Mark Z. Danielewski „Dom z liści”. Niepospolicie oryginalna, zapierająca dech.

dom_z_lisciTytuł: Dom z liści
Autor: Mark Z. Danielewski
Ilość stron: 795
Wydawnictwo: MAG

 

Często słyszy się o książkach, które konkretnie wpływają na czytelnika. Od tego jaki rodzaj wpływu wyrwą na nas te publikacje zależy całkowicie na nas samych. W przypadku Domu z liści, wszystko zależy od tego jak postrzegacie fikcje literacką. Ta książka prześladowała mnie od dnia, kiedy to usłyszał, że wydawnictwo MAG zapowiedziało jej wydanie, a wyłączność do końca roku będzie miał na nią empik. Potem kilku znajomych, w tym Iza z czytam.pl, polecali mi mocno książkę, choć uprzedzali, że będzie trzeba ją czytać z przerwami. Bo podobno to jedna z tych publikacji, które naprawdę robią coś z twoją głową.

 
Cała książka zaczyna się w momencie, kiedy to Johnny Wagabunda, były pracownik salonu tatuażu w LA, znajduje notes Zampano, starszego, zdziwaczałego jegomościa, któremu przyszło rozstać się z życiem. Mężczyzna zmarł w swoim zagraconym mieszkaniu, jakiś czas wcześniej. Notes jest historią Relacji Navidsona, którą staruszek opatrzył licznymi przypisami. Fotoreporter Will Navidson wprowadził się z rodziną do nowego domu – a każde dalsze wydarzenia zostały zarejestrowane na taśmach filmowych oraz w postaci licznych wywiadów. Od tamtej pory rodzina stała się sławna, a Zampano – notując wszystko na luźnych kartkach papieru czy serwetkach papierowych i gęsto wypełnionych notatnikach, stworzył wyczerpującą pracę w której opisał wydarzenia z domu przy Ash Tree Lane. Problemy są dwa. Ani Johnny ani żaden z jego znajomych nigdy o rzeczonej Relacji…nie słyszał. A im bardziej mężczyzna zagłębia się w lekturę, w tym większą paranoję popada, mając przy tym potężne stany lękowe. Niezależnie jak bardzo by się starał, nie jest w stanie potraktować notatek Zampano, jako czczego gadania starego, zdziwaczałego tetryka. Zaczyna dostrzegać zmiany w otoczeniu, a jego koszmary stają się coraz silniejsze.

 

Spodziewałam się dostać powieść albo zbiór opowiadań grozy, które wzbudzałyby we mnie jakiś konkretny dyskomfort podczas czytania. Jednocześnie nie spodziewałam się niczego, jakby przyszedł Kononowicz i zabrał całość geniuszu książki. Bo jestem z tych ludzi, których trudno ruszyć książką, nie będącą z gatunku jakichś okruchów życia, gdzie ludzie robią coś tak debilnego, że przekleństwa same cisną się na usta. Tymczasem trochę to wszystko przypominało mi Illuminae, które zostało pozbawione całej otoczki sci-fi i skupiło się na horrorze rozgrywającym się przy Ash Tree Lane.

Dom z liści jest z tych lektur, które wzbudzają w człowieku tak dziwne uczucie dyskomfortu, że robi się niedobrze na żołądku. To jedna z tych książek, które działają na nas mimo zdrowego rozsądku. Wyobraźcie sobie, że macie sąsiadów, którzy zawsze wam z uśmiechem odpowiadają dzień dobry, odbiorą wam paczkę i tak dalej, a w rzeczywistości to jakaś rodzina nekromantów, kanibali, sadomasochistycznych zboczeńców, którzy tak się maskują, że jak znikają zwłoki z cmentarza to nikt ich nie podejrzewa. MAGIC.

Wprawdzie nie to było tajemnicą Navidsonów, ale jednocześnie było to coś o wiele gorszego i powiem szczerze, że bałam się wyjść z psem na spacer późną nocą, kiedy zaczęła piszczeć za potrzebą. Poważnie, ta książka przyprawiła mnie o takie dygoty, że nie wiedziałam czy czasami nie będę potrzebowała konkretnych tabletek na uspokojenie. Dom z liści to świetnie skonstruowana książka, którą polecam każdemu, kto lubuje się w niewygodnych lekturach, przyprawiających o dyskomfort egzystencjalny. Bo to zapewnia książka. W moim odczuciu.

 

Za książkę dziękuję księgarni internetowej:
logo

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

Hasacz.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Mark Z. Danielewski „Dom z liści”. Niepospolicie oryginalna, zapierająca dech.

  1. Oooo! A tego to mi się okładka i tytuł tak podobały, że japierdziu… Ale chyba sobie podaruję… Ci „sąsiedzi”z twojego porównania zadziałali na moją wyobraźnię hahah Dyskomfort egzystencjalny chyba nie jest dla mnie, mimo wszystko… Przez chwilę, czytając twoja opinię, czułem się nawet gotów na tę pozycję, ale z drugiej strony, wolę chyba nie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s