Sarah Dessen „Coś świętego”. O naprawianiu relacji, miłości i zrozumieniu.

cos-swietegoTytuł: Coś świętego
Autor: Sarah Dessen
Ilość stron: 383
Wydawnictwo: HarperCollins Polska

 

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Sary Dessen było dość bolesne. Zaczęło się ono przy okazji książki Ktoś taki jak ty, która nie bardzo przypadła mu do gustu. Potem przy Teraz albo nigdy po prostu miałam wrażenie, że czytam książkę zupełnie innej autorki, a przy Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej zostałam pokonana. Z książki na książkę, twórczość Dessen trafia do mnie coraz mocniej i bardziej uświadamiam sobie jak wielki błąd popełniłam nie tylko ja, ale i inni ludzie, którzy porzucają zamiar przeczytania innych książek jakiegoś autora, po złym początku w zetknięciu się z jakąś książką.

 

W przypadku książki Coś świętego, trochę się bałam jakiejś religijnej tematyki, gdzie jakaś dziewuszka z głęboko wierzącej rodziny będzie szukała ucieczki do normalnego życia. I się pomyliłam. Za co jestem wdzięczna wszystkiemu co ma wpływ na karmę czy jakąkolwiek inną siłę tego świata. W tej książce Dessen opowiada nam historię oczami nastoletniej Sydney, która całe życie była niewidzialna. Jej rodzice byli zapatrzeni w jej starszego brata, który był dumą i obiektem uwielbienia ich rodziców. Ona sama nie miała co liczyć na dobre stosunki z rodzicami, póki jej brat nie wyjechał.  Dziewczyna jeszcze przed tymi wydarzeniami zaczęła szukać akceptacji i zrozumienia u przyjaciół. I w ten sposób nawiązuje bliskie relacje z rodziną Chathmanów czyli Laylą, która zawsze wybiera niewłaściwych chłopaków, utalentowaną rosie, która z własnej winy przegrała szanse na wielki sukces, a takie ich matkę, która mimo ciężkiej choroby jest oparciem dla wszystkich dookoła. Jednak to Mac, starszy brat Layli – spokojny, zrównoważony i opiekuńczy – daje Sydney szanse na nowe życie. Wreszcie czuje się dostrzeżona i kochana.

 
Problem odrzuconych przez rodziców dzieci to na dobrą sprawę codzienność. Wprawdzie zdarza się to częściej w rodzinach wielodzietnych, kiedy rodzice są zwyczajnie zajęci pracą i wychowywaniem młodszego rodzeństwa. Jednak tak jak w przypadku Sydney i tak się może zdarzyć, że rodzice po prostu skupiają się na tym dziecku, które bardziej sobie upodobali. Czego nie jestem w stanie zrozumieć, tak jak tego, że dziewczyna tak po prostu zgodziła się na odbudowanie relacji.

Dokładnie tak jak napisałam wyżej, dziewczyna poznaje rodzinę, która mimo problemów trzyma się razem i stara się za wszelką cenę jakoś zachować pozory normalności. Większość książki to budowanie relacji Sydney i Maca, którzy zakochują się w sobie coraz bardziej z każdym dniem. Pobocznymi wątkami z kolei jest sytuacja w domu chłopaka, choroba jego matki. Już na samym końcu jest rodzina Sydney i jakoś mnie to nie boli. Tylko zachodzę w głowę dlaczego dziewczyna chciała się kontaktować z takimi rodzicami. Jak powtarzam…nie każdy powinien mieć dzieci, nawet jeśli natura mu na to pozwala.

 

Ogólnie książka jest naprawdę dobrze napisana, świetnie się ją czytało, chociaż ile nerwów przy niej zjadłam to moje. Póki co to najlepsza książka Dessen, która czytałam i naprawdę polecam. Mogłabym ją przyrównać trochę do Gwiazdki z nieba…, ale po co? Może odczucia po lekturze miałam podobne, ale poza tym to dwie inne książki. Coś świętego to przyjemna, niegłupia książka, która pozwala przemyśleć kilka aspektów swojego życia i finalnie zrozumieć nie tylko bohaterów książki, jak i samych siebie. Gorąco polecam.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s