Przedpremierowo: Lisa de Jong „Kiedy pozostaje żal”. Czasami dobrze jest nie pamiętać.

152e7e47fcTytuł: Kiedy pozostaje żal
Autor: Lisa de Jong
Ilość stron: 380
Wydawnictwo: Filia
Premiera: 8 lutego 2017

 

Często marzy się o dobrym, poukładanym życiu, które zakrawałoby na miano idealnego. Jednak nie da się walczyć z przeznaczeniem,  a jeśli coś się zdarzyło, tak po prostu miało być. A jeśli w dążeniu do celu, zrobi się coś złego, to i tak do nas wróci. Taka karma. Lisa de Jong to autorka, która początkowo nie szczególnie mnie do siebie przekonywała. Ostatnio przekonuje się do książek obyczajowych, romansów i pochodnych. Do książek autorki zachęciła mnie znajoma z Anglii, którą poznałam przez portal tastebuds. Ange upierała się, że autora pisze świetnie, a jej książki są naprawdę zajmujące i nawet w kimś kto uważa się za buca bez empatii ( like mahself ) wzbudzą wielkie emocje. Powiedziałam: Okay. Bring it. I tak zaczęłam czytać.

 

Kiedy pozostaje żal opowiada historie Rachel, której życie było idealne. Cory był idealnym chłopakiem, Madison była cudowną przyjaciółką razem z grupą świetnych znajomych ze studiów.Wszystko było idealnie, tak jak sobie zaplanowała. Do jednej nocy. Tej nocy, której nie może sobie w ogóle przypomnieć. Dziewczyna budzi się w szpitalu i dowiaduje się, że jej ukochany zginął w wypadku, który ona cudem przeżyła. Jej życie zaczęło się sypać, a do tego mimo usilnych starań nie pamiętała niczego z tamtej nocy, kiedy jej samochód zjechał z nasypu. Rachel tonie w ciężkich wyrzutach sumienia, które nie pozwalają jej oddychać. Dopóki Sam Shea nie wrócił do jej życia. Chłopak jest ukojeniem, zapewnia jej bezpieczeństwo i pozwala zrozumieć, że tak naprawdę wypadek nie był jej winą. Powoli wyleczył ją z bólu i cierpienia, moszcząc się rozkosznie w jej sercu. Wszystko jednak zaczyna się sypać, kiedy do Rachel zaczynają wracać okruchy wspomnień tamtej nocy. Kiedy wraca do niej potworna prawda, której nie chciałaby pamiętać. Czy tylko Rachel powinna żałować tamtej nocy?

 

Jeszcze nie czytałam książki, która wymusiłaby na mnie tak częste i soczyste zdanie, które od połowy książki było bardzo, ale to bardzo częste. Tak, jestem tą osobą, która gada podczas czytania książek. Albo mówię bohaterom co robić, albo ciągle ich krytykuję ( ewentualnie postacie poboczne ). W przypadku tej książki, miałam na ustach jedno zdanie: HA! That bitch!  – a potem krztusiłam się śmiechem z samej siebie, bo jeszcze nigdy nie przeżywałam tak bardzo żadnej książki młodzieżowej ( pomijając Wszystkie jasne miejsca, przy których wyłam jak mordowany szakal ).

 

Postać Rachel, choć mogłaby wielu ludzi doprowadzać do szewskiej pasji, mnie rozczulała swoją naiwnością i tym jak bardzo cierpiała po stracie chłopaka, który okazał się…well…no spoilers, ale po kimś takim się nie rozpacza.Jednak postać sama w sobie jest dobrze napisana, trochę naiwnie, ale kto by nie cierpiał po stracie miłości i przyjaciela? Życiową nauką, którą powinna wyciągnąć z ostatnich wydarzeń to dokładne rozważenie komu może zaufać. Bo zdrada boli bardziej niż najgorsza prawda. Dziewczyna została w zasadzie zdradzona dwa razy i nie dało się ukryć, że zaufała nieodpowiednim ludziom – do obojga wróciła karma i bardzo dobrze. #mściwezwierzehasacz

 

Sam z kolei był wymarzonym chłopakiem, którego w zasadzie chciałaby mieć każda dziewczyna. Facet na motorze, w czarnej skórzanej kurtce o jasnych włosach – no przepraszam bardzo. Chłopak jest ciepły, opiekuńczy, czuły i…ma tajemnice, która nie powinna była ujrzeć światła dziennego, jeśli chciał nadal chronić Rachel.  Postać jest zbudowana świetnie, całkiem nie denerwująco, chociaż na upartego można by uznać, że autora chciała stworzyć nienatrętnego przyjaciela, który zakochał się w przyjaciółce? Coś koło tego.

 

Postacie poboczne jak sama Madison były nakreślone całkiem dobrze, chociaż właśnie ona doprowadzała mnie do takiej irytacji, że chciałam rzucać książką – szkoda by było wywalić książkę przez okno. Była tak pusta i bezdennie durna, że dech mi zapierało. Zwłaszcza kiedy wyszło co narobiła. Wiecie, są ludzie klamki i parapety, ale żeby urodzić się krawężnikiem to też trzeba być zdolnym. I zdecydowanie, jeśli jest coś za co miałabym książce odbierać jakieś punkty, to tylko za postać tej kretynki Madison i Coreya, którego – tfu! – nienawidzę jak kiły!

 

Ostatecznie jednak książka jest naprawdę dobra, świetnie poprowadzona akcja i skonstruowani bohaterowie. Wydaje mi się, że to taki trochę chwyt autorki, żeby zaczynać książkę od tragicznych wydarzeń, co przykuwa uwagę czytelnika i każe czytać aż do samego końca, by wyjaśnić całą tajemnicę. Jednocześnie szarpiąc nerwy i doprowadzać do bezlitosnej denerwancji. Nie mniej jednak to działa i trzeba przyznać Lisa de Jong wie co robi.

 

Książkę bardzo gorąco polecam każdej dziewczynie, której podobały się wcześniejsze książki autorki. Kiedy pozostaje żal to cały wachlarz emocji, wydarzeń i postaci, który dobrze mieć w swoim zbiorze. Polecam.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia.

 

 

Hasacz.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Przedpremierowo: Lisa de Jong „Kiedy pozostaje żal”. Czasami dobrze jest nie pamiętać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s