Paul Trynka „David Bowie. Starman. Człowiek, który spadł na ziemię.”. Rok po śmierci, czas na wspomnienia.

de6a83d96-e049-4f53-bde3-69a9535d087aTytuł: David Bowie. Starman. Człowiek, który spadł na ziemię.
Autor: Paul Trynka
Ilość stron: 576
Wydawnictwo: SQN

 

Minął rok od śmierci Davida Bowie. Wielkiego artysty, który był jak kameleon. Potrafił się dopasować do każdego artysty, z którym współpracował. Czy to był Mick Jagger czy Freddie Mercury i Queen. Jeśli czytają ten tekst fani Bowiego, to najpewniej mnie zabijecie. Głównie dlatego, że  jako wielka fanka zespołu Queen, Bowie nie jednokrotnie pojawia się we wspomnieniach, kiedy to zespół nagrywał nową płytę i dziełem przypadku stało się, że odwiedził ich sam Bowie i nagrali z nim piosenkę Under Pressure. Nigdy specjalnie się nie zainteresowałam twórczością tego artysty. Ani wcześniej, ani później. Nawet kiedy 10 stycznia ubiegłego roku świat obiegła wieść o śmierci muzyka.
Ten tekst powinien był się ukazać dokładnie 10 grudnia. Problem leżał w tym, że wordpress mnie zrobił w jajo. Do tego czasu książkę Paula Trynki przeczytałam dwa razy i nadal czuje się idiotka, nie znając wcześniej choćby jednej piosenki spoza kolaboracji czy przynajmniej jednego faktu z życia Davida Bowie.

Twórczość Trynki nie jest mi do końca obca, ponieważ wcześniej miałam okazję pisać dla was o biografii Iggyego Popa jego autorstwa. Trynka nie boi się pisać o najbardziej osobistych aspektach życia gwiazd i najbardziej bolesnych momentach ich kariery.
Żeby nie zagłębiać się w szczegóły, które zwyczajnie mogą wam odebrać przyjemność z czytania ( albo żebyście się znowu nie darli, że to nigdy spoilery), napiszę tylko o tym co dla mnie było najważniejsze.

Książka została wznowiona i uzupełniona o kilka istotnych informacji, które napłynęły od ostatniego wydania. Bowie został w niej przedstawiony jako muzyczny geniusz. Oczywiście ilu ludzi, tyle gustów i osobiście uważam, że to Freddie większym innowatorem muzycznym niż Bowie, ale wiadomo – każdy ma swoje zdanie. Od początku kariery jednak Bowie był swego rodzaju fenomenem, a jego kariera była przeplatana z życiem prywatnym – Trynka dobrze wie jak rozplanować wydarzenia, żeby biografia nie była dla kogoś przesycona życiem osobistym gwiazdy albo samą karierą – bo i tak można spaprać biografię.

Ostatecznie stwierdzam, że poza swoimi dziwactwami, które ma każdy artysta – phe, jak to geniusze – Starman to książka dla każdego fana muzyki Bowiego. Jedynym pytaniem, które pozostanie bez odpowiedzi do samego końca to: Czy Bowie umarł naprawdę czy jak Elvis, wrócił na rodzinną planetę? Tego się już nie dowiemy.

 

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s