Koniec internetu czyli najczęściej zadawane pytania.

Greetings and satulations.

 

Dzisiaj mamy 23 kwietnia, koniec dnia. Ludzie czytający obchodzą dzisiaj Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Najlepsze życzenia dla wszystkich książkoholików, książkowładnych i book emperorów. Niech się wam nigdy miejsce nie kończy na książki, żebyście nigdy dna swoich portfeli nie zobaczyli i co by miejsca wystarczyło na wszystko o czym marzycie.

 

A teraz, przejdę niesprawnie do tematu, który chciałam poruszyć. Odkąd ludzie zaczęli dostrzegać mojego bloga i odkąd zaczęłam współpracować z wydawnictwami, dostaje różne pytania, które starczyłyby na półtoragodzinne Q&A. Jako, że jestem leniwą bułą, nie chce mi się o tym nagrywać, bo neta mam słabego i najpewniej taki film wrzucałby się tygodniami, stwierdziłam że o tym napisze. Pewnie znowu mi się zbierze za to, ale mówi się trudno. To mój kawałek internetu.

 

Zatem bawiąc się w kołcza łosobystego, lecimy z tematami:

 

Pierwsze z najczęściej zadawanych przez Was pytań to:
Hasacz, jak zacząć blogowanie? 

Normalnie. Wybieracie sobie dogodną dla siebie platformę blogową, zakładacie tam konto, wybieracie szablon, personalizujecie go i klikacie w „utwórz post” albo tak jak tutaj, na wordpressie „write”. Przydałby się jeszcze pomysł na bloga, ale to może przyjść później. Jak u mnie. Dlatego spokojnie, nie spieszcie się. Przemyślcie sobie wszystko i wio! 😀

 

Czasami jednak pytania są trochę inne i bardziej wymagające. Często pytacie :
Hasacz, jak zacząć współpracę z wydawnictwem?

Po pierwsze: nie ma konkretnych kryteriów, które trzeba spełnić. Ile wydawnictw tyle wymogów. Najlepiej mieć pewność tego co się robi. I mieć jakieś grono czytelników. Bo na tym głównie zależy wydawnictwom. Tak mi się wydaje. W końcu blogerzy i odpowiedni PR nabija czytelników i sprzedaż. Dlatego piszcie o książkach szczerze i bez zbędnego słodzenia, nawet jeśli po przeczytaniu książki i napisaniu o niej tekstu, będziecie mieli jakieś chore komentarze, że czytaliście inną książkę od jakiejś osoby i tak dalej.

Dobrze jednak mieć tego bloga trochę dłużej niż trzy czy cztery miesiące. Wtedy wiecie już jak stać samemu na gruncie internetowej chujozy i jak się nie potykać o komentarze o przeróżnej treści.

 

Najbardziej jednak podoba mi się pytanie z gatunku:
Hasacz, jak to jest na tym booktubie? Czy rzeczywiście wszyscy się tak kochają i wielbią? Nie ma hejtów?

Osobiście nigdy nie uważałam się na booktuberkę. Głównie dlatego, że o książkach piszę tragicznie, a mówić to ja już w ogóle nie potrafię. Te dwa tysiące i niemal siedemset osób to chyba naprawdę się nudziło, kiedy klikało „subskrybuj”. Ale z drugiej strony przynajmniej jest do kogo gębę otworzyć.

Co do tej miłości między ludźmi, którzy nagrywają na YouTube o książkach…nie ma czegoś takiego jak wielka miłość. Nie ma tęczy, jednorożców, brokatu, mieniących się wyznań miłości. Jest za to w cholerę zawiści, mnóstwo końskiego gówna i przede wszystkim od zatrzęsienia nieporozumień. Zaciera się jakakolwiek granica między wzajemnym szacunkiem a cynicznym gardzeniem sobą na wzajem.

Sama nie oglądam za wielu kanałów na booktubie, ale nie dlatego, że kimś gardzę, a dlatego, że staram się bronić przed oskarżeniami typu „ŁOBOŻE ŁOKRADŁAŚ MJE!”, bo czasami jak człowiek nawet bez oglądania innych, wpadnie na jakiś pomysł, to jest shitstorm jak stąd do Massachusetts.

