Colleen Hoover & Tarryn Fisher „Never Never”. Tragizm w utracie wspomnień czy kolejny materiał na słabą piosenkę?

488813-352x500Tytuł: Never Never [ tom 1-3 ]
Autor: Colleen Hoover & Tarryn Fisher
Ilość stron: 383
Wydawnictwo: Moondrive [Otwarte]

 

Kolejna książka Colleen Hoover, kolejne skonfundowanie i brak pomysłu na to, co napisać o jej najnowszej książce. Którą w dodatku napisała do spółki z Tarryn Fisher. Tej drugiej autorki nie znam i nie mam pojęcia jakiego typu książki spłodziła, zastanawiam się tylko czy obie autorki tak mocno skupiają się na zniszczeniu życiu swoim bohaterom, żeby to potem naprawić w jakiś crazy,  sophisticated sposób i wszystko jest spoko, pozamiatane, nikt nic nie wie, wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Bo po przeczytaniu trzech książek Hoover, gdzie bohaterów tak mocno potargało losowo, że nie wiem czy dałabym radę czytać znowu o policjancie pedofilu, który molestował swoją córkę, o zdradzonej dziewczynie i cholernie lojalnym głuchym chłopaku czy potarganym życiowo facecie, który stracił za wiele w życiu i bał się żyć dalej…No ja nie wiem czy bym to zniosła.

Tymczasem w Never Never mamy historię dwójki nastolatków, którzy zapomnieli kim są i co się wydarzyło w przeszłości. Charlie i Silas stracili swoje wspomnienia. Wiedzą jedynie, że byli parą od czterech lat, a ich życie zmieniło się bezpowrotnie. Jedynymi wspomnieniami są dla nich pomięte kartki z zapiskami, zdjęcia z nieznanych miejsc. To wszystko co mają, by mogli sobie przypomnieć kim są i co się wydarzyło. Pytanie tylko czy dadzą radę odbudować uczucie? Czy nie mają krwi na rękach? Co jeśli prawda, którą mieliby poznać, jest destrukcyjna i nie powinni chcieć jej pamiętać? On zrobi wszystko by odzyskać ją i wspomnienia. Ona chce to pogrzebać.

Miałam duży problem z tą książką. Nie to, że mi się nie podobała. Była dobra. Tylko nie wiem czy takiego zakończenia chciałam dla Silasa i Charlie. Napady amnezji, pewnie za dużo Kultu się osłuchali – tak  też można. A tak  poważnie. Nie jest to najlepsza książka Hoover, o Fisher wam nie napisze, bo nie wiem jak to z nią jest. Spodziewałam się czegoś bardziej brutalnego, bardziej efektownego, co sprawi, że będę przerywała czytanie, żeby powiedzieć „O kuuuurde..”. A tu nic. I taki ból świata, bo chciałam naprawdę pochwalić książkę. A znowu wyszło, że narzekam jak jakaś stara przekupa.

Hoover może jest bardziej nastawiona na innych, młodszych czytelników i mając moje dwadzieścia trzy lata w zestawie z upośledzeniem odczuwania empatii…książka do mnie nie trafiła? Coś? Albo po prostu te panie jakoś do mnie nie przemówiły tym razem. Co nie zmienia faktu, że nie rzucę się na November 9 czy inne jej książki, które wyjdą w Polszy czy za granicą.

W każdym razie, jeśli nie jesteście tak wymagający jak ja i lubicie twórczość Hoover, to polecam. Naprawdę dobrze mi się to czytało, nie jest to nic nudnego.Po prostu spodziewałam się większego efektu WOW. Tyle.

 

Za książkę dziękuję księgarni internetowej:

logo
Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka,którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

 

 

 

Hasacz

Reklamy

9 uwag do wpisu “Colleen Hoover & Tarryn Fisher „Never Never”. Tragizm w utracie wspomnień czy kolejny materiał na słabą piosenkę?

  1. Ja mam dziewiętnaście lat i czytając „Hopeless” i „Losing Hope” czułam, że głupieję. Przy pierwszej byłam poirytowana a przy drugiej czułam taki weltschmerz, że Werter powinien mi buty czyścić. Właśnie te dwie książki sprawiły, że patrzę z dużej odległości na tę książkę. Nawet jeśli jest napisana z kimś, to nie spodziewam się czegoś wielkiego. Może jakiegoś uratowania pierwszego wrażenia, czy coś, chociaż nie czytałam nic od Tarryn Fisher.

    Swoją drogą miałam czelność nominować Cię Hasaczu do „Totally didn’t book tag”, którego szczegóły są tu http://molksiazkowyrecenzuje.blogspot.com/2016/08/totally-didnt-book-tag.html

      • Jeżeli to jest tego typu książka i napisała ją osoba, która napisała coś takiego jak „Hopeless” to będę omijała szerokim łukiem, bo nie rozumiem całego szumu radości nad tą książką.

      • I w tym miejscu chyba zazdroszczę bohaterom, że nic nie pamiętają, bo z opisu to ma jakieś 300 stron i skoro twierdzisz, że to jest chore, a ja się wywaliłam na sławetnym „Bezsensownym traceniu sensu i poszukiwaniu kopciuszka” to nie mam pytań.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s