Matthew Kneale „Rzymianami bendąc”. Rzecz o dorosłości, która skłania do gorzkiej refleksji.

bez-tytuluTytuł: Rzymianami bendąc
Autor: Miatthew Kneale
Ilość stron: 256
Wydawnictwo: Wiatr od morza

 

 

Wielu było autorów, którzy chcieli wcielić się w małe dziecko i opowiedzieć historię swojego życia czy też opisać obserwacje jakich dokonali w sprawie związku swoich rodziców. Kneale pozazdrościł kilku autorom i sam poczynił taką książkę. Rzecz zaczyna się w Zjednoczonym Królestwie Brytyjskim. W Szkocji dochodzi do rozwodu pewnej pary z dwójką dzieci. Jak to najczęściej bywa, dzieci trafiają pod opiekę matki. Tyle tylko, że były mąż, nie zamierza pozwolić jej na ułożenie sobie nowego życia w Londynie razem z dzieci, dlatego pokonuje ogromną odległość między Szkocją i Londynem, tylko po to, żeby zastraszać, nachodzić i szykanować byłą żonę. Kobieta jednak nie zamierza się poddawać i zabiera dzieci do Rzymu, gdzie jak twierdzi, może liczyć na pomoc dawnych znajomych z czasów studiów. Od tego momentu zaczyna się szalona podróż do Włoch i odbijanie się od domu do domu kolejnych znajomych, którzy są mniej lub bardziej zadowoleni z jej obecności.

Narratorem całości jest Larry, który razem z matką i Jemimą, swoją młodszą siostrą, starają się ułożyć sobie życie. Mały chłopiec opisuje całą historię z punktu widzenia kilkulatka, chce przybliżyć czytelnikowi sytuację ich rodziny. Całość jest pełna tragicznych błędów wszelkiej maści ( ta, jakby moje pisanie nie było ), niestety czuć, że autor starał się robić te błędy i wszystko wydaje się być mocno wymuszone w swojej nieporadności.

Jednak cała historia to dowód na to, że jeśli już rodzice chcą się rozwodzić, to niech to się dzieje poza dziećmi. Książka skłania do gorzkiej refleksji nad życiem dorosłych, nad tym co robimy i jak się zachowujemy. Bo poza tym, że ojciec chłopca to kawał niedojrzałego dziada, a matka chodzące, życiowe nieszczęście, to już inna rzecz. Osobny temat na narzekanie ze strony kreacji postaci. Bo chociaż książkę czytało się dość dobrze, jak na blisko trzysta stron błędów, życia w rozsypce i wszelkiej maści słabych „zdziecinniałych” tekstów, tak kreacja matki, która chce sobie radzić z całą sytuacją i wychowaniem dwójki małych dzieci, tak ojciec tyran to jakaś karykatura.

Trochę brakowało mi w tym wszystkim prawdziwego rodzinnego dramatu, ale wiadomo – ilu czytelników tyle opinii. Cała książka jest warta polecenia, szczególnie jeśli przechodzicie przez ciężki okres w życiu. Dla mnie cała książka może być wymuszona, karykaturalna i tak dalej, ale na dobrą sprawę wiem, że są ludzie, którzy uwielbiają twórczość autora i 21 października polecą kupić książkę ( którą nawiasem mówiąc, możecie kupić już na stronie wydawnictwa, o tu -> klik ).

 

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Wiatr od morza.

 

 

 

Hasacz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s