Szczepan Twardoch „Król”. Nic nie jest oczywiste.

twardoch_krol_mTytuł: Król
Autor: Szczepan Twardoch
Ilość stron: 429
Wydawnictwo: Literackie

Swoją przygodę z twórczością Szczepana Twardocha rozpoczęłam dość wcześnie, jak na tak poważną i ciężką literaturę. I jak na swój ówczesny wiek. Przygoda ta okazała się być trudna, brutalna wręcz w swojej doskonałości, bezwzględnie domagająca się atencji i rozumienia metafor. Dlaczego? Ponieważ jak nie raz autor wspominał w wywiadach, on myśli metaforami. I to jest widoczne w jego twórczości. Jak dotąd moją ulubioną powieścią Twardocha był Wieczny Grunwald. Powieść najkrótsza w jego dorobku i najbardziej skomplikowana pod względem językowym. Po Morfinie miałam mieszane uczucia, a Drach okazał się być naprawdę szczególną powieścią. Co zresztą zostało docenione przez czytelników. Wieloryby i ćmy wydawały mi się być najbardziej osobistą książką autora i muszę przyznać, że czytało mi się ją naprawdę dobrze i możliwe, że była najlżejsza w odbiorze. Powinnam też zaznaczyć, że miałam okazję pisać o twórczości tego człowieka, ale zwyczajnie stchórzyłam. Podobnie było z Orbitowskim, do którego zostałam poniekąd zmuszona przez posiadanie egzemplarzy recenzenckich.

Król to kolejna książka Twardocha, którą złapały moje drżące łapy. I nie wiem co powinnam napisać. Poza tym, że po raz kolejny brutalnie zostałam wciągnięta w wydarzenia rozgrywające się na kartach powieści, by przeżywać wszystko razem z bohaterami książki, nie napiszę nic nowego. Brak wrażliwości literackiej autora, wylewa się spomiędzy kartek. Zostałam bezczelnie wepchnięta w sam środek walk między klasami społecznymi i narodowościami, napiętą atmosferę w przedwojennej stolicy, która jakby przewidując to co ma się wydarzyć w późniejszych latach, chce czerpać z życia pełnymi garściami. I mimo wielkich intryg politycznych, brutalności, walk i agresji…nadal jest barwna, urzekająca swoją bezwzględnością i siłą.

Każdy bohater, czy to główny czy drugoplanowy, został wykreowany starannie, wielowymiarowo. Nic w Królu nie jest oczywiste, nic nie jest jednoznaczne. Cała historia to wielka skala szarości pełna przemocy, śmierci, strachu, chęci do życia oraz zdarza się nawet, ze miłości. To prawdziwie wciągająca, doskonała i twarda powieść dla każdego wytrwałego czytelnika, który zna twórczość Szczepana Twardocha. Jednocześnie mam ważenie, że to właśnie od tej książki powinno się zaczynać znajomość z twórczością tego autora.

Zarówno postać Mojżesza jak i Jakuba są skrajnie różne, a jednocześnie pozostają postaciami, które mają ze sobą wiele wspólnego. Każdy z nich chce dobrej przyszłości, dobrego życia dla siebie i rodziny. Jednocześnie jeden chce zemsty, a drugi chce władzy.

Osobiście uwielbiam styl Twardocha, urzeka mnie brutalność i bezpośredni język w książce oraz ilość metafor, którymi posługuje się podczas przedstawiania nie tylko miejsc, ale postaci. Jeden, genialny majstersztyk, panie autorze.

To jak dotąd najlepsza książka Szczepana Twardocha z jaką miałam zaszczyt się zmierzyć i nie będzie to przesadą, jeśli napiszę, że każdy kto szuka ambitnej i silnej lektury, powinien, a nawet musi sięgnąć po Króla.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Literackie.

Hasacz

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Szczepan Twardoch „Król”. Nic nie jest oczywiste.

  1. Ja do tej pory przeczytałam tylko „Morfinę” i straszliwe mnie ta książka denerwowała. Irytował mnie główny bohater, irytowały mnie te różne metafizyczne wstawki i historia mimo takiej niby sztucznie utworzonej głębi (lobotomicznego wejścia w umysł bohatera) okazała się niezwykle płytka i rozczarowująca.

    Teraz przede mną „Drach”, a nad „Królem” się głęboko zastanawiam. Troszkę zraziłam się po, tak przecież mocno wychwalanej, „Morfinie”, ale jak to mówią jest ryzyko jest zabawa 🙂

    • To ja ci powiem, jak ja to odbieram. Twardoch to okrutnie specyficzny autor jest. Choćbyś się spinała, warczała, jeśli nie postarasz się rozumieć postaci i jego przekazu fabularnego, to książka rzeczywiście jest do śmieci. Zresztą, halo. Kostek to postać tak spieprzona emocjonalnie, z tak kolosalnym kompleksem braku poczucia ogólnego patriotyzmu i przynależności etnicznej, że ja wysiadam. Ale druga strona jest taka, że Twardoch to typ, który myśli metaforami, więc jego nie przegada. Ja jestem hasacz, zwierze z puszczy. On jest człowiek literat. Specyfika inna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s