Karin Slaughter „Miasto glin”. Popadłam w marazm, odczuwam weltschmerz!

miasto-glinTytuł: Miasto glin
Autor: Karin Slaughter
Ilość stron: 511
Wydawnictwo: Muza S.A.

 

Karin Slaughter poznałam przy okazji recenzowania Niewidzialnego i w zasadzie nawet się polubiłam z jej twórczością. Niestety ostatnimi czasy w ogóle nie potrafię się wgryźć w thrillery, sensację czy kryminały. A kiedy jeszcze w książkach mamy turbo macho bohaterów i kobiety, które muszą się wybijać na tle rasistowskiego, homofobicznego i mizoginistycznego społeczeństwa, to ja mam cholera dość. Tak się nie da. Rozumiem ciężkie czasy lat siedemdziesiątych  to w (H)Ameryce, do tego w środowisku policyjnym, ale na bór tucholski…nie mogłam. Po prostu nie mogłam. Ale od początku.

Slaughter przenosi nas do Atlanty, roku 1974, gdzie Kate Murphy, świeżo upieczona policjantka, która w zdominowanym przez kult macho Wydziale Policji miasta Atlanta, musi sobie radzić, bo faceci nie mają litości dla nowicjuszki. Do tego w jej pierwszy dzień pracy, zostaje zamordowany z najbardziej lubianych funkcjonariuszy . To kolejna ofiara Strzelca. Koledzy ofiary z wydziału kipią od wściekłości i żądzy zemsty. Żeby nie było za łatwo, miasto kipi od ciężkiej atmosfery konfliktów na tle rasowym i bliskie jest wojny domowej. Schwytaniem Strzelca powinni zająć się prawdziwi gliniarze. Dlatego odsunięta od śledztwa Kate Murphy oraz jej partnerka Maggie Lawson podejmują ryzyko i rozpoczynają własne śledztwo. Tymczasem mordercza czyha na kolejną ofiarę.

 

I tutaj się poddałam. Sam opis jakoś nie szczególnie mnie porywa, a do tego kreacje postaci jakoś nie szczególnie mnie ruszyły. Mniej więcej w 1/3 książki wiedziałam jak to się potoczy, a cała reszta pozostaje milczeniem. Bo ileż można. Chociaż miał to być thriller kryminalny, nie specjalnie odczułam dreszcz emocji, czy jakąkolwiek tajemnicę, której każdy mógłby rozwiązać w kilka niedługich chwil. Najbardziej jednak nie pasowały mi sceny erotyczne i erotyczno podobne. Naprawdę, po Slaughter spodziewałam się czegoś co urywa dupę, rozwala mózg i każe lecieć do księgarni po więcej jej książek. Tymczasem nic.  Po prostu.

Ot książka kryminalna, z wątkiem faceta, który morduje policjantów, motywem policjantek, które muszą przedzierać się przez hektolitry testosteronu, który tryska z każdego otworu ciała wszystkich ich kumpli z wydziału. To było takie…oczywiste i nudne, że nie mogłam się doczekać kiedy dobrnę do końca książki. A naprawdę rzadko mi się to zdarza.

 

Dlatego najbardziej szczerze jak tylko mogę, napiszę wam, że książkę polecam, pod warunkiem, że nie denerwuje was to co napisałam wyżej. Jeśli nie wkurzają was przesadnie napakowani testosteronem i samouwielbieniem faceci, niepasujące do fabuły sceny erotyczne i banalna zagadka kryminalna – to faktycznie, książka jest całkowicie dla was.

 

Za książkę dziękuje księgarni internetowej:
logo

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka,którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s