Jodi Ann Bickley „Milion Cudownych Listów”. Życie to nie bajka, ale to nie znaczy, że musisz się poddawać.

jab_mcl_front-662x1024Tytuł: Milion Cudownych Listów
Autor: Jodi Ann Bickley
Ilość stron: 266
Wydawnictwo: Insignis

 

Jak ja diabelnie nienawidzę książek motywacyjno- moralizatorskich. To cholerstwo prześladuje mnie na każdym kroku. Jako osoba, która nie była dobrze traktowana przez otoczenie, miałam i nadal mam świadomość tego, że zwyczajnie nie nadaje się na wsparcie dla innych, a z kolei inni zdziwieni są wielce tym, że jestem i jakkolwiek funkcjonuję. Macie czasami tak, że kiedy ktoś bliski, jakiś kumpel czy przyjaciel, dowiedzą się, że nie mieliście w życiu łatwo i choć uważacie je za szambo – ciemne, śmierdzące i gęste – to wciskają wam jakieś durne książki, które mają #OLABOGAGENIALNYWPŁYWNALUDZI,  #ZMIANAŚWIATOPOGLĄDUMOCNO  i inne hashtagi? Niestety dokładnie to mnie spotyka za każdym razem, kiedy przyznaje się do tego co przechodziłam.

Co do książki Jodi Ann Bickley…nie ukrywam, że poleciałam na uroczą okładkę, która pasuje idealnie do romansu o chorej dziewczynie, która znalazła miłość po przez korespondencję. Wiedziałam jak bardzo się wkopałam w książkę biograficzno- moralizatorską, kiedy przeczytałam pierwsze dwa rozdziały. Generalnie książka mówi o dziewczynie, która jako pięciolatka doświadcza śmierci ukochanej babci. Matka, widząc cierpienie córki, poleca jej napisać list do babci, a listonosz na pewno dostarczy jej go do nieba. Ten list. Już to mnie przyprawiało o potężną potrzebę strzelenia się w psyk. Jak można wciskać dziecku takie bzdety. Tak samo ze świętym Mikołajem.

Dalej jednak nie jest aż tak głupio i ckliwie jak sądziłam. Wprawdzie autorka książki, nie jest tak poważnie chora jak być mogła, ale nadal zapalenie opon mózgowych i jakikolwiek udar to jednak poważna sytuacja. Sęk w tym, że naiwność dziecięca, w jej dorosłym życiu, przerodziła się w coś większego. I okazuje się, że jeden list o ciepłej, kojącej treści, może zdziałać prawdziwe cuda.

W samym ogóle, książka jest naprawdę ciekawa i zajmująca, chociaż gdyby mi ktoś powiedział, że spodoba mi się historia dziewczyny po zapaleniu opon mózgowych, która leżała na zakaźnym w szpitalu, to kazałabym mu się strzelić w pysk. Łopatą.

Jednak po tym jak się przekonałam na własnej skórze, że Milion Cudownych Listów to nie jest zwykła książka, a mała, niesamowicie pokrzepiająca biografia – z czystym, świeżym i zielonym serduchem, bardzo, bardzo, ale to BARDZO gorąco polecam wam jej lekturę. Jodi Ann przeprowadzi was przez najgorszy czas i pokaże, że nie wolno się poddawać.

 

To chyba jedyna książka, którą polecać będę takim sceptykom jak ja. Tę książkę po prostu TRZEBA przeczytać. Teraz, zaraz, już.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Insignis.

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s