Remigiusz Mróz „Wotum nieufności”. Nie mówcie mi, że to polskie House of Cards!

w-kregach-wladzy-tom-1-wotum-nieufnosci-b-iext46658154Tytuł: Wotum nieufności
Autor: Remigiusz Mróz
Ilość stron: 621
Wydawnictwo: Filia
Premiera: 11 stycznia 2017

 

Na początku pałałam wielką miłością do twórczości Mroza, a jego tempo pisania było naprawdę imponujące. Jednak po przeczytaniu serii z Chyłką i trylogii o Forście zaczęłam się zastanawiać czemu widzę tyle podobieństw. Na domiar złego W cieniu prawa okazało się sakramencko nudne, choć miałam wielkie nadzieje. Z kolei później był Immunitet, który czytałam po pożyczeniu od sąsiada i zwątpiłam w życie. Sytuacje podratował Behawiorysta, który był całkiem spoko, unikatowy i nie było żadnego utartego przez autora schematu. Ale przy zapowiedzi Wotum nieufności i tytułowaniu tego polskim House of Cards to podziękowałam swojej cierpliwości.

 

Historia zaczyna się nietypowo. Marszałek sejmu, Daria Seyda, budzi się w pokoju hotelowym i nie ma bladego pojęcia jak się tam znalazła. Zasadniczo nie pamięta ostatnich dziesięciu godzin wstecz. Jest jednak pewna, że została wplatana w niemały spisek polityczny i padła ofiarą manipulacji. Problem w tym, że kobieta nie ma pojęcia kto może chcieć jej zaszkodzić ani dlaczego.
Po drugiej stronie areny politycznej stoi poseł Patryk Hauer, który podczas prac komisji śledczej wpada na trop potężnej afery politycznej, która może mieć wpływ na gospodarkę Polski, a do tego sięga ona najważniejszych osób w państwie.
Choć Seyda i Hauer stoją po przeciwnych stronach, będą musieli zjednoczyć siły.
Zwracam honor autorowi,  bo jednak udało mu się napisać znowu dobrą książkę, która wciągnęła mnie na kilka godzin. JEDNAKŻE! Mimo iż to najdłuższa książka Mroza ( pewnie się mylę, patrzę tylko objętościowo, nie na faktyczną ilość stron ), z powodzeniem mogę powiedzieć, że mimo różnicy gatunkowej, Behawiorysta wypadł lepiej i bardziej mnie wciągnął. Wotum nieufności jest dobrą książką i mogę ją polecić bez problemu ludziom, którzy siedzą w polityce.

Niestety dla samej siebie, nie widziałam w tym uzasadnienia w polecaniu tego jako polskie House of Cards – Francis byłby wściekły i zdegustowany delikatnością postępowań, poważnie. Poza tym jestem za głupia na political fiction, albo nie podchodzi mi nic poza Dobbsem. Przy czym nie zamierzam się za to biczować.

Nowa książka Mroza to tak naprawdę książka dla konkretnych czytelników, bo jak Chyłkę można czytać od tak, Forst nie jest dla ludzi chorych na serce, a Behawiorysta trochę sprawiał wrażenie, że autor oglądał Hellsinga w kresce Kohty Hirano, tak w przypadku Wotum nieufności było tylko dobrze. Przykro mi to pisać, bo napalałam się na tę książkę jak Varg Vikernes na palenie kościołów. Bo co w zasadzie nie było Chyłką, brałabym w ciemno.

Nie będę pisała o postaciach, bo jednak trochę się rozczarowałam na kreacjach. I te nazwiska. Miałam problem czy czytać je z niemiecka czy jakoś inaczej #durnyhasacznieznajęzyka, jednak z powodzeniem mogę powiedzieć, że jeśli nie jesteście mną i gustujecie w książkach Mroza, to naprawdę powinniście sięgnąć po książkę. Bo chociaż ja przeżyłam lekkie rozczarowanie, mogę polecić Wotum nieufności dla samego warsztatu autora ( chociaż co ja tam wiem ).

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia.

 

 

Hasacz

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s