Philip Roth „Wzburzenie”. Młodzieńczy bunt w stylu ‚brooklińskiej’ rady Żydów.

roth_wzburzenie_mTytuł: Wzburzenie
Autor: Philip Roth
Ilość stron: 225
Wydawnictwo:  Literackie

 

Okres buntu przechodził każdy, niezależnie jak ułożonym i dobrze wychowanym dzieckiem był. Ten bunt był mniej lub bardziej odczuwalny. Jeszcze częściej nastoletni bunt może stać się bardziej odczuwalny, kiedy jest się jedynakiem. Jednym, jedynym dzieckiem swoich rodziców, którzy albo są nadopiekuńczy albo zbyt surowi. I wtedy dochodzi nie tylko do dzieci, ale i rodziców, że złe wybory, mogą mieć jeszcze gorsze skutki. Niezależnie jak bardzo starają się by tak nie było. Często zwyczajnie można zabić w dziecku to co najlepsze i w ten sposób odcina się ono od rodziców i rodzinnego domu.

 

W przypadku pana Messnera, dokładnie takie myśli zaprzątały jego rodzicielski umysł. Najlepszy koszerny rzeźnik z Newark w stanie New Jersey, panicznie martwił się o swojego jedynaka, Marcusa. Bał się, że jego ukochany syn, prymus na miejscowym uniwersytecie, zostanie mu nagle odebrany przez Boga. Bał się, że jedna jego decyzja wszystko zniszczy. Tymczasem w Marcusie narasta bunt i chęć ucieczki przed nadgorliwym ojcem, chęć wyzwolenia się spod przesadzonej rodzicielskiej miłości. Owo wzburzenie wypycha chłopaka do konserwatywnego Winesburg College w stanie Ohio. Problem w tym, że nawet tam nie czeka na niego nic dobrego i tak naprawdę, przyjdzie mu przejść okres tragicznego buntu, który nie do końca pomoże mu w życiu.

 

Tak jak moja przygoda z twórczością Philipa Rotha zaczęła się od przekomicznego Kompleksu Portnoya, tak w przypadku Wzburzenia…trudno mi było stwierdzić co czuję. Z jednej strony całkowicie rozumiałam bunt narastający w Marcusie, który chciał uwolnić się od nadopiekuńczego ojca, jego moralizatorskiego gadania i tak dalej – jak to typowo dla takich rodziców. Ale z drugiej strony rozumiem też Messnera seniora, który chciał uchronić syna od złych wyborów, które w efekcie miały zupełnie nie taki efekt, jakiego chciał jego syn.

Wzburzenie to jednocześnie poważna historia o przerysowanym młodzieńcu, który chciał wolności, jak i historia o niezdrowo kochającym ojcu, któremu przyszło cierpieć bardziej niż chciał przyznać. Samo zakończenie książki sprawiło mi trochę zawodu i bólu, jednak było bardzo typowe jak na prozę Rotha. Expecting unexpected. To powinno być motto czytelników tego autora. Bez dwóch zdań.

 

Książkę tę polecam szczególnie ludziom, którzy są zaznajomieni z literaturą tworzoną przez Philipa Rotha. I podejrzewam, że to najlżejsza i najmniej wypełniona absurdem książka tego autora. Dlatego polecam od niej zaczynać przygodę z jego twórczością.

 

Za książkę dziękuje wydawnictwu Literackie.

 

 

Hasacz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s