Paul Kalanithi „Jeszcze jeden oddech”. Nie pytaj jak umierać – pytaj jak żyć, by robić to dobrze.

kalanithi_jeszcze-jeden-oddech_mTytuł: Jeszcze jeden oddech
Autor: Paul Kalanithi
Ilość stron: 234
Wydawnictwo: Literackie

 

W życiu można obrać różne drogi. To my decydujemy kim chcemy zostać gdy dorośniemy. Zarówno psychicznie, jak i fizycznie. To od nas zależy jaki ślad po sobie zostawimy na świecie i w jego historii. W historii naszych rodzin, przyjaciół, znajomych. Czasami planujemy coś z wyprzedzeniem, bo przecież nikt nie spodziewa się złośliwego nowotworu czwartego stopnia, który go pokona w przeciągu dwóch miesięcy. Nikt nie spodziewa się rozległego tętniaka, powodującego ucisk na mózg, w efekcie czego człowiek przestaje funkcjonować. Nikt nie chce umierać. Nikt nie spodziewa się choroby. A kiedy jednak nas dopadnie…jak sobie z nią radzić? Jak pogodzić się z wyrokiem, który przedstawia lekarz? Kiedy pada zdanie „Nie zostało Ci wiele czasu”, nie wiemy jak na to zareagować. Pierwszą reakcją w większości przypadków jest panika, strach, histeria, ból. Potem jest strach o rodzinę, depresja, ponownie ból. Nie każdy jednak potrafi w takich chwilach myśleć trzeźwo.

 

Paul Kalanithi napisał książkę, kiedy sam umierał. Kiedy jego ciało było wyniszczane przez śmiertelną chorobę. Na to wszystko patrzyła jego żona. Patrzyła jak miłość jej życia odchodzi, powoli gaśnie. To historia, która oparta została na prawdziwych wydarzeniach i choć zmieniono przede wszystkim te informacje, które mogły pomóc w rozpoznaniu wspomnianych w książce ludzi, wszystko jest prawdą. I choć książka traktuje o bólu i dramacie jakim jest rak, jest w niej też ogrom nadziei i miłości. A kiedy ma się świadomość o losie autora, sama dedykacja łamie czytelnikowi serce.

” Paul podjął decyzję, by nie odwracać wzroku od śmierci.”

Kiedy czyta się o świadomym odchodzeniu, z którym trzeba się pogodzić, jest ciężko i łzy same spływają po twarz. Zwykle trudno znaleźć książkę, która wywołałaby we mnie tyle emocji. Jednak czytając o tym co spotkało samego autora i jego rodzinę, jestem w stanie utożsamić się z nim i jego bliskimi. Takich książek się nie ocenia. Nie pisze się o nich recenzji jak o durnych młodzieżówkach, gdzie nastolatki myślą dupami, a faceci wcale.

Takie książki jak Jeszcze jeden oddech, to książki obowiązkowe dla ludzi, którzy walczą. Dla rodzin takich ludzi. To historia o umieraniu, o przygotowaniu się na tę śmierć. Jest w niej dużo medycyny, jeszcze więcej uczuć i żalu, który zwyczajnie się czuje. Nie ma słów, żeby opisać jak bardzo poruszająca to była dla mnie lektura. Jak źle mi jest pisać o tej książce w jakikolwiek sposób.

Wydawnictwo przysłało mi tę książkę niespodziewanie, bardziej w prezencie. Do niej, poza uroczą zakładką w kolorze okładki książki z nadrukiem piórek, dołączona była mała paczka chusteczek. Początkowo wydawało mi się to zabawne, bo przecież skąd ludzie w Literackim mogą wiedzieć jak zareaguję na tę konkretną książkę. Jednak tuż po pierwszym rozdziale, wiedziałam jak trudna będzie to dla mnie książka. Nie tylko ze względu na to o czym traktuje. Pod wieloma względami ta książka jest ciężka i trudna w odbiorze, szczególnie dla kogoś takiego jak ja.

@wyd_literackie takie prezenty robi. I jak ich nie kochać? Czuję mocną lekturę. 😍

A post shared by Book Emperor | Hasacz. (@book.emperor) on

Polecam ją wszystkim, którzy chcą zrozumieć osoby chore na raka. To książka, która inspiruje, wyciska łzy i udowadnia, że miłość pomaga we wszystkim.

 

 

Za książkę dziękuje wydawnictwu Literackie.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s