Jan Sztaudynger „Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości”. Początek miłości do poezji?

sztaudynger_puch-ostu_m_Tytuł: Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości
Autor: Jan Sztaudynger
Ilość stron: 446
Wydawnictwo: Literackie

 

 

Nie będę ukrywała, że z poezją nigdy się nie potrafiłam dogadywać. Zawsze byłam tą od prozy. A żeby pogrążyć się jeszcze bardziej we wstydzie i żałości, napiszę wam nawet, że nie czytałam innych fraszek poza tymi, które spłodził Kochanowski. Gdybyście mnie zapytali przed lekturą tego tomiku fraszek, jak postrzegam życie i poezję, to najpewniej roześmiałabym się was w twarz i powiedziała, że nie da się w normalny sposób połączyć tych dwóch tematów. I chociaż Puch ostu jest najpiękniej wydaną książką w moim zasobie, tak mimo wszystko byłam strasznie sceptyczna. Jednak jak bardzo można się pomylić, nawet jeśli nigdy nie było się w dobrych stosunkach z poezją?
Pierwszą rzeczą jaka urzekła mnie w twórczości, ba…nawet jego osobie, to krótki opis na tyle okładki, jaki zwykł wygłaszać o sobie:

Kiedy ja umrę, niech mi tak napiszą:
Szczęśliwy człowiek, opije się ciszą,
Pisywał fraszki i wyławiał grzyby,
A jeśli umarł – to tylko na niby,
Bo w każdej fraszce szytej polską mową
Będzie się rodził, będzie kwitł na nowo!

Sami przyznajcie, że to naprawdę brzmi pięknie i na swój sposób dumnie. I w zasadzie udowadnia, że Sztaudynger na dobrą sprawę nie bał się śmierci. To co prezentują jego fraszki to doskonale wyważony humor, bardzo przyjemny styl pisania autora oraz przede wszystkim lekkość bytu, którym naprawdę można się zarazić.

Z jednej strony, można by się pokusić o stwierdzenie, że Sztaudynger był niepoważny, biorąc pod uwagę to jak lekko pisał o życiu, jak bardzo wsiąkał w satyrę i teatr lalkarski. Jednak z drugiej strony, patrząc na to jak wiele złego widział w życiu, przeżył wojnę i widział odradzającą się ojczyznę tylko w niewielkim stopniu. Tak naprawdę wystarczy sobie wyobrazić tragizm wojny i powojennej Polski, a potem przeczytać fraszki Sztaudyngera. Od razu zrozumiecie, że tak naprawdę satyra i zabawne, momentami rubaszne fraszki, pomagały nie jednemu artyście czy prostemu człowiekowi zwyczajnie nie zwariować.

Ten zbiór fraszek jest pięknym i swobodnym obrazem miłości i życia jaki autor ukształtował w sobie. To lekkie, zabawne, rubaszne i przede wszystkim nieśmiertelne utwory, które mogą zbliżyć czytelnika do autora.

Czy polecam Puch Ostu? Zdecydowanie tak i możecie być pewni, że skoro ja – taki uczulony na poezję leśny stwór – piszę wam, że powinniście mieć na swojej półce ten zbiór fraszek, to znaczy, że powinniście. I to nie ze względu na cudowne wydanie, które cieszy oczy i zachęca do lektury. Prawdziwe piękno tej książki jest w jej treści, nie okładce.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Literackie.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jan Sztaudynger „Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości”. Początek miłości do poezji?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s