N.K. Jemisin „Piąta pora roku”. Rozpoczyna się czas końca.

317309_piata-pora-roku_573Tytuł: Piąta pora roku
Autor: N.K. Jemisin
Ilość stron: 440
Wydawnictwo: SQN

 

Nie jest tajemnicą, ani niczym nowym, że w fantastyce utarło się kilka schematów, które się powtarzają niemal w każdej książce i coraz trudniej zaskoczyć czytelników tego gatunku ( chociaż nie chodzi tylko o fantastykę ). Nie będę też wspominała o takich kwiatuszkach, które uznają, że Tolkien zdzierał od Martina i tak dalej – karuzela absurdu kręci się po dziś dzień i nikt nie usiłuje jej zatrzymać. Niestety. Jednak w przypadku Piątek pory roku mamy do czynienia z czymś naprawdę oryginalnym i powiem szczerze, że tak dobrej książki fantasy nie czytałam już dawno. Nie mam pojęcia jak będzie dalej, ponieważ ta książka otwiera cykl Pękniętej Ziemi, ale o tym się jeszcze przekonamy.

 
Tymczasem książka rozpoczyna się od potężnego trzęsienia ziemi, w skutek którego powstają ogromne wyrwy w płytach ziemi. Pył z nich buchający przysłonił niebo i obwieścił nadejście Piątej Pory Roku czyli długa zima, która regularnie przykrywa ziemię. Owa pora roku jest następstwem wzmożonej aktywności sejsmicznej bądź jakiegoś kataklizmu. Jednak czym jest kataklizm przy utracie dziecka? Pogrążona w żałobie Essun ledwie straciła syna, by znów cierpieć. Jej córka została porwana. Kobieta nie zamierza się poddać. Przemierzając gnijący, umierający świat, nie zawaha się dokonać jeszcze większych zniszczeń by odzyskać jedyne dziecko. Nawet jeśli będzie musiała użyć do tego swoich mocy.
Szczerze przyznam, że nie byłam zbyt pewna czy powinnam sięgać po Piątą Porę Roku. Bardzo cenię i niemożliwie jestem wdzięczna wydawnictwu SQN za stworzenie serii wydawniczej imaginatio, w której ukazują się naprawdę dobre książki – nie tylko zagranicznych autorów. Bałam się jednak tej powtarzalności, której tak wiele w dzisiejszej fantastyce. Utarte schematy wydarzeń, powtarzalność pewnych wzorców bohaterów i  nazewnictwa. Całe szczęście moje obawy okazały się całkowicie bezpodstawne.

 

Świat stworzony przez Jemisin okazał się być naprawdę wciągający i intrygujący, a do tego narracja nie jest przesadna i skupia się na rzeczach najważniejszych – w skrócie, autora nie usiłowała lać wody. Kreacja zdruzgotanej matki, która najpierw straciła syna, a potem porwano jej córkę jest niesamowicie przejmująca i moim zdaniem naprawdę realna, biorąc pod uwagę, że każda kobieta, która kocha swoje dzieci jest skłonna nawet zabić by je odzyskać całe i zdrowie. Do tego doskonałe opisy sytuacyjne i samego otoczenia kupiły mnie od pierwszych stron, a z każdą kolejną było jeszcze lepiej.

 

Zdecydowanie najlepsze fantasy jakie czytałam końcem 2016 roku. I tak. To kolejny tekst, który mi wordpress zajumał z zaplanowanych.

 

Za książkę bardzo gorąco dziękuje wydawnictwu SQN imagonatio.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s