Anna Klejzerowicz „Królowa śniegu”. Razu pewnego stała się rzecz straszna…

krolowa-sniegu-b-iext47009639Tytuł: Królowa śniegu
Autor: Anna Klejzerowicz
Ilość stron: 277
Wydawnictwo: Filia

 

Nigdy nie byłam fanką baśni Andersena. Ani bajek. Generalnie byłam głupim dzieckiem, które wolało realistyczne wydarzenia. Nigdy nie chciałam być księżniczką, nie czytałam bajek i przede wszystkim trudno było mi się dopasować. Może dlatego teraz ludzie mnie nie lubią? Dunno. Powieści inspirowane baśniami i ich retellingi jakoś rzadko do mnie trafiają. Gorzej, bo niektóre kryminały to tak powtarzalne zło, że miałam ochotę wystosować komunikat na bloga, że nie recenzuję kryminałów, bo mnie on ich schematyczności boli nerka – o głowie nie wspomnę.

 
Anna Klejzerowicz zbudowała swój kryminał na legendzie, niby baśni. W powieści sytuacja wygląda następująco: W małym miasteczku pod Gdańskiem, na obrzeżach lasu, zamarzają ludzie. Co starsi mieszkańcy zaczynają szeptać o starej klątwie sprzed lat. Sprawą zajmuje się nie tylko lokalna policja, ale i pewna ekscentryczna rzeczniczka prasowa z urzędu gminy. Już samo to sprawiło, że miałam ochotę książką rzucić, ale wiadomo – don’t judge .

 
Miałam nadzieję na coś ciekawego, porywającego – woniało zemstą i tak dalej. Ale tylko woniało. Autorka ma swój specyficzny styl prowadzenia narracji, ale kreacja postaci pani Felicji Stefańskiej – zaczynam wymiękać przy tych wszystkich nazewnictwach bohaterów – jest tak irytująca, tak wścibska, że nie ryzykowałabym stwierdzenia, że bohaterka jest ambitna. Jest wkurzająca jak jasny gwint.

 
Cała sprawa kryminalna miała duży potencjał, ale skończyło się na tym co zwykle – przewidywalność. A to mnie bolało. Bo gdyby było trochę więcej plot twistów, historia zyskałaby na odbiorze i suspensie. A tak…było jak przy każdym innym kryminale. Tak sobie.

 

Oczywiście to tylko moje odczucia i byłoby dobrze gdybyście się tym nie sugerowali, bo ja to jestem grupy menda i na wszystko narzekam. #thuglife

 

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia.

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Anna Klejzerowicz „Królowa śniegu”. Razu pewnego stała się rzecz straszna…

  1. Dzięki Ci Hasaczu bo, ja w baśniach się zatracam od małego, a pewnie czytając opis napaliłabym się jak szczerbaty na sucharki i lipa. Przy okazji sprawdzę, najwyżej się miło zaskoczę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s