Jakub Małecki „Ślady”. Kiedy nie żyjesz żyjąc pośród swoich krewnych.

slady-front_1000px-465x663Tytuł: Ślady
Autor: Jakub Małecki
Ilość stron: 297
Wydawnictwo: SQN

 

Mamy dokładnie dwadzieścia minut do rozpoczęcia 25 dnia września, niedzieli. Dnia kończącego trzydziesty ósmy tydzień 2016 roku. Pamięta ktoś ile razy już skończył się świat? Najpierw miało to nastąpić ostatniego dnia grudnia z 1999 na 2000. Potem zapowiadali go na dwa lata później, jeszcze później straszyli nim w 2012 roku, nawet robią film katastroficzny o tym samym tytule. A mimo to nadal tu jesteśmy. Nadal żremy się między sobą przez różnice poglądowe, przez inną wiarę albo jej brak. Nadal chcą zmieniać prawa, które nas wyniszczą. Chcą odebrać wolność wyboru w trudnych sprawach nie tylko kobietom. Z oprawców robi się ofiary, z ofiar oprawców. Świat zmierza w złą stronę. I jak ten cholerny Nostradamus, mamy Małeckiego, który o takich małych końcach świata pisze książkę. Fikcja literacka czy Illuminati ( albo inne Opus Dei)?

 

A tak całkiem poważnie Ślady Małeckiego jawią się jako kolejna genialna książka, która na długo pozostaje w człowieku. Głęboko refleksyjna, dziwna i zarazem ważna. Tadeusz ginie na wojnie, raniony w głowę. I choć pada podczas walki z roztrzaskają głową, nadal gdzieś istnieje. Chociażby w życiach swoich krewnych. Tych dalekich i tych bliskich. Chociażby w życiu Bożeny, światowej słaby modelki, która paradoksalnie chce uciec przed samą sobą, albo w życiu Ludwika, ojca kobiety. Mężczyzna budzi się codziennie nie mając pojęcia kim jest ,a mimo to istnieje, żyje chcąc być kimś. Kolejne życiorysy przeplatają się między sobą coraz gęściej, tworząc obraz różnobarwnych emocji, przeżyć i strachu.

Samego Małeckiego możecie kojarzyć nie tylko z Dygotu, ale i tłumaczeń, które poczynił dla wydawnictwa. To on tłumaczył chociażby oba tomy Listów niezapomnianych. I trzeba oddać chłopakowi, że dobrze to robi, bo gdyby nie dobre tłumaczenie, całość umierałaby sromotnie gdzieś na dnie magazynu wydawnictwa. Tymczasem okazuje się, że poza tłumaczeniem innych książek, pisze sam. Swoje, niepowtarzalne, twarde i ważne książki. Przede wszystkim nie życzę mu i to za nic, żeby jego książki trafiły do kanonu lektur szkolnych, bo osobiście musiałabym jechać na Wiejską i komuś strzelić w ryj za durne pomysły ( jakby już nie mieli debilnych pomysłów), ale chciałabym, bo i byłoby naprawdę dobrze, gdyby ludzie czytali Małeckiego dla niego samego, dla jego twórczości.

Od Dygotu miałam duże oczekiwania względem twórczości Jakuba Małeckiego, ale już po samym skrócie fabularnym na tyle okładki wiedziałam, że to nie będzie zła książka. To książka o przemijaniu, szukaniu siebie i walki z szaleństwem, tęsknocie, miłości. To portret wielopłaszczyznowy, który na długo pozostaje w człowieku po jego przeczytaniu. W zasadzie nie da się napisać niczego złego o Śladach. Jest tu wszystko. Po prostu. Takie książki chce się czytać.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s