Ian Tregillis „Wojny alchemiczne: Mechaniczny”. „A kiedy wreszcie przyjdzie po mnie…zegarmistrz światła…”. Odkrycie roku?!

mechaniczny 1500px 3dTytuł: Wojny alchemiczne: Mechaniczny.
Autor: Ian Tregillis
Ilość stron: 455
Wydawnictwo: Sine Qua Non [imaginatio]
Premiera: 20 lipca 2016

 

Christiaan Huygens w XVII wieku stworzył pierwszego klakiera – mechanicznego człowieka, napędzanego mocą alchemii.Zaraz potem Holandia powołała do życia całą armię klakierów. Nie trzeba było długo czekać by uczynili Królestwo Niderlandów supermocarstwem nierżącym niepodzielną władzę w Europie. Mimo wszelkich starań, trzy stulecia później, cały stan rzeczy nadal się utrzymuje. Jedynie Francja utrzymuje, że każdy powinien mieć prawo do wolności – czy to człowiek z ciała czy mosiądzu. Po dekadach walk, konfliktów i niezgody wojennej Holandii i Francji udałe się osiągnąć bardzo kruchy rozejm.  Pośród pozostałych w niewoli klakierów – jeden nie może dłużej znieść geas – wieźli niewolniczej między nim, a swoimi panami. Jeśli tylko nadarzy się okazja, wyciągnie mechaniczną rękę po wolność. W konsekwencji  zatrzęsie to posadami Mosiężnego Tronu.

 

Przepraszam. Naprawdę! Ale czy możemy poświęcić kilka chwil na to, żeby zachwycać się wydaniem tej książki? Wiem, że wielu z was spodziewało się twardej oprawy, ale bogowie mi światkami, że Mechaniczny Iana Tregillisa to jedna z najcudowniejszych pod względem wydawania książek w miękkiej oprawie od SQNu EVAH! Nadruki podartej grafiki tak realne, że zastanawiałam się jakim cudem tak mi podarli książkę, to steam punkowe serce na okładce i w książce. Po graficzne wykończenie w środku. Roztapiam się. Miłość milion.

A kiedy już trochę ochłonęłam, to czas na konkrety. Po pierwsze – zakochałam się w stylu autora. Genialny, oryginalny i naprawdę zajmujący – bardzo barwny