Jessica Sorensen „Przyszłość Violet i Luke’a”. Bolesny Happy End bez Happy Endu?

Przyszloscvioletiluka_500_67Tytuł: Przyszłość Violet i Luke’a
Autor: Jessica Sorensen
Ilość stron: 237
Wydawnictwo: Zysk i ska

 

O Jessice Sorensen mogę powiedzieć wiele. Na przykład to, że kobieta nie boi się pisać o związkach, które dla wielu ludzi wydają się być nienaturalne. Autorka ma rozmach większy od Greorge’a R.R. Martina, mając w statusie „on going” kilka serii wydawniczych ( ze dwie, czy cuś). I żeby nie było. Nie mogę powiedzieć, że jest noblistką, ale jej książki mają w sobie coś z czytelniczego masochizmu. Głównie dlatego, że jej postaci nie mają łatwego żywota w książkach, a czytanie o tym naprawdę może boleć. W zależności od poziomu waszej empatii ( mój z jakiegoś powodu ciągle rośnie..).

 

Violet i Luke nie widywali się przez kilka miesięcy, odkąd odkryto powiązanie matki chłopaka z morderstwem rodziców dziewczyny. Jednak los popchnął ich ku sobie, kiedy Luke wpadł w tarapaty grając z niewłaściwymi ludźmi w pokera ( I mean..dude..). Z jakiegoś powodu Violet nie może zostawić Luke’a z jego kłopotami. Co więcej, im dłużej Violet przebywa z dawnym ukochanym, zaczyna się zastanawiać czy powrót do Prestona nie był błędem. Wszystko zaczyna iść w dobrym kierunku, Violet otwiera sięcoraz bardziej przed Lukiem, ale wtedy kontaktuje się z nią detektyw, który przekazuje jej najnowsze informacje o postępach w śledztwie. Ma także wieści o Mirze Price i groźbach, które dziewczyna dostawała w SMS-ach. Violet nie wie już kim byli jej rodzice i czy kiedykolwiek będzie w stanie komuś zaufać.

 

W kontynuacji losów Violet i Luke’a, Sorensen pokazuje do czego może się posunąć, jednocześnie w jakiś sposób rekompensując tragiczne wydarzenia z życia bohaterów. Ale zgadnijcie co? JA I TAK NIE JESTEM ZADOWOLONA! Owszem, autorka potrafi pisać dobrze i działa to na tych czytelników, na których ma działać, ale to nie zmienia faktu, że tyle cierpienia na dwie postaci to stanowczo za dużo.

I przepraszam bardzo, ale to co jest za liczba stron? Dlaczego ta książka jest taka krótka? Wprawdzie byłam na to przygotowana, bo po przeczytaniu poprzednich jej książek o Elli i Michcie, zaopatrzyłam się w te książki po angielsku i stwierdzam jedno. Autorka jest w pewien sposób sadystką. Znęca się nad postaciami i nad czytelniczkami swoich książek, a potem jeszcze się dziwi, że ludzie do niej piszą maile, że ma dać słodki, cukierkowy happy end każdej parze, o której przyszło jej napisać. Przypadek? Nie sondze!

 

POZA TYM! Historia Violet i Luke’a to naprawdę kawał potężnego i emocjonalnego kopniaka w brzuch, ale jednocześnie jest w tym coś niesamowitego. W sumie dlatego zgodziłam się napisać na to rekomendację, bo mimo tragicznych przeżyć jakie serwuje im autorka to nadal w pewien sposób ciepła i dająca nadzieję na lepsze jutro książka – niezależnie jak głupio to brzmi. Poza tym – hej – każdy ma prawo do własnej interpretacji książki. Ja jestem tylko jeną osobą, to moje indywidualne podejście do twórczości Sorensen.

 

 

Za możliwość napisania blurba i egzemplarz w wersji polskiej dziękuję wydawnictwu Zysk i ska.

 

 

 

 

Hasacz

Reklamy