Przedpremierowo: Marlon James „Krótka historia siedmiu zabójstw”. „Bad boys, whatcha gonna do when they come for you?”.

james_krotka-historia_mTytuł: Krótka historia siedmiu zabójstw
Autor: Marlon James
Ilość stron: 747
Wydawnictwo: Literackie
Premiera: 27 października 2016

 

Czasami mam chwile zwątpienia, gdzie nie mam już siły pisać o książkach, które czytam. Chociaż szczerze to uwielbiam. Jednak użeranie się z niektórymi ludźmi jest naprawdę ciężkie. I wtedy na horyzoncie pojawia się wydawnictwo, które nie tylko dba o recenzentów, ale i proponuje ci książki, które swoją premierę mają grubo za ponad miesiąc. I jak tu nie kochać tego co się robi? Do tego do Krótkiej historii siedmiu zabójstw dodana była mała płyta winylowa, która – uwaga – gra! I to jak! Doskonale nastrajając do tego co czeka nas na kartach powieści.

 

Ale skupiając się na książce. A Brief History of Seven Kilings czyli dokładnie to co w Polsce pojawi się jako Krótka historia siedmiu zabójstw, to potężna historia rozpisana na blisko siedemset pięćdziesiąt stron, która nie tylko prezentuje kulisy zamachu na Boba Marleya z 1976 roku, ale i ciągnie nas niemal z bolesną rozkoszą przez świat narkotyków, przemocy, korupcji, poetycko wręcz zbroczony krwią, w dymie ze skrętów marihuany. Nie macie co spodziewać się grzecznego języka i łagodnych opisów. Nie w tym życiu.

Dzięki finezyjnemu tłumaczeniu Roberta Sudóła, odebrałam książkę dokładnie tak jak podczas czytania angielskiego wydania. Nawet mimo faktu posiadania egzemplarza mocno przedpremierowego, nie było bijących w oczy błędów rzeczowych, ani niczego złego co zepsułoby mi odbiór książki. A należę do tych czytelników, którzy przykładają bardzo dużą wagę do prawidłowego tłumaczenia książki i edycji tekstu ( przynajmniej w rozmieszczeniu go na kartkach )

Najważniejsza jest jednak narracja, którą prowadzi Marlon James. Nie dość, że postaci stworzone przez niego to jeden zbiorowy majstersztyk, bo to wymiarowe, niemal namacalne osoby, które – jak się może wydawać – żyły kiedyś naprawdę ( poza Marleyem, obviously ), to jeszcze wystarczy się oddać jamajskiemu klimatowi jaki unosi się nad książką, podczas czytania i bujać się w rytm piosenki Bad boys Boba Marleya.

Nic więcej nie napiszę, biorąc pod uwagę fakt, że nadal jestem w ciężkim stanie niedosytu po tej książce i naprawdę czekam tylko aż wszyscy będą mogli ją przeczytać. Z jednej strony czytanie książek przed premierą jest świetne i w ogóle czuje się wyróżniona, al w moim tempem czytania, brak możliwości podzielenia się spoilerowymi spostrzeżeniami na temat książki, jest bolesny. Nie ma co jednak narzekać. Literackie zafundowało nam – czytelnikom – niekwestionowanie najlepszą książkę jesieni 2016. I mówię wam to ja – Przyczajony Hasacz.

 

Za książkę bardzo gorąco dziękuję wydawnictwu Literackie.

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s