Przedpremierowo: Susan Dennard „Prawdodziejka”. Nie oszukasz jej, ona zna prawdę.

prawdodziejka_front_1000px-597x930Tytuł: Prawdodziejka
Autor: Susan Dennard
Ilość stron:395 ( z podziękowaniami)
Wydawnictwo: SQN
Premiera: 12 października 2016

 

Książek fantasy z czarownicami i magicznymi stworzeniami jest na pęczki. Niezależnie czy szukacie książki dla dzieci, dla dorosłych czy młodych dorosłych, zawsze się coś znajdzie. Google, goodreads czy lubimy czytać zawsze pomoże. Tymczasem o Susan Dennard usłyszałam błąkając się po amerykańskim booktubie. I z jednej strony słyszałam głosy na nie, z drugiej głosy pełne zachwytów i tak dalej. Wiadomo, ile ludzi tyle opinii. Jeszcze bardziej bałam się tej książki kiedy ukazała się w zapowiedziach SQN-u, a główne polecenie do niej napisałam Sarah J. Maas.

Dlatego nie sugerując się żadną opinią, wiedziona tylko własną ciekawością i miłością do grafiki na okładce, skontaktowałam się  wydawnictwem i tak oto Prawdodziejka wylądowała w moich łapach ( na końcu notki znajduje się unboxing ). Już na początku poznajemy dwie zaradne dziewuszki, które posiadają naturalny talent do pakowania się w tarapaty. Jedna z nich – Safiya – to jedyna w Czaroziemiach prawdodziejka, której nie można okłamać. Dziewczyna jest potężną czarownicą, jednak ukrywa swoje moce, by te nie zostały wykorzystane w zły sposób na wojnie między imperiami. Z kolei Iselut nie wie nawet jakie są jej prawdziwe moce – i lepiej by tak zostało. W czasach kiedy wojna wisi w powietrzu, młode czarownice marzą tylko o wolności. Przyjdzie im walczyć z władcami i ich najemnikami, którzy potrafią posunąć się do wszystkiego, by dopaść prawdodziejkę.

 

I zaczęła się zabawa. Bo nie dość, że Dennard wykreowała genialny, ogromny świat jako płaszczyznę fabularną, to jeszcze uraczyła mnie bajecznie plastycznymi opisani, genialnymi bohaterami,a między nimi nie uświadczycie typowych idiotek w opałach czy facetów, którym testosteron tryska każdym otworem ciała i wszystkie dziewuszki jego. Prawdodziejka to przede wszystkim gigantyczna rozrywka, kolosalna dawka magii i cudowny styl autorki. Safiya to postać, z którą chce się iść do łóżka, a nie zadzierać, Iselut może nie ma tyle polotu magicznego, ale nadrabia świetnym charakterem.

Generalnie Susan Dennard pokazała język każdemu, kto wątpił chociaż przez chwilę w jej możliwości czy w sam fakt, że ktoś może napisać genialną powieść fantasy, bez przesłodzonego i przerysowanego wątku romantycznego. And prise the Jesus for that, bo chyba by mnie coś trafiło, gdyby tak dobra książka, zostałaby zniszczone seksem na każdym kroku i badziewnym wątkiem miłosnym.

Finalnie Susan Dennard trafia na półkę z moimi ulubionymi autorami fantastyki ( tej szeroko pojętej), obok Tolkiena i Lovecratfa. Bo nawet jeśli dla niektórych z was zabrzmi to źle, ta kobieta potrafi pisać i robi to w taki sposób, że ściska gardziel. I to powinna być najlepsza rekomendacja dla was. Przeczytajcie Pradodziejkę kiedy tylko będziecie mogli, bo to kawał genialnej fantastyki. Hasacz wam to mówi.

 

Za książkę dziękuje wydawnictwu SQN.

 

 

Hasacz.

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Przedpremierowo: Susan Dennard „Prawdodziejka”. Nie oszukasz jej, ona zna prawdę.

  1. Niby nie oceniaj książki po okładce, ale w tej jestem zakochana i to mocno, więc skoro ją polecasz i to tak pięknie to nie pozostało mi nic innego jak tylko czekać aż to cudeńko wpadnie w moje lepkie rączki….
    Pozdrawiam
    Miśka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s