Richard Flanagan ” Księga ryb Williama Goulda”. O genialnym połączeniu książki i filmu.

flanagan_ksiega-ryb_mTytuł: Księga ryb Williama Goulda
Autor: Richard Flanagan
Ilość stron: 403
Wydawnictwo: Literackie

 

Richard Flanagan zajmuje szczególne miejsce w moim czytelniczym sercu. Zaczęło się od Klaśnięcia jednej dłoni, które przeczytałam jako egzemplarz recenzencki w ramach współpracy z akcją Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. Książka była świetna, chociaż jak się szybko przekonałam, Ścieżki północy, które przeczytałam nieco później były jeszcze lepsze. Flanagan posiadł tę niesamowitą umiejętność operowania słowem, która pozwoliła mu pisać o rzeczach wielkich i bolesnych w niesamowicie lekki i barwny sposób. Oczywiście wszystko zależy od podejścia czytelnika do książki, ale tak jak opisane były emocje, seks czy ból w Klaśnięciu jednej dłoni, czy jak przedstawiony był świat w Ścieżkach północy zwyczajnie zmiażdżył mnie podczas czytania i nie wiedziałam co ze sobą zrobić.

W przypadku Księgi ryb Williama Goulda, dostałam coś iście w stylu Flanagana z domieszką czegoś tak cudownie ciężkiego jak Skazani na Shawshank i Ostatni bastion. Gdyby ktoś nie wiedział – Skazani na Shawshank to inaczej Wiosna nadziei w zbiorze opowiadań Cztery pory roku Stephena Kinga. Z kolei Ostatni Bastion to film w reżyserii Roda Lurie’go.

Co było takiego, co przywoływało powyższe obrazy, to nie tylko więzienie, ale i obłąkani naczelnicy. W latach dwudziestych XIX wieku, pewną kolonią karną na jednej z wysepek Tasmanii rządzi na wpół obłąkany Komendant. Mężczyzna zmienia w piekło życie więźniów, usiłując stworzyć utopijne państwo z wszelkich dobrodziejstw postępu. Tymczasem jeden ze skazańców, William Buelow Gould, rysujący ryby na zlecenie jednego z miejscowych rybaków, spisuje jednocześnie tragiczną i przejmującą historię zarówno swoją jak i współwięźniów. Pełną bólu i brzydoty, a mimo to wzruszającą i piękną na swój sposób. Ponad półtora wieku później, handlarz pseudo antykami, znajduje tę niezwykłą kronikę w sklepie z tandetą. I jeszcze nie wie, że tak naprawdę ta historia całkowicie zmieni jego życie.

 

Flanagan prowadzi narracje, która uwodzi czytelnika, stawiając mu jednocześnie wyzwanie, któremu trzeba sprostać. Innego wyjścia nie ma. Jego postaci są prawdziwe, pełne życia, goryczy i miłości. Pisarz pokazał, że potrafi napisać o życiu w taki sposób, że nie sposób o tym szybko zapomnieć. Książki Flanagana zostają w czytelniku na długo i choćby się chciało od tego odsunąć, żeby czytać inną książkę, zawsze przystaniecie, zastanawiając się nad tym co dopiero przeczytaliście.

To zdecydowanie najlepsza książka Flanagana jaką przyszło mi przeczytać, biorąc pod uwagę swoje doświadczenie i zauroczenie poprzednimi publikacjami, które ukazały się nakładem wydawnictwa Literackie. Dlatego jeśli czytaliście wcześniejsze książki tego autora, albo chcecie zacząć przygodę z jego twórczością to śmiało możecie chwycić za Księgę ryb Williama Goulda. Twórczość Flanagana broni się sama, nie potrzebujecie moich zapewnień, że się w tym zakochacie.

 

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Literackie.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Richard Flanagan ” Księga ryb Williama Goulda”. O genialnym połączeniu książki i filmu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s