Anna Lange „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu”. A kind of magic.

clovis-lafay.-magiczne-akta-scotland-yardu_1471412399Tytuł: Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu.
Autor: Anna Lange
Ilość stron: 447
Wydawnictwo: Sine Qua Non

 

Chcąc być z wami szczera, przyznam się do jednej rzeczy. Miałam małe problemy z tę książką. Po pierwsze ze względu na moje piekielnie wysokie oczekiwania – nie, wcale nie chodziło dokładnie o tę książkę. Zawsze kiedy pojawia się magia, kiedy przychodzi do tematyki kryminalno- magicznej, jestem jakimś chodzącym zaprzeczeniem energicznego, leśnego stworzenia. Warczę, gryzę i przeklinam częściej niż przeciętny polak po połówce Żołądkowej gorzkiej. Dlaczego? Bo to moje klimaty. Moja wiktoriańska magia. Mój mrok i nekromancja. Jednak do rzeczy, bo będę się rozpisywała i uśniecie, zanim napiszę co myślę o książce.

Clovis LaFay wkopał się w egzystencjalne szambo. Jego nieżyjący ojciec miał opinię czarnego maga, a jakby tego było mało, znacznie starszy, przyrodni brat Clovisa pała do niego taką nienawiścią, że to aż podejrzane, z kolei dzieci tego ostatniego… No cóż, na pewne zaburzenia nie ma jeszcze nazw – jest rok 1873 – co nie znaczy, że nie istnieją te zjawiska.
John Dobson, dawny przyjaciel Clovisa i nadinspektor świeżo utworzonej jednostki wydziału detektywistycznego londyńskiej policji metropolitalnej również ma liczne problemy. Z pieniędzmi nie jest najlepiej, z prowincji przyjechała młodsza siostra, podwładni krzywo patrzą na zwierzchnictwo młodego eks porucznika artylerii, a najgorsze, że w Londynie drastycznie brakuje egzorcystów!
Alicja Dobson waha się: zamążpójście czy pielęgniarstwo? Sęk w tym, że konkurenci się nie tłoczą, a zajęcia z magii leczenia na kursie pielęgniarskim okazały się nie całkiem tym, na co miała nadzieję. Clovis LaFay chętnie służy pomocą w tym drugim problemie, a kto wie, może i w pierwszym? Chociaż czegoś się jakby boi…

 

I jak to wyszło?

Autorka nie ma typowego dla fantastyki stylu pisania. Nie jest wcale tak lekko jak być mogło, nie czuję tego mroku i wiktoriańskiej tajemnicy. Niestety. Jest mało plastycznie, trudno sobie coś zobrazować, kiedy położony jest nacisk na relacje między bohaterami i magię, która nie jest łatwa do pokonania czy chociaż okiełznania. Z drugiej jednak strony było naprawdę świetnie przeczytać coś cięższego, gdzie kreacje bohaterów odbiegały od reguł stereotypu takiego jak bohater, przyjaciel, idiotka w opałach. Za dużo tego. Czuć, że autorka wcale nie jest niedoświadczoną bułą, która nie wie jak pisać i przede wszystkim, od razu czuć, że pani Lange nie przejdzie bez echa wśród czytelników.

 

Faktem jest, że wielkiego zachwytu nie ma, co mnie boli okrutnie, bo pierwsza połowa książki bardzo mi pasowała i było dobre wprowadzenie do całości „problemu” o którym prawi książka. Pytanie tylko czy to jak książka się kończy jest dobre i czy będzie kontynuacja? Bo zdecydowanie nie jestem usatysfakcjonowana i odczuwam straszny niedosyt. Z jakiegoś powodu nie byłam w stanie zdzierżyć ani Johna ani Alicji. Obie te postaci trąciły pretensjonalnością zmierzchową. Zatrzymać świat bo Alicja nie wie czy się hajtać czy bawić się w pielęgniarkę, a John ma ścisk tej części ciała, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę, bo mu nie płacą tyle ile trzeba, a ludzie go nie szanują bo smarkacz z niego. No po prostu…jak żyć?

 

Finalnie książka jest dobra i godna polecenia. Szczególnie dla ludzi, których interesuje coś więcej niż typowy schemat : tajemnicy gentelman + niewinna, bardzo niezdecydowana życiowo dziewuszka = wielka rozwałka, wszędzie trupy, magia niepokonana, ale na górze ciał para bohaterów wyznaje sobie miłość. Na szczęście tutaj tego nie uświadczycie, a nawet dostaniecie coś dobrego, nietypowego i naprawdę wciągającego – tylko pytanie…kiedy drugi tom?

 

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN.

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Anna Lange „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu”. A kind of magic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s