Julie Buxbaum „Coś o tobie i coś o mnie”. O nowym życiu, przystosowaniu i miłości.

cos-o-tobie-i-cos-o-mnie-b-iext47501392Tytuł: Coś o tobie i coś o mnie
Autor: Julie Buxbaum
Ilość stron: 304
Wydawnictwo: Dolnośląskie

 

Często słyszy się, że zmiany są dobre i powinniśmy się do nich dostosowywać. Być za nie wdzięczni. Pytanie tylko co zrobić, kiedy na te zmiany nie jest się gotowym? Kiedy jest na nie za wcześnie i mogą tylko bardziej zranić? Co wtedy? Wtedy wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Tych, których te zmiany dotyczą, bądź zostali do nich zmuszeni w taki a nie inny sposób. Julie Buxbaum na dobrą sprawę była dla mnie autorem duchem, którego istnienia nie podejrzewałam. Przyznam szczerze, że opis książki był ciekawy, ale to okładka krzyknęła : Hasacz…czytej. Nie jestem okładkową sroką, ale naprawdę podoba mi się jej prostota. I chociaż polski tytuł nijak nie ma się do oryginalnego, nadal mi bardzo pasuje.

 

Coś o tobie i coś o mnie opowiada historię Jessie Holmes. Oczytanej i inteligentnej szesnastolatki, która niecałe dwa lata temu straciła matkę. Dziewczyna nie pogodziła się jeszcze z tym faktem i nadal zbiera swoją roztrzaskają psychikę. Jednak to nie przeszkadza jej ojcu od nowa ułożyć sobie życia. Bill właśnie się zakochał i okazuje się, że jego nową żoną jest Rachel, wysoko postawiona producentka filmowa z Los Angeles. Kobieta jest wdową i Jassie razem z macochą dostaje w zestawie przyrodniego brata w swoim wieku, który wydaje się być piekielnie niedojrzałym i egocentrycznym padalcem. Jessie jednak nie chce wchodzić w w drogę nowej miłości ojca, który na dobrą sprawę zupełnie odsunął się od córki, zaabsorbowany żoną. Dziewczyna po przeprowadzce z rodzinnego Chicago do LA, Jessie musi walczyć o przetrwanie w ekskluzywnej i piekielnie drogiej szkole, do której została zapisana przez Rachel. Kilka dni po rozpoczęciu tam nauki, dostaje anonimowego maila od ucznia tej samej szkoły, który zdaje się obserwować Jessie i chce jej pomóc przetrwać. Chłopak podpisuje się Ktoś/Nikt i choć początkowo dziewczyna mu nie ufa, okazuje się, że im bardziej drąży zagadkę jego tożsamości, tym więcej jej umyka. Co jeśli jeszcze nie spotkała tej konkretnej osoby, której potrzebuje by zacząć żyć?

 

Postać Jessie jest nakreślona w naprawdę przyjemny sposób. Dziewczyna jest wycofana i początkowo nie może, a nawet nie chce zaufać macosze i jej synowi, który początkowo naprawdę działał mi na nerwy. Jednak im bardziej rozwijała się akcja książki, tym lepiej napisana była ewolucja postaci, w tym właśnie Theo, przyrodniego brata Jessie. I jej samej. Początkowo bardzo działała mi na nerwy postać Billa, ojca głównej bohaterki, który naprawdę zachowywał się jak dziecko, które nagle straciło fundamenty świata. Rozumiem, że to przez chorobę i śmierć żony, jednak cała ta sytuacja pokazywała jak słabym i niegotowym na życie był człowiekiem. W moim odczuciu.

 

Z kolei Rachel i jej syn, mimo zrozumiałego bólu po stracie męża/ojca, naprawdę momentami przesadzali – ale żeby nakreślić postacie, które denerwują też trzeba być dobrym autorem. W książce przewija się wielu chłopaków, którzy wysyłają często sprzeczne sygnały Jessie, która na dobrą sprawę jest nieśmiałą dziewczyną, mającą problemy z zaadaptowaniem się w nowym środowisku pełnym zadufanych w sobie, rozpuszczonych bachorów, które nie potrafią sobie radzić z problemami.

 

Postać Liama była tak przeraźliwie durna i wkurzająca, podobnie jak jego dziewczyny, że miałam ochotę momentami nimi potrząsnąć i każde po kolei strzelić w pysk za to jak puści byli. Z kolei wcześniej wspomniany Theo wygrał książkę. Zero to one hundred real quick. I w zasadzie od pewnego wydarzenia, postać przyrodniego brata dziewczyny zaczęła nabierać cieplejszych barw. Tak naprawdę główną męską postacią był Ethan, który początkowo bardzo onieśmielał Jessie i wydawał się być wręcz uwspółcześnioną wersją hardcorowego emo, który cierpi na bezsenność. Jednak tak jak większość postaci, tak i on w toku rozwoju sytuacji, staje się naprawdę przyjemną postacią, która okazuje się mieć wpływ na Jessie.

 

Ostatecznie zakończenie książki wywołało we mnie przyjemne uczucie zadowolenia, kiedy wyjaśniło się kim jest Ktoś/Nikt i czego tak naprawdę chciał od Jessie. Coś o tobie i coś o mnie to bardzo przyjemna, momentami trochę szarpiąca nerwy książka, którą bez problemu mogę polecić każdemu, kto chce przeczytać dobrze napisaną historię pewnej miłości, która wcale nie była taka płytka i głupia, jak potrafią być przypadki w książkach dla młodzieży.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Dolnośląskie.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s