Siobhan Vivian „Fatalna lista”. Co jeśli piękno jest względne i każdy postrzega je inaczej?

fatalna-lista-b-iext47927660Tytuł: Fatalna lista
Autor: Siobhan Vivian
Ilość stron: 406
Wydawnictwo: Feeria Young

 
To co jest najgorsze w okresie nauczania, który przejść musi każdy dzieciak, potem młodzieniec to ocenianie. Ludzie oceniają w nas wszystko. Od zachowania, przez oceny po sam wygląd. I to od wyglądu wszystko się zaczyna. Często się na tym kończy. Wystarczy, że dziewczyna ma ekstra fałdki, albo nie nosi „modnych” ubrań i już jest tą najbrzydszą. Z kolei mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że piękno fizyczne jest względne. Bo piękno wewnętrzne jest tym, które nie przemija tak łatwo, ale jednocześnie trudno je zobaczyć tak od razu.

 

Mount Washington High miało pewną niepisaną tradycje, którą rozpoczęła anonimowa osoba. Co roku, w ostatni poniedziałek września, uczniów przychodzących do szkoły witała lista wywieszona na ścianie. Była to lista najładniejszych i najbrzydszych dziewczyn. Z każdego rocznika po jednej. Tej najbrzydszej i najładniejszej. Jednak nie chodziło o piękno fizyczne. Ta lista od zawsze prześladowała dziewczyny, ponieważ w zależności od osądu jakiejś nieznanej nikomu osoby, los wybranej i odpowiednio przyporządkowanej dziewczyny był przypieczętowany i zmieniał jej życie. Co więcej…Jennifer Briggs okazała się być czterokrotną „laureatką” i pojawiała się na niej przez wszystkie lata swojej nauki w MW High. Jako ta najbrzydsza. Kto tak naprawdę stoi za tworzeniem listy? I dlaczego uczniowie rzeczywiście kierują się osądem jakiejś anonimowej osoby?

 
Będę szczera. Zdecydowałam się przeczytać tę książkę, bo imię autorki brzmiało mi bardzo z irlandzkiego. Tylko dlatego. Naprawdę. Potem jeszcze dowiedziałam się, że książka na początku jest straszne mętna i źle się ją czyta. To w ogóle miałam takie: Borze tucholski, hasacz, jełopianie…w coś ty się durniu wpakowała?!

 
A potem zaczęłam czytać. I rzeczywiście początek był taki nie specjalny. Typowa młodzieżówka. Co więcej nie chodziło o to, że laski tłuką się o faceta, wyrywają sobie kłaki i wyzywają się od szmat. Bo i takie książki czytaliśmy…wiecie…typowe mean girls. Ale tutaj okazuje się, że mamy do czynienia z takim trochę linczem. W Mount Washington High jakiś jegomość, ewentualnie białogłowa, co roku strzela listę. Ale nie chodzi o to, która laska w szkole, na danym roczniku ma najlepsze cycki czy najbardziej kształtny tyłek. Bo to byłoby zbyt oczywiste. Ocenia się co innego.

 
Początkowo sądziłam, że książka będzie jakąś brednią, z której mogłabym drzeć łacha tak długo, aż popłakałabym się ze śmiechu. Ale szczerze napiszę, że żałuję, że nikt w mojej szkole nie zrobił takiej listy, żeby udowodnić jak puste są te wszystkie wywyższające laski, które jeszcze przed końcowymi egzaminami ciążyły i nadal udawały, że są takie pro. A może i były…tylko wolę nie mówić w czym.

 

Książka była całkiem spoko. Musiała się trochę rozbujać, ale to może kwestia tego, że ja nie lubię stylu Siobhan Vivian. Jak się okazało, kilka dni przed tym jak dostałam książkę, zdałam sobie sprawę, że w oryginale przeczytałam cztery książki tej pani – a tłumaczenie trochę mnie jednak zabolało w Fatalnej liście. Bez urazy dla pana tłumacza.

 
Jennifer, która po raz czwarty wylądowała na liście, rzeczywiście była trudną do przetrawienia postacią, która wykazywała braki na różnych płaszczyznach, nawet jeśli fizycznie do najbrzydszych nie należała. Ale jak to się często powtarza: Payback is a bitch, karma zawsze cię znajdzie. I wychodzi na to, że wewnętrzna brzydota kwalifikowała Jen na listę przez wszystkie cztery lata nauki.

Z kolei Margo Gable, która na IV roku okrzyknięta została najpiękniejszą, rzeczywiście nie była taką wyjątkowo piękną dziewczyną z okładki. Była ciepłą i miłą dziewczyną, która kochała się w pewnym chłopaku od zawsze. Co więcej, przez autora listy została okrzyknięta królową jesiennego balu – generalnie nie ogarniam systemu amerykańskich szkół z tymi ich balami.
Ostatecznie książka była całkiem spoko, chociaż nie powiedziałabym, że to coś wybitnego. Na pewno przyjemnie było poczytać o tym jak ludzie są oceniani nie z wyglądu. Chociaż każda ocena jest subiektywna i nie zawsze właściwa. Ale co ja mogę o tym wiedzieć. Zawsze byłam tą, którą się pomiatało.

 

 

Za książkę dziękuję księgarni internetowej:
logo
Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s