[PATRONAT] Przedpremierowo: Sebastien de Castell „Ostrze zdrajcy”.

SdC_TB_cover_PL_web_beta_front-686x1024Tytuł: Ostrze zdrajcy
Autor: Sebastien de Castell
Ilość stron: 418
Wydawnictwo: Insignis
Premiera 24 maja

 

Wiadomo, że nie każdy kocha te same książki. Między innymi dlatego Anita tak bardzo pracuje nad zmarszczkami, kiedy słyszy ode mnie, że Muszkieterowie są nudni. Z drugiej strony jednak, gdyby ktoś by mi powiedział, że spodoba mi się książka inspirowana powieścią Aleksandra Dumas to bym go wyśmiała, a potem podała numer do psychiatry. Jednak w momencie otrzymania zapowiedzi książki de Castella zaczęłam się zastanawiać co jest inaczej. Poza tym, że to bardziej dopracowana wersja Muszkieterów i jest o wiele bardziej dynamiczna. Wybuchów tylko brakowało. Jednak zanim zacznę się jarać jakie to dobre, wypadałoby powiedzieć trochę o fabule.

 

THE KING IS DEAD!
Wielkie płaszcze zostały rozwiązane, a Falcio val Mond i jego towarzysze Kest i Brasti skończyli jako straż przyboczna zakłamanego szlachcica, który nie płaci za ich pracę. Ale hej. Przecież mogło być gorzej. Mógł leżeć martwy, a oni mogliby się tylko bezradnie przyglądać jak są wrabiani w jego morderstwo…co? Zaraz, przecież dokładnie to się dzieje!
W najbardziej zepsutym mieście świata zawiązuje się spisek za spiskiem, największy z nich dotyczy samej koronacji, a to oznacza, że wszystko o co walczą Falcio, Kest i Brasti, może legnąć w gruzach. By ocalić niewinnych i położyć kres intrygom, będą musieli wskrzesić Wielkie Płaszcze i wziąć sprawy w swoje ręce, bowiem w tych czasach każdy arystokrata to tyran, a rycerz – bandyta.

 

” Nie szukaj drogi…znajdziesz ją w sercu…Smutna jest knajpa byłych morderców. Niech cię nie trwożą, gdy do niej wkroczysz, płonące w mroku morderców oczy…”

To pierwsza rzecz jaka zabrzmiała mi w głowie, kiedy tylko zaczęłam czytać książkę de Castella. Niegdyś bohaterowie, teraz bandyci, którzy muszą walczyć o kolejny dzień.
W sumie nic dziwnego, że zaraz zaczęłam nucić Knajpę morderców Kazika.

Początkowo byłam zupełnie neutralnie nastawiona do tej książki, a żeby było zabawniej, patronat zaproponowano mi już po lekturze. Co jest bardzo miłe, bo wiedziałam na co się porywam. A nie porwałam się z młotyką na słońcę!

Po pierwsze: Jeśli już sadziliście, że na jednej powieści z tej serii się skończy to muszę wam powiedzieć, że jesteście w ogromnym błędzie. To cała seria. I z tomu na tom jest tylko lepiej ( czytałam po ęgielsku #światowyhasacz ). Początkowo sądziłam, że w ogóle to do mnie nie trafi, bo książka zaczyna się stosunkowo niewinnie. Ot narrator opowiada o tym jak spełniło się jego marzenie i tak dalej – ha! już myśleliście, że walnę spoilerem? Nie w tym życiu – ale potem przyszło coś innego. Coś lepszego. Im dalej w książkę tym bardziej rozwija się akcja, poznajemy więcej postaci.

Po drugie: Nie da się uniknąć porównania serii do Trzech Muszkieretów Dumasa. Chociaż bardzo chciałam, to już sam zamysł powieści bardzo wonieje retellingiem. Jednak żeby było bardziej niesamowicie, autor nadał pewnemu schematowi świeżości, która zaskakuje i bardzo mocno wciąga w swój świat.

Postać Falcio to odpowiednik pewnego rodzaju marzyciela, który nie boi się marzyć wielce. Posiada też pewnego rodzaju cechę, która na początku wydawała się być bardziej wadą. Ogromne oddanie i wierność. Jeśli kogoś chcielibyście w tej książce nazwać zdrajcą to na pewno nie Falcio val Monda. Nie w tym życiu.

Jego przyjaciele i towarzysze broni Kest i Brasti są do niego podobni w pewien sposób, ale to tylko tłumaczy dlaczego ta trójka trzyma się tak ciasno ze sobą. Szczerze powiedziawszy, gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że to debiut…nigdy bym się z tym nie zgodziła. Świat jest tak dopracowany, postacie tak świetnie wykreowane, że mogłabym się zaklinać na swoje alergiczne zatoki, że facet ma na swoim koncie mnóstwo bestsellerów.

Tymczasem książka zostawia nas w takim miejscu, z tak ogromną dziurą w sercu, że nie wiadomo czy płakać od razu czy po prostu rzucać się do komputera i pisać do wydawnictwa o przyspieszenie publikacji kolejnych tomów ( całość liczyć będzie cztery tomy ). Dlatego jeśli szukacie czegoś w klimatach Trzech Muszkieterów, tylko o wiele lepszego i bardziej rozbudowanego, z większą dawką fantastyki – to właśnie znaleźliście powieść dla siebie.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Insignis oraz pani Iwonie z AIM Media ❤

Cudo: Fragment #1

 

 

Hasacz.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “[PATRONAT] Przedpremierowo: Sebastien de Castell „Ostrze zdrajcy”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s