Mia Sheridan „Bez szans”. Do czego człowiek jest zdolny by móc być z ukochaną osobą?

pobierz_obrazekTytuł: Bez szans
Autor: Mia Sheridan
Ilość stron: 338
Wydawnictwo: Otwarte

Jestem słabym zwierzem, którego łatwo przebłagać. Jednak jeśli przychodzi do czytania książek z gatunku romansu czy około erotyków, dupa ze spiżu i koniec. Nie wzrusza, nie ruszy. Ni cholery. Pierwsze zderzenie z twórczością Sheridan nastąpiło w momencie mojej współpracy z wydawnictwem Otwarte przy promocji Bez Słów, które – bądź co bądź – było dobre. I tak. WYŁAM jak ranny mamut. Nie płakałam. WYŁAM. Trzeba to zaznaczyć. Bo są ludzie, którym książka się bardzo nie podobała, ale to już nie moja sprawa. Sheridan zajmuje szczególne miejsce w moim zielonym serduszku i tak zostanie. Bo kolejna książka tej autorki, wydana nakładem Otwartego mnie pokonała. Bez Winy było świetnie i naprawdę przejmująco. Jak było w tym przypadku?

Bez szans przedstawia historię Kylanda i Tenleigh. Dójki osób uwięzionych w umierającym, górskim miasteczku, z którego oboje chcą uciec. Kyland chce uciec przed biedą i samotnością, która dopadła go po tragicznych wydarzeniach z przeszłości, jednak nadal jest coś co trzyma go mocno w wymierającej, górskiej miejscowości. Z kolei Ten zmaga się codziennie z ludzką nieprzychylnością i chorobą matki, która wymaga od dziewczyny wręcz nadludzkiej siły. I choć oboje walczą o lepsze jutro, marzą o ucieczce z tej dziury, staj się jasne, że żadne z nich nie może uciec, pozostawiając drugie z tyłu. Pytanie czy po latach będą w stanie sobie spojrzeć w oczy, podczas kiedy ich życie musi trwać, a przetrwanie nadal jest trudne?

Jasny gwint, że Sheridan zrobiła to znowu. Wycelowała right in the kokoro ( z jap. kokoro = serce).Kyland to chłopak, który walczy o przetrwanie po śmierci ojca i brata, a Ten zmaga się z chorą psychicznie matką, która niczego nie ułatwia ani jej ani jej siostrze. I chociaż byłam pewna, że w końcu dostaliśmy książkę, którą autorka zakończy potwornym, rozdzierającym serducho rozstaniem, tak się nie stało. Walnęła idealnym dla siebie zakończeniem, które sprawiło, że mimo wcześniejszego bólu, zrobiło mi się ciepło.
Kreacje postaci nie były idealne, wiadomo. Nie da się napisać tak idealnej książki, żeby człowiek się zachwycał WSZYSTKIM…no dobra. Są takie, ale nie w przypadku Sheridan. Zawsze jest jakiś ubytek, który jednocześnie sprawia, że książki są lepsze w odbiorze. Przy tej książce nie umiałam się nie bać o bohaterów i o to kto z kim skończy, chociaż nie drżałam o życie żadnego z nich. Jednak nadal był to przyjemnie spędzony czas nad książką. Mogę ją z pełną odpowiedzialnością polecić na chłodny, późnozimowy wieczór.

Za książkę dziękuję księgarni internetowej:
logo

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

Hasacz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Mia Sheridan „Bez szans”. Do czego człowiek jest zdolny by móc być z ukochaną osobą?

  1. […] Bo historia Bree i Archera nie wydawała mi się schematyczna. Bo c’mon. Ile jest książek, gdzie chłopak po wypadku w dzieciństwie traci zdolność komunikacji werbalnej, a do tego jest chowany przez jakąś umysłową spierdolinę w postaci byłego wojskowego, którego zdradziła żona? Bree też swoje przeszła, ale w jej przypadku trochę słabo autorka poprowadziła cały etap godzenia się z tragedią i tak dalej. Jednak nie o to mi chodziło. I nie to mnie poruszyło tak by książka wylądowała na tej liście. Chodziło o moment pod koniec całej książki, kiedy facet odpowiedzialny za tragiczne wydarzenia w życiu Bree odnajduje ją i chce ją zastrzelić. Jednak jak można się domyślić, Archer broni swojej ukochanej. I powiem wam jedno. CLIFF HANGERS MY MATES! Czytałam książkę najpierw w pdfie, bo miałam ją zrecenzować przedpremierowo dla Otwartego. I teraz imaginujcie sobie. Hasacz siedzi przed laptopem, który ustawiony jest na stoliku. Przed laptopem na tym samym stoliku stoi kubek z gorącą herbatą. Drzwi do pokoju są otwarte. Zagląda do mnie ojciec. I pyta: Nika, co się dzieje? ( niestety mam na imię Weronika, to też dorobiłam się durnych zdrobnień). Patrzę a ojca i nie rozumiem o co pyta, a świeżo przeczytałam wyżej opisany fragment. Zatem Heniek, ojciec mój kochany ponawia pytanie: Czemu płaczesz? I  wtedy hasacz wybucha histerycznym płaczem, próbując nieskładnie wyjaśnić ojcu, że zabili moją ulubioną postać. Naturalnie zostałam okrzyknięta debilem i na tym troska ojca się skończyła, ale to nie zmienia faktu, że miałam potężnie nadłamane serduszko. BARDZO MOCNO. Polecam też od autorki Bez Winy i Bez Szans. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s