Erling Kagge „Cisza”. Tracę wiarę w ludzkość.

5a602e57a1685fe23276e5-ciszaTytuł: Cisza
Autor: Erling Kagge
Ilość stron: 127
Wydawnictwo: Muza

 

Każdy kto czyta jakiś czas tego bloga albo ogląda moje wymiociny na jutubie wie jaki mam stosunek do ludzkości. Ostatnio moja niechęć do własnego gatunku nasiliła się do tego stopnia, że poza pracą unikam ludzi jak mogę. Bo się nimi brzydzę. Do tego jakiś czas temu ludzie zaczęli się przemianowywać z kołczów i innych psychoterapeutów na znawców życia i jakichś cholernych geniuszy życiowych. Co za tym idzie jak jakaś epidemia rynek wydawniczy zaczęły zalewać publikacje typu Hygge – czyli weź człowieku nie przejmuj się tak bardzo hajsem, szukaj szczęścia w małych rzeczach swojej codzienności. Ewentualnie książki o zdrowym odżywianiu, o naturze. Wyjdę na hipokrytkę bo czytałam kilka publikacji, ale po lekturze każdej z nich przychodziło mi tylko jedno podsumowanie: Welcome back mister obvious. Poważnie. Pisanie o zwierzętach, kiedy człowiek dąży do zniszczenia Błękitnej Planety, wydawanie książek o zdrowym odżywianiu, kiedy na każdym kroku są Subwaye, KFC i inne Buerger Kingi. Przecież to jest taki cringe fest, że ręce opadają.

 

I tak naprawdę Cisza nie wyróżnia się w żaden sposób na tle tych wszystkich książek. Owszem – publikacje tego typu to cuda okładkowe i wydawnicze, bo uszlachetnień mają tyle, że wydałby w tej cenie ze dwie albo trzy serie w typowych, miękkich okładkach. Twarde oprawy, inwestuje się więcej w PR i robi się dookoła tego taki szum, że przez najbliższe tygodnie, jeśli nie miesiące, myśli się tylko o tym tytule. Prawie jakby się go czytało – bez czytania.
Jak jeszcze jestem w stanie zrozumieć publikacje o życiu w oceanach albo w puszczach, gdzie człowiek musi naprawdę mieć szczęście by uświadczyć piękna tamtejszej fauny, tak nie jestem za cholerę w stanie zrozumieć sensu publikowania tych książek – odetnij się od technologii, znajdź wewnętrzny spokój…bla…bla..bla…

Może i jestem sceptykiem, ale nie rozumiem po co pisać o czymś tak oczywistym jak uzależnienie ludzi od technologii, internetu i tak dalej. Poczytajcie książki o Teorii Gai. Nie musicie przechodzić na wegetarianizm tylko dlatego, że nagle uznaliście się na wielkich obrońców świata. I nie musicie czytać takich książek tylko po to, żeby uświadomić sobie jak głęboko w cywilizacyjnym szambie jesteście. Wystarczy spojrzeć na rutynę naszych dni. Wstajecie rano, idziecie przypuszczalnie z psem na spacer, potem kilka minut na facebooku, szkoła/praca, obiad, facebook, instagram. I nie mówię, że ja tak nie robię. Bo robię.

Tyle tylko, że ja jednocześnie nie uważam się za jakiegoś pieprzonego guru, który zaraz będzie pisał książki o czymś tak oczywistym jak znalezienie spokoju na łonie natury, bez kontaktu z internetem. Ale jeśli jesteście tym typem człowieka, który potrzebuje takich publikacji do przypomnienia sobie o sensie istnienia i tak dalej…to na zdrowie. Ja się w to nie będę bawiła.

 

 

Za książkę dziękuję księgarni internetowej:
logo1
Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s