Mhairi McFarlane „Kim jest ta dziewczyna?”. Siła nieporozumień.

929407-kim-jest-ta-dziewczynaTytuł: Kim jest ta dziewczyna?
Autor: Mhairi McFarlane
Ilość stron: 511
Wydawnictwo: HarperCollins Polska

 

Nie jestem zwolenniczką książek, które traktują o życiu kobiet, pełnym kompromitacji, bólu i wstydu. Dlatego na ten przykład, gdyby nie humor, Bridget Jones dostałaby w pysk i zostałaby wysłana do psychiatry, a nie klepana po główce bo przecież wszystko się ułoży. W przypadku bohaterki którą wykreowała McFarlane, było nieco inaczej i chociaż miałam ochotę momentami potrząsnąć nie tylko nią, ale i jej otoczeniem, to książka nie była tak koszmarna jak sądziłam. Muszę też przyznać się do jednego. Kiedy dostałam maila z zapowiedziami, byłam pewna, że to kolejna powieść młodzieżowa ( tak, nie doczytałam…). Finalnie, kiedy dostałam paczkę z książkami, trochę prychnęłam z zawodu, ale wzięłam się za czytanie.

 

Książka opowiada historię kobiety, która została przyłapana w kompromitującej sytuacji z panem młodym. I to na jego własnym weselu. Cała sytuacja była łatwa do wyjaśnienia, ale oczywiście małe miasteczko = plotki, ból, wrzody i jad. Tradycja. Dlatego kiedy wybucha okrojony na cybernetyczną skalę skandal dookoła Edie, kobieta zostaje wysłana na coś w rodzaju przymusowego urlopu, ma działać jako ghostwriterka. Wszystko ma się dziać w Nottingham, gdzie kobieta ma pisać autobiografię wschodzącej gwiazdy  filmowej Elliota Owena. Fala nienawiści nadal dociera do Elie, współpraca z Elliotem to jakaś porażka sama w sobie, a życie pod jednym dachem z ojcem i wiecznie niezadowoloną z życia siostrą, to jakaś katorga i źródło kolejnych frustracji. Kiedy wydaje się, że świat sprzysiągł się przeciwko niej, Edie musi udowodnić sobie i wszystkim dookoła, że wie kim jest, i potrafi żyć po swojemu.

 

Nie wiedziałam czego się spodziewać tak naprawdę. Pierwsze spotkania z danymi autorami są naprawdę ciężkie, bo nie wiadomo czy trafiło się na najlepszą czy na najgorszą książkę. I chociaż jestem zadowolona z tej książki, zastanawiam się czy to kwestia tłumaczenia czy moje podejście. Z jednej strony dobrze przeczytać coś, gdzie nie od razu bohaterowie padają sobie w ramionach, toną w namiętnościach i robią rzeczy prowadzące do dzieci. Dobrze przeczytać coś, gdzie na początku postaci się nie dogadują, warczą na siebie, drą koty, ręczniki, co kto tam lubi. Dobrze też dostać w końcu książkę, która chwilowych dobrych momentów, nie jest tak cudowna i idealna jak każda inna obyczajówka, która kończy się bijącymi dzwonami kościelnymi.

Edie jest dziewczyną, której zdecydowanie nie powinno się przydarzyć to co się przydarzyło. Tyle nieporozumień w życiu, ile miała Edie to rekord, nawet jak na normy zakręconej Bridget Jones. Z kolei postać Elliota to nadęty, jeszcze niedotarty aktorzyna, któremu brakuje wiele doświadczenia, żeby zachowywać się jak taki ostatni buc. Jednak to tylko pozory. Na szczęście. Normalnie on i Edie bardzo do siebie pasują i przede wszystkim wszystko między nimi krzyczy, że powinni być razem, podczas kiedy tak nie jest.

I z jednej strony zakończenie wiele wyjaśnia, a z drugiej strony to jakieś nieporozumienie i miałam ochotę warczeć czytając książkę. Wniosek? Książka jest świetna. Lekko napisana, dopracowana w tym gdzie dopracowała miała być. I przede wszystkim to naprawdę dobra książka dla osób, które lubią nietypowe romanse z niedopowiedzianym zakończeniem.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska.

 

 

Hasacz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s