Przedpremierowo: Remigiusz Mróz „Behawiorysta”. Lie to me!

behawiorysta-b-iext45629789Tytuł: Behawiorysta
Autor: Remigiusz Mróz
Ilość stron: 488
Wydawnictwo: Filia
Premiera: 26 października 2016

 

Jako hasacz, który jest zbyt szczery, mam zamiar wam napisać coś od serca. Początkowo do twórczości Mroza pałałam wielką miłością, wręcz nieodwzajemnioną, bo jego pisanie było genialne, język świetny i książki czytało się szybko, jak to na Mroza przystało. Potem zauważyłam, że autor wali z uporem maniaka jednym torem kreowania postaci i ich duetów. Miałam mieszane uczucia już przy Immunitecie, którego nie opisywałam, ze względu na brak fizycznego egzemplarza. Przy W cieniu prawa miałam napady narkolepsji, a jak było z Behawiorystą? No właśnie. Też byłam sceptyczna, chociaż autor ( uhu, kontrowersja, rozmawiam z autorem, uhu ) twierdził, że to książka w moim guście. Typowo dla siebie nie chciałam w to uwierzyć. Ale do rzeczy.

 

Behawiorysta przedstawia historię Gerarda Edlinga, który został wydalony dyscyplinarnie ze służby. Mężczyzna był prokuratorem, a teraz specjalizuje się kinezyce czyli komunikacji niewerbalnej. Wezwano go do pewnego przedszkola, które zajął zamachowiec. Nie przedstawił żadnych żądań, choć grozi wymordowaniem wszystkich wychowawców i wychowanków, a cała sytuacja jest o tyle skomplikowana, że ten chory patałach udostępnił w internecie transmisję na żywo z przedszkola. Rodzą się pytania: Dlaczego zamachowiec tak postępuje? Co tak naprawdę chce osiągnąć ? Czy ekscentryczny, były prokurator poradzi sobie z tą sprawą?

 

Spodziewałam się słabego, melodramatycznego pierdzenia, bo rzekomo książka miała być takim one shotem, odskocznią od Chyłki i Zordna, ukojeniem po pożegnaniu z Forstem, któremu autor nie dał dobrego zakończenia trylogii. Naprawdę bałam się jak jasny gwint, sięgać po kolejną książkę Mroza. Na szczęście było zupełnie inaczej. W moim odczuciu akcja rozwija się stopniowo, żeby potem rzucić się na czytelnika jak ten żarłoczny potwór. Niby się z nim szarpiecie, walczycie o oddech, ale się nie da. No nie da się. Po prostu. Mróz wziął chyba częściowy przykład z Kohty Hirano ( wiem, że autor nie ma zielonego pojęcia kim jest ten facet), gdzie w jego mangach krew się leje litrami, bo człowiek to worek z krwią ( po co trzymać się faktu 5 litrów krwi w organizmie człowieka? DAJMY MU 20 LITRÓW!!), trupy ścielą się gęściej niż włosy Magdy Gessler w daniach, które gotuje, a główny bohater nie przypomina żadnej innej postaci, która została wykreowana w poprzednich książkach autora.

Gerard Edling – ekscentryczny, nieludzko opanowany i profesjonalny do bólu ( początkowa Chyłka, chociaż nadal nie Forst)facet, bardzo zaskarbił sobie moją sympatię, chociaż były momenty, że miałam ochotę rzucić nim o ziemię. Albo się go lubi, albo nienawidzi. Poza tym, że były prokurator przypominał mi do bólu Carla Lightmana z Lie to me, to naprawdę dobrze wykreowana postać, która nie pchała się w dzikie harce do łóżek pięknych, młodych policjantek ( bo wtedy byłby Szacki nie Edling). Jednak to co zrobił Mróz w zakończeniu Behawiorysty, zmusiło mnie to głośnego i wściekłego wykrzyczenia „FUCK OFF!!!”. Dlaczego?

 

A tego już wam nie powiem. Po słabym W cieniu prawa, irytującym do granic możliwości Immunitecie…Mróz wrócił i pokazał mi język, jak to zrobił Stirlitz z Millerem, kiedy ten chciał sprawdzić czy Rosjanie rzeczywiście nie wyjmują łyżeczki z herbaty…a ten ją wyjął i jeszcze oblizał. DOKŁADNIE to zrobił Mróz. I to jeszcze z tym cholernym uśmiechem pełnym satysfakcji, że pokonał sceptyka Hasacza. Ta książka skończyła się za dobrze, żeby autor nie zrobił z tego serii. Jestem tego pewna.

 

Książkę polecam – musowo. Bo czegoś takiego Mróz jeszcze nie wydał. I wiem, że wszyscy tak piszą, mówią czy co tam jeszcze robią, promując książki Mroza. Tutaj jestem z wami boleśnie szczera. Mimo podobieństw do serialu czy zaczerpnięcie z logiki jednego mangaki, dostajemy coś naprawdę dobrego. Wręcz zajebistego.

 

Tyle ode mnie. Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia.

 

BTW: Mróz będzie na Targach Książki w Krakowie. Warto podejść nie tylko po książkę.
W sobotę od 15: 00 – 17:00 na B34 u IV strony
W niedzielę od 11:00 na A17 u Filii.

 

Hasacz.

Reklamy

9 uwag do wpisu “Przedpremierowo: Remigiusz Mróz „Behawiorysta”. Lie to me!

  1. Właśnie wczoraj skończyłam czytać „Przewieszenie” i jestem zachwycona. Będąc na targach mam właśnie zamiar zaopatrzyć się w „Behawiorystę” i mam nadzieję, że mi się uda. 🙂 Jak polecasz, to czemu nie? Jak na razie moja znajomość z twórczością Pana Mroza rozwija się dobrze i mam nadzieję, że tak pozostanie. 🙂

  2. Już od pierwszych Twoich słów czułam że książka Ci się spodobała. 🙂 masz szczęście że mogłaś ją przeczytać przedpremierowo. Już zamówiłam. Teraz mam nadzieję zachwycić się ‚immunitetem’. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s