Joanna Bator „Rok królika”. O bolesnym i diabelnie nudnym rozczarowaniu.

bator_rok-krolikaTytuł: Rok królika
Autor: Joanna Bator
Ilość stron: 414
Wydawnictwo: Znak

 

Z twórczością Bator spotkałam się przy okazji lektury książki Ciemno, prawie noc. Ta książka wygrała wszystko i była naprawdę genialne napisana, choć autorka nie należy do typowych polskich pisarek. Tak przynajmniej uważałam, zanim nie dorwałam się do Roku królika i nie dostałam w pysk taką nudą, że nie mogłam poznać czy to ta Bator, która mnie zauroczyła swoją prozą przy poprzedniej książce. Rozczarowań nie było końca. Bo skoro postać wykreowana przez autorkę chciała rozkoszy i opowieści, a potem posuwa się za daleko do tego stopnia, że musi zniknąć, spodziewałam się cholera chociaż dobrych scen łóżkowych albo około łóżkowych czy zbrodni. A do dostałam śledzie. I to paskudnie doprawione.

 

 

Główna bohaterka powieści to Julia Mrok ( serio…mrok?), która jest bestsellerową autorką romansów historycznych. W życiu kieruje się zaspokojeniem swoich dwóch pragnień: rozkoszy i opowieści. ( i w tym momencie, moje oczekiwania zaczęły spaaadać). Kobieta nie zatrzyma się przed zaspokojeniem swoich żądzy, a kiedy dochodzi za daleko…musi zniknąć. Zmienia wygląd, tożsamość i ze stolycy przeprowadza się do Ząbkowic Śląskich ( good luck ). Do miasta jednak bardziej pasuje poprzednia nazwa Frankenstein. Gęsta, mroczna atmosfera miasta zagęszcza się jeszcze bardziej kiedy kobieta wynajmuje pokój w hotelu. Jego tajemnicza właścicielka prowadzi tam również Spa pod Królikiem, a pożeraczka opowieści odkrywa mroczną historię, skrywaną przez właścicielkę i to miejsce. Będzie zmuszona podjąć decyzje, która ponownie zmieni jej życie ( #LOL_content_alert ).

 

Spodziewałam się czegoś więcej po Joannie Bator. Jej poprzednia książka była tak dobra, że napalałam się na kolejne jak Varg Vikernes na palenie kościołów. A tu takie rozczarowanie. Kreacja głównej bohaterki nie urywa, tajemnica nie jest tajemnicą i generalnie całość strasznie nudzi. Unikam opisów i spoilerów, żebyście mnie do reszty nie zeżarli, ale God Damn! Spodziewałam się więcej i lepiej. A wyszło już nie przeciętnie, bo bym to przeżyła, tylko słabo. Naprawdę słabo.

 

Tym bardziej boli mnie to, że książka nawet nie urwała, bo poza okładką, która cieszyć może też męskie oczko ( CYCUSZKI!! ), książka w zasadzie nie ma nic do zaoferowania. A starałam się spojrzeć na nią jak na coś poważnego. Tymczasem…Julia Mrok ( nie przeżyję tego nazwiska, za cholerę ) jest płaska, papierowa – ermergerd, nawet jej opis był zły. Nie mogę. Tak mnie boli pisanie czegoś takiego o książce Bator, że szok.

 

Książka była słaba, bo choć uwielbiam styl pisania autorki, tak miałam wrażenie, że coś nie zeżarło. Albo to po prostu moja wina i tych moich przeklętych oczekiwań. Bo nawet nie jestem w stanie napisać niczego sensownego. Uśmiałam się z zażenowania w pewnych momentach ( nie zagłębię się o co chodziło, bo spoiler ).

 

 

Mimo wszystko za książkę dziękuję księgarni:
logo

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s