Spójrzmy prawdzie w oczy: ludzie robią wszystko, żeby zgarnąć jak najwięcej dla siebie. Szczególnie, kiedy kreują się w internecie na kogoś innego, niż są w rzeczywistości.

Co do hejtu: Jest tego naprawdę dużo. Mniej niż na tej części YouTube’a poświęconej game playerom, lifestyle czy innej części, której najpewniej nie odwiedzam. Ale nadal jest. Wszędzie ludzie mają problem z tym jak wygląda osoba z materiału. Wszędzie przyczepią się do głosu, do tego jak niewyraźnie mówicie, jaką macie gestykulację i o czym mówicie w jaki sposób. Tak już jest. Ale to nie tylko na booktubie. Wszędzie. Nawet kiedy tylko piszecie blogi.

Nie możecie mieć swojej perspektywy, bo wy książki nie czytaliście, okłamujecie albo po prostu słodzicie wydawcy ( albo w bonusie dowiadujecie się jakimi niedorobami genetycznymi jesteście, co jest całkiem słodkie, bo wtedy jesteście jeszcze bardziej unikalni 😀 ) No i dobra. Ale przynajmniej macie odwagę pisać i nawiązywać współpracę czy kontakty, a nie tylko siedzicie i piszecie nic nie wnoszące komentarze. Czy coś…

Chyba nie powinnam się wypowiadać, jestem pod nadzorem psychiatry.

 

Pytanie powiązane to najczęściej:
Jak już jest hejt, to jak sobie z tym radzić? 

Iść do kołcza mejka. Albo do psychiatry. Ewentualnie mieć po prostu dupę ze spiżu i metalowy mur dookoła serduszka. bo ludzie potrafią wypisywać takie rzeczy, że szkoda nawet cytować. Dobrze jest mieć dystans do siebie, dobrze jest nie reagować.

Na YouTube jest taka fajna opcja „zablokuj użytkownika na kanale”, dzięki której osoba sądzi, że komentuje, a tak naprawdę jej komentarze są z automatu usuwanie i wy macie spokój, a ta osoba dalej może klepać w klawiaturę. Magia. I to wcale nie jest „ograniczanie wolności słowa”. To jest odcinanie się od ludzi, którzy powinni mieć ograniczony dostęp do społeczeństwa.

Szczególnie kieruję tę odpowiedź do ludzi, którzy doświadczyli przemocy psychicznej w szkołach. Bo dokładnie to usiłują robić ludzie w internecie. Z tą różnicą, że tutaj są zupełnie anonimowi i sądzą, że wolno im więcej. Nie pozwalajcie, żeby jakieś durne komentarze wpływały na was demotywująco – i nie chcę pieprzyć populizmów, ale serio…nie karmcie zwierza. Nie ma sensu.

 

Poza powyższymi pytaniami, często pytacie też:
Czy warto czytać szybko? Co zrobić, żeby czytać więcej i szybciej?

Szczerze, nie wiem. Każdy powinien czytać swoim tempem. Czytanie nie jest żadnym maratonem, stąd też moja niechęć do wyzwań książkowych. Ludzie narzucają na siebie niepotrzebną presję, żeby czytać więcej i to koniecznie.

Rozumiem, że chcecie czytać więcej, ale jeśli nie ma cie na to czasu albo po prostu macie takie, a nie inne tempo czytania, nie ma sensu się zmuszać do wysiłku. Czytanie powinno być przyjemnością. Nie patrzcie na to ile ludzie czytają. Bo to nie jest wasza sprawa. Skupiajcie się na tym jak wy czytacie, jacy wy jesteście.

 

 

 

Ogólnie najlepiej będzie jeśli przy blogowaniu będziecie szczerzy ze sobą, będziecie odsiewać ferment ze swojego otoczenia i przede wszystkim – nie będziecie mną. Bo ja to największy rak internetu ( zrozumcie mema ).

 

 

Ode mnie to tyle. Raz jeszcze najlepszego z okazji Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich. I do siego 😀 !

 

 

Hasacz.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s