richter to postać, która ma widoczne problemy z nazywaniem tego co czuje i wydobywa z dziewczyny prawdziwy charakter. Jednocześnie jest niesamowicie uroczym chłopakiem, którego z całkiem naturalnych przyczyn ciągnie do głównej bohaterki.

 

Obie postaci były na tyle dobrze wykreowane, że nie miałam ochoty odkładać książki. Zappia mimo moich obaw genialnie przedstawiła perspektywę na życie nastolatki zmagającej się ze schizofrenią oraz jej otoczenia i ludzi, którzy usiłują ją zrozumieć. To książka w dużym stopniu poruszająca i ciepła, jednocześnie traktująca o bólu i zagubieniu osoby chorej na schizofrenię, która jest tego jednocześnie świadoma.

 

Bardzo gorąco polecam Made you up albo jak kto woli Wymyśliłam cię, a za książkę dziękuję wydawnictwu Feeria Young.

 

 

Hasacz.

Jennifer E. Smith „Serce w chmurach”.

0003DFEC_original_66156E8226C61CDCTytuł: Serce w chmurach
Autor: Jennifer E. Smith
Ilość stron: 222
Wydawnictwo: Bukowy Las

 

Małe dziewczynki chcą zostać księżniczkami, marzą o wielkiej miłości, księciu na białym koniu. A potem, kiedy dorastają…wszystko leci na łeb na szyję. Najpierw staje się jasne, że życie to nie bajka, a potem nie sposób znaleźć księcia na białym koniu, bo co przystojniejsi albo porządniejsi zostali zjedzeni…ewentualnie szlag ich trafił w toku ewolucji. Albo po prostu dziewczyny okazują się być zbyt wymagające jak na standardowych facetów, którzy przy takim nawale kobiet, są po prostu złamani życiowo. Niezależnie jak źle to brzmi.

 

Jednak w przypadku Hadley Sullivan, najpierw zaczęło się od pasma niepowodzeń. Dziewczyna spóźniła się cztery minuty na lot do Londynu i najprawdopodobniej drugi ślub własnego ojca z kobietą, której nawet nie znała, a co za tym szło – nie wiedziała czy ją lubi i czy aprobuje ten związek. I kiedy myślała, że gorzej być nie może, w hali odlotów poznaje jego. Anglika imieniem Oliver, który nie dość, że był panem idealnym to jeszcze miał rezerwację na nocny lot, niedaleko miejsca Hadley. Zbiegów okoliczności i przypadków jest coraz więcej, a jak się okazuje, choć w tych czasach mało kto wierzy w miłość od pierwszego spojrzenia…ta nadal się zdarza.

 

Pełna humoru i romantyzmu opowieść o zakochanych nastolatkach, którzy zapominają o rzeczywistości kiedy tylko ich spojrzenia się spotykają. Brzmi tandetnie i tęczowo aż w tle patatajają jednorożce, pierdzące tęczą, ale to nadal genialnie lekka opowieść dla młodzieży. A zasadzie nie powinnam tego polecać bo wiadomo – shit happens – ale w tym przypadku, naprawdę dobrze mi się to czytało. To była naprawdę dobrze spożytkowana…godzina. Bo ile miałabym się rozwodzić nad książką, która ma ledwo 222 strony i to te ponumerowane.

 
Nawet nie ma się jak przywiązać do postaci, które nota bene były naprawdę dobrze wykreowane, tylko książka to raczej krótkie opowiadanie, aniżeli pełna historia. Trochę szkoda, chociaż nie powiem, żeby mnie to jakoś mocno bolało. Autorka jeszcze mnie nie pokonała niczym dłuższym. Dobry ma styl, dobrze się to czyta. Tylko ta długość, które mnie mierzi i niedostateczne rozwinięcie historii….ugh…

 

Nie mniej jednak polecam. Lekkie, szybkie czytadełko.

 

 

Za książkę dziękuję księgarni internetowej:
logo1

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

 

Hasacz.

Bartłomiej Grzegorz Sala „Legendy zamków karpackich” czyli co za duchy straszną w ruinach.

legendy-zamkow-karpackich-b-iext34549200Tytuł: Legendy zamków karpackich
Autor: Bartłomiej Grzegorz Sala
Ilość stron: 184
Wydawnictwo: BOSZ

Zacznijmy tekst od jednych z niewielu dobrych wspomnień z czasów szkolnych. Wycieczka w góry świętokrzyskie. Z Karpatami to nie ma nic wspólnego, ale pierwsze takie legitne legendy usłyszałam właśnie podczas takiej wycieczki. Typowa legenda o Białej Damie z Krzyżtoporu. Niby nic, ale z drugiej strony legend i podań ludowych jest od zatrzęsienia i trudno by spamiętać wszystkie. A Sala nie dość, że zebrał i opracował SZEŚĆDZIESIĄT PIĘĆ takich podań ludowych i literackich. Każdy jeden związany z zamczyskami Karpat, od przedpola Beskidu Śląskiego po Bieszczady.

