Danielle L. Jensen „Porwana pieśniarka”. Hooked on a feelin’ czyli nie takie trolle straszne jak je rysują.

abd97801a5923adfbb5778372c5a4287Tytuł: Porwana pieśniarka
Autor: Danielle L. Jensen
Ilość stron: 431
Wydawnictwo: Galeria Książki

 

Początek tego tekstu zabrzmi jak narzekanie starej raszpli, która za dużo od życia wymaga, ale znalezienie książki, która nie byłaby paskudnie schematyczna i nudna jak jasny gwint, graniczy teraz z cudem. Znalezienie książki, gdzie ona nie miałaby buntu w sercu, ognia w innej części ciała, a on nie byłby ciepłą kluchą jest trudne i zwykle wszystko kończy się makabrą. Mózgowo- literacką. Just sayin’. Często jednak te tragiczne schematy przyciągają czytelników do danych tytułów i trudno jest określić czy ludzie czytają bo lecą na dobrze zaplanowaną promocję książkę czy dlatego, że przyszedł czas zwątpienia w gusta czytelnicze młodszych. W przypadku Danielle L. Jensen mogę śmiało powiedzieć, że mimo jakichś schematów użytych w książce, Porwana pieśniarka, jest naprawdę dobrą książką – zwłaszcza jak na powieść młodzieżową.

 
Wszystko zaczęło się pięć wieków temu, kiedy pewna czarownica rzuciła klątwę na trolle, więżąc je pod gruzami Samotnej Góry.Przez wieki pamięć o mrocznej, złowrogiej magii jak i o samych trollach zacierała się w ludzkiej pamięci. Istniała jednak przepowiednia, która mówiła o związku dwóch osób, mogących uratować trolle pod jarzma klątwy czarownicy. Kiedy Cecile de Troyes zostaje porwana i uwięziona pod górą, odkrywa, że legendy o trollach i to więcej prawdy niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Po przybyciu do Trollus, dziewczyna myśli tylko o ucieczce, by uwolnić się z niewoli. Jednak trolle są inteligentne, szybkie, władają magią i są nieludzko silne. Dlatego dziewczyna musi czekać na odpowiedni moment. Problem pojawia się w momencie, kiedy dociera do niej, że irytacja, którą wzbudza w niej Tristan – tajemniczy książę trolli, któremu została poślubiona – nie jest niechęć do niego, a miłość, której w ogóle się nie spodziewała poczuć. Niedługo po tym jakże błyskotliwym odkryciu, dziewczyna nawiązuje przyjaźnie, a do tego dociera do niej, że może być jedyną nadzieją na uwolnienie zniewolonych mieszkańców – trolli z domieszką ludzkiej krwi, które są tłamszone przez czystej krwi trolle. W mieście wybucha bunt, którego cichym przywódcą jest jej mąż. Im bardziej Cecile zanurza się w świat monarchii, polityki i magii, tym bardziej rozumie trolle. Staje się księżniczką, nadzieją ludu i czarownicą na tyle potężną by na zawsze zmienić Trollus.

 

Początkowo, kiedy Anita z Book Reviews zachwycała się Porwaną pieśniarką, miałam trochę mieszane uczucia co do książki Jensen. Głównie dlatego, że nie mam aż tak zgodnego gustu książkowego z jej własnym. Jednak w miarę wydawania przez Galerię książki dalszych tomów trylogii, zaczęłam się zastanawiać czy to rzeczywiście jest takie dobre. I BORZE TUCHOLSKI JAKA JA BYŁAM GŁUPIA, że tego wcześniej nie przeczytałam. Poważnie.

Tristan wygrał całą książkę. Początkowo oschły i nieco wycofany książę, który znikał na całe dnie, nie tłumacząc się z niczego i nikomu. Walczący nie tylko na czele buntu, ale i z własnymi uczuciami, które siłą rzeczy zaczęły niweczyć jego plan uratowania Cecile przez życiem w Trollus. I mean come on…to chyba najlepiej nakreślona postać męska w całej książce. Facet ma swój charakter, mówi stanowcze „być może” swojej żonie i jeszcze mocniej sprzeciwia się własnemu ojcu, a obecnie panującemu władcy Trollus. No słowem – fabulous.

 
Z kolei Cecile de Troyes trochę przypominała mi bohaterkę Królowej Tearlingu – Kelsea. Wprawdzie wszystkie trolle powoli traciły głowę dla pięknej pieśniarki, ale chodziło głównie o postawę. Dziewczyna się ze sobą nie pieściła, była mądra, błyskotliwa i silna. Wbrew temu co sądziła o trollach, zakochała się w Tristanie i to tak jak zachować się można miłością prawdziwą, a nie szczeniackim zauroczeniem, które zaraz mija – obviously, w końcu to książka dla młodzieży. JEDNAK! Dziewuszka jest temperamentna i potrafi walczyć o swoje. Przyznam szczerze, że pod koniec miałam nadzieję, że komuś przywali w kły, ale książka mi się skończyła i muszę przeczytać drugi tom.

 

Co jest nietypowe dla takich książek, w Porwanej pieśniarce postaci poboczne są równie dobrze wykreowane i ważne jak te główne. Tristan i Cecile bardzo do siebie pasują, mimo początkowych zgrzytów, ona okazuje się być światłem dla okupowanego miasta i wybawieniem dla samego Tristana. I mimo mojego bólu związanego z pierwszoosobową narracją, książka wygrała życie i przeczytałam ją tego samego dnia kiedy ją dostałam ( le wczoraj).

W książce były też momenty, które doprowadzały mnie do głośnego : NO SERIO?! – głównie chodziło o momenty między Tristanem i Cecile. Były też postaci, których nie mogłam zdzierżyć, jak jeden durny książę .

Całościowo jednak książka dostaje ode mnie mocne 10/10 i muszę przeczytać trylogię do końca. Bardzo gorąco polecam porwaną pieśniarkę, bo tak dobrze napisanej młodzieżówki już dawno nie czytałam.

 

Za książkę gorąco dziękuję wydawnictwu Galeria książki.

 

 

Hasacz.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Danielle L. Jensen „Porwana pieśniarka”. Hooked on a feelin’ czyli nie takie trolle straszne jak je rysują.

  1. Tak, „Porwana pieśniarka” to całkiem zgrabnie napisana powieść, z ciekawym pomysłem, ale kontunuacja zniechęciła mnie tak bardzo, że chyba nie doczytam końca serii 😦
    Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s