Marek Krajewski „Mock”. Co nas nie zabije to uzbroi nam dupę w spiż.

krajewski_mockTytuł: Mock
Autor: Marek Krajewski
Ilość stron: 387
Wydawnictwo: Znak

 
Czego to ja się nie osłuchałam o Krajewskim i jego książkach, to moje. Niby we współpracy ( która w zasadzie nigdy nie była oficjalna i dalej wielkie nic z tego wychodzi ) miałam recenzować jakieś książki tego autora. I czytałam tylko kilka książek w tym Dżumę w Breslau, Koniec świata w Breslau i Festung Breslau – nie oceniajcie, biblioteka w moim mieście i tak bardziej korzysta na moim pisaniu, niż ja bym mogła. Ale do rzeczy! Obiło mi się o uszy, że Krajewski jest filologiem klasycznym. To by wyjaśniało dlaczego z takim rozsmakowaniem pisze o makabrycznych miejscach zbrodni. Jednak lepiej by było, gdybym napisała coś o fabule…

Po pierwsze – Mock to główny bohater i wkopał się po pachy w obyczajowy skandal, przez który może stracić wszystko. Dlatego tak desperacko chwyta się kolejnej sprawy, która wcale nie jest taka oczywista czy łatwa do rozwiązania. Czterech, nagich, bestialsko okaleczonych chłopców zostaje znalezionych w Hali Stulecia. Nad ich ciałami wisi piąta ofiara – mężczyzna ze skrzydłami, jako ten Ikar, który ma upaść. Poetycko. I nikt nie jest w stanie powiedzieć czy to morderstwo, czy zbiorowe samobójstwo ( serio?) . A Mock na gwałt potrzebuje dobrze rozwiązanej sprawy, bo będzie w szambie i musi się z tym jakoś uporać. Kto dopuścił się tej zbrodni? Żydzi? Masoni?

A pies ich znajet! Obstawiałam psycho katolickich pisowców, ale potem entuzjazm opadł, bo sobie przypomniałam, że to XX wiek. Potem darowałam sobie specjalnie myślenie o rozwiązaniu. Nie było sensu. Rozkoszowałam się soczystym językiem, który posługiwał się autor, prowadząc świetną, mięsistą narrację. I chyba na tym mogę skończyć pisanie, bo nie chcę napisać za wiele. Mock jawił mi się całą książkę jako fircykowate zero, z przerostem formy nad treścią, któremu żelazne gacie by się przydały. Chociaż pewnie i to by się nie sprawdziło.

Cała książka ma o tyle defekt, że ilekroć Mock otwierał japę, miałam ochotę pobawić się w hiszpańskiego słuchacza i strzelić go w pysk. Nie wiem co jest w tej postaci, ale nie dałam rady. JEDNAK! Jeśli przymknąć na niego oko, to Krajewskiemu wyszedł dobry kryminał ( jak dla mnie ciut za mało krwawy drastyczny, ale to tylko ja ). Dla kogoś kto siedzi w gatunku i nie nudzi go policyjne gadanie, to książka dla niego.

 

Za książkę dziękuję księgarni:
logo
Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s