 

Z jakiegoś powodu byłam sceptyczna, widząc zbiór legend dotyczących zamków karpackich. Nawet nie potrafię wyjaśnić dlaczego. Może dlatego, że opracowanie i przedstawienie tylu podań na ledwie 184 stronach jest aż boleśnie skazane na porażkę. Ilustracje są wprawdzie bardzo osobliwe i przyciągając uwagę, ale nie są dostatecznym uzupełnieniem tego, że jednak autor mógł postawić na mniejszą ilość legend, które można było bardziej rozwinąć.
To takie trochę bolesne rozczarowanie, które boli dwa razy mocniej, bo mimo wszystko to moje okolice i liczyłam, że dowiem się czegoś więcej – albo raczej w końcu poznałabym rozbudowane wersje niektórych przekazów ludowych, a tymczasem wyszło trochę biednie. Tylko się nie rzucajcie, bo BOSZ robi robotę przy książkach. Mitologia słowiańska wyszła im o wiele lepiej ( tekst niedługo), ale mimo wszystko Sala postarał się bardziej przy Wyciu w ciemności i W górach przeklętych ( teksty niedługo ).

 

Ostatecznie odradzam książkę tym, którzy liczyli na rozbudowane legendy i wielki efekt WOW. Jeśli jednak chcecie tylko opracowania kilkudziesięciu opowieści…śmiało sięgajcie po Legendy zamków karpackich.

 

Za książkę dziękuję księgarni internetowej:
logo1

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

 

Hasacz.

Laia Jufresa „Umami”. Czy życie może być pyszne?

Umami-Laia-JufresaTytuł: Umami
Autor: Laia Jufresa
Ilość stron: 303
Wydawnictwo: W.A.B.  / Don Kichot i Sancho Pansa

 

Umami to słowo z języka japońskiego oznaczające coś pysznego, smakowitego. To również nazwa piątego smaku, który został odkryty przez japońskich naukowców kilka lat wcześniej. Poza kwaśnym, słodkim, gorzkim i słonym jest też smak umami. Nazwa pozostała by podkreślać „egzotyczność” tego piątego smaku. Pytanie: co chciała osiągnąć autorka nadając taki tytuł swoje książce? Czy życie może być przepyszne? Czy po utracie ukochanej osoby, jej śmierci czy odejściu, możemy smakować życie jak nigdy wcześniej? Czy można żyć dalej, kiedy życie dawno przestało być umami?

 

Książka Jufresa prezentuje przede wszystkim etapy radzenia sobie z utratą bliskiej osoby, a potem odkrywania życia na nowo. To prawdziwy hymn dla życia, który udowadnia, że utrata w życiu, może być też początkiem czegoś pięknego.

Nie będę oszukiwać, rzuciłam się na ten tytuł, przekonana o większym wpływie kultury japońskiej na treść. Całe szczęście w nieszczęściu, że jednak nic takiego się nie stało. Autorka w przepiękny sposób przedstawiła cierpienie, które poprowadziła bohaterów do odnalezienia życiowego umami, które okazało się wynikiem osiągnięcia harmonii. Niezależnie jak tandetnie to brzmi, wciąż dokładnie to można wywnioskować z książki Laii Jufresa. ( ten moment, kiedy nie wiesz jak odmienić nazwisko autorki 😐 ).
Kluczowym argumentem za tym by przeczytać ten tytuł jest narracja i styl autorki. Jest finezyjny, choć jednocześnie dość brutalny w swojej prostocie, co ułatwia przyswojenie książki osobom, które niekoniecznie znajdują się w grupie docelowej książki Umami.

Ostatecznie ten tytuł mogę polecić każdemu miłośnikowi książek takich autorek jak Regina Brett czy Elizabeth Gilbert. Z tą różnicą, że tę powieść dało się przeczytać. I naprawdę wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Dlatego też stwierdzam, że zupełnie zasłużyła na miano najlepszego debiutu w kategorii powieści hiszpańskojęzycznej.

 

 

Za książkę dziękuję księgarni internetowej:
logo1

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

 

Hasacz.