Amy Harmon „Prawo Mojżesza”. Nie władał wodą, woda zawładnęła nim.

prawo-mojzesza-b-iext43302746Tytuł: Prawo Mojżesza
Autor: Amy Harmon
Ilość stron: 357
Wydawnictwo: editioRED [sensus]

 

Nie ukrywam, że w pierwszej chwili, kiedy dostałam zapowiedź książki, byłam przekonana, że wydawnictwo oszalało, proponując mi jakieś katolickie książki. Ale głos rozsądku podpowiadał: hasacz…czytej opis dziewucho. No i przeczytałam. Całe szczęście okazało się, że wcale nie jest to to, co mi sugerował tytuł. Wiecie…prawo…Mojżesz…rzeczy. Cokolwiek. Ale – odpukać – pradawni bogowie czuwają nad hasaczem i tak oto daję wam..kociaki technolale!

A tak poważnie, to książka jest świetna – tylko dajcie sobie czas, przeczytajcie notkę dalej.

Gdy znaleziono go w koszu na pranie w pralni Quick Wash, miał zaledwie kilka godzin i był na granicy śmierci. Jego matka, młoda narkomanka, porzuciła go na pewną śmierć, która sama ją znalazła zaledwie kilka dni później. Mojżesz przeżył i wyrósł na chłopca z problemami. Urodziwy i egzotyczny, jednocześnie mroczny, niespokojny i milczący. Bardzo samotny. Budził lęk i fascynacje. I w tak oto, pewnego lipcowego dnia, Mojżesz trafia na farmę rodziców pewnej dziewczyny imieniem Georgia. Miał pomagać w codziennych obowiązkach, ona miała kategoryczny zakaz kontaktu z chłopakiem. Jednak to jak pracowity i energiczny był, przyciągało dziewczynę, podobnie jak to, że był oschły i niedostępny. Wbrew zakazom i zdrowemu rozsądkowi, zaczyna się do niego zbliżać i…tonie. W jego bólu, jego miłości i potrzebie ciepła.

Co było dalej. Wiele by pisać, mało odczuwać. Ale jeśli nie będziecie odczuwać, to raczej nie przekonacie się, o czym tak naprawdę jest Prawo Mojżesza.

Zacznę od tego, że nie dostawałam krucyfiksami po ryju, nie słyszałam ciągle zdrowasiek i tak dalej – czego spodziewałam się najbardziej, na samym początku. Potem jednak dostałam książkę do ręki i zaczęłam czytać. Najpierw uderzył mnie smutek i przejmująca pustka, którą nosił w sobie tytułowy Mojżesz. Podobnie jest z Georgią, która przecież nie powinna być z Mojżeszem, bo według ludzi to takie zło…Śmierć na dwóch nogach.
Przy czym w ogóle się nie zgodzę  z tym co zostało umieszczone na okładce, że ta książka nie kończy się happy endem. Spodziewałam się wielkiej dramy, tragizmu godnego Edypa czy czegoś pochodnego albo tych biblijnych plag. Tymczasem przyznam, że zakończenie może nie jest jakoś turbo cukierkowe, ale jednocześnie jest o wiele lepsze niż w większości książek tego pokroju i naprawdę dobrze mi się czytało historię Mojżesza i Georgii. To jedna z tych książek, które policzkują ogromem mroku, bólu i samotności.

Kreacja bohaterów jest świetna, chociaż Georgia czyli główna rola kobieca jest trochę zbyt egzaltowana i naiwna, a jednocześnie nie wyobrażam sobie innej  kobiety dla Mojżesza, która by go uszczęśliwiła. To książka na zasadzie lose to win. Bo z jednej strony to naprawdę świetna historia – jak pisałam – dobrze napisana i tak dalej, ale z drugiej strony wieje mrokiem, napiętnowaniem i głupotą ludzką tak bardzo, że klękajcie narody.

Finalnie książkę gorąco polecam wszystkim, którzy zainteresowali się tym tytułem, bo naprawdę warto. Jednak nie oczekujcie czegoś przesadnie słodkiego, bo się możecie rozczarować.Bez słodyczy, trochę mało krwi i flaków jak na mnie, ale i tak – must have dla każdego, kto lubuje się w takich cięższych historiach.

 

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sensus.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Amy Harmon „Prawo Mojżesza”. Nie władał wodą, woda zawładnęła nim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s