Katarzyna Ryrych „Życie motyli”. Jak w trzy dni przypieprzyć w drzewo i jeszcze się z tego podnieść.

Ryrych_Zycie motyli_mTytuł: Życie motyli
Autor: Katarzyna Ryrych
Ilość stron: 283
Wydawnictwo: Literackie

 

Mam problem z książkami, które mówią o rozwoju osobistym czy dokonywaniu jakichś ogromnych zmian. To są rzeczy, które następują w życiu naturalnie. A kiedy człowiek o tym zapomina, inny na tym zarabia. Głoszenie populizmów to tak naprawdę praca wszystkich kołczów rozwoju osobistego ( kto ma wiedzieć, ten wie ). Dlatego ludzie kształceni w stronę filozofii czy innych nauk humanistycznych nienawidzą takich ludzi. A dla mnie rozwój osobisty to rzecz dla ludzi, którzy zapomnieli jak działa życie. Albo po prostu nie potrafią go sensownie poskładać. Ale co ja tam wiem, jestem hasaczem, nie jakimś kołczem mejkiem, poza tym mnie nikt z marzeń nie okradł * wstawka z łaciny o zakrętach *. Żeby nie przeklinać dosłownie.

 

Książka autorki Ryrych opowiada o zaniedbanej życiowo Izydory. Męża straciła, syn robi kariery za granicą i na dodatek kobieta dorobiła się problemów finansowych, które zmusiły ją do przeprowadzenia się na prowincję, gdzie zamieszkała ze swoją starszą ciotką. Sielskie życie w małym miasteczku i oderwanie się od nudnej rzeczywistości? Cytując Radosława Kotarskiego: Nic bardziej mylnego. Kobieta z dnia na dzień popada w życiowy marazm, gdzie wszystko wydaje się być nudną książką, którą kiedyś kobieta przeczytała i w ogóle się jej ona nie spodobała.

 

To tak jak ze mną i Życiem motyli. Tak się starałam spojrzeć na to jak na dobrą powieść obyczajową. A żadnego oczyszczenia nie przeżyłam.  Może jestem po prostu za głupia, ale jak to orzekła jedna autorka, która mną gardzi, nie jestem osobą, która powinna czytać takie książki. Bardzo możliwe. Ale jak już książkę dostałam, a wcześniejszy tekst straciłam, to chyba muszę o tym napisać.

 
Izydora to chyba jedna z najbardziej nieogarniętych pięćdziesięciolatek jakie poznałam. Dobra, kobieta się rozwiodła, syn ma na nią wywalone bo kariery za granico robi. Przeprowadziła się do tej ciotki. I co? I ło panie, bo kobita nie potrafi ogarnąć życia, bez wsparcia niektórych ludzi. Czytałam książkę i tak jak zwykle trafiałam na świetne powieści obyczajowe, pełne genialnych postaci, z którymi można się identyfikować, tak tutaj się zastanawiałam kto w tym układzie jest kim i czemu to wszystko jest takie samorozwojowe. Chce mi się płakać, bo do diabła, jak można być taką sierotą życiową.

 
Generalnie smutno mi, że nie zrozumiałam zamysłu autorki, ani nie trafiła do mnie ta oczyszczająca wartość książki. Jednak jeśli do kogoś trafi, to bardzo chętnie posłucham wyjaśnień.

 

 

Za książkę dziękuje wydawnictwu Literackie.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s