Morten A. Strøksnes „Księga morza”. Życie w morskich toniach jest jak sen.

Stroksnes_Ksiega-morza_mTytuł: Księga morza
Autor: Morten A. Strøksnes
Ilość stron: 340
Wydawnictwo: Literackie

 

Dla każdego kto kocha morze, kolejne powieści związane tematycznie z wielką wodą to coś cudownego i pozycja obowiązkowa na półce książek morskich. Dlatego, gdyby nie ułomność wordpressa i fakt, że jestem tragicznie głupia, napisałabym o Księdze morza o wiele wcześniej. Tymczasem, mogę jedynie przepraszać nie tylko was, ale i wydawnictwo, które wysłało mi książkę ( nadal nie mogę się uspokoić, bo książka jest fabulous ).  Szczególnie, że to jedna z najlepiej napisanych publikacji dotyczących morza jaką czytałam w ostatnim czasie.

 
W pobliżu Lofotów, norweskiego archipelagu, uważanego za jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, w północnych głębinach żyje wielki rekin polarny. Bydle może osiągnąć długość ośmiu metrów długości, ważyć ponad tonę i dożyć pięciuset lat. Porywając się niejako z motyką na słońce, autor oraz jego przyjaciel, ekscentryczny malarz Hugo, zapragnęli złowić olbrzyma. Polowanie trwa ponad rok, a do tego mężczyźni są na ustach całego wybrzeża. Morten A. Strøksnes niejako obejmując rolę kronikarza, opisuje nie tylko całą wyprawę, ale również inne zdarzenia, które rozgrywają się dookoła nich.

 

Kiedyś, kiedy byłam jeszcze głupim hasaczem i nie miałam takiego bałaganu w życiu, uwielbiałam żeglarstwo. Miłość do pieśni morza została, ale racjonalność i brak sposobności wybrania się na porządny rejs odeszła. Nadal jednak siedzi we mnie człowiek wody i gór, zatem żeby was nie okłamywać, diabelnie wczułam się w książkę. Morten A. Strøksnes ma cudowny styl opisywania różnych zjawisk, jakby to on był malarzem, a nie jego przyjaciel Hugo. Przy czym nadal całość miała w sobie coś magicznego, coś niesamowicie wciągającego.

 

Trochę żałuję, że autor nie wdał się w szczegóły budowy ich łodzi czy tego jak na niej pracowali, ale nadal nie oto chodziło w opowieści i nadal trzeba mieć na uwadze, że tutaj czarowała mroczna morska toń, w której czaił się północny gigant. Miód i poezja, panie profesorze. Naprawdę dawno nie czytałam niczego tak przejmującego.  Genialna, porywająca, pełna konkretnej akcji i wspaniałości, której można się nie spodziewać.

 

Jeśli jesteście zafascynowani morską tonią, albo ciągnie was w kierunku północnym, bardzo gorąco polecam tę książkę. To jest naprawdę coś niesamowitego. Kawał fantastycznej literatury, którą każdy powinien mieć na swojej półce – nawet obok młodzieżówek.

 

 

 

Za książkę dziękuję serdecznie wydawnictwu Literackie.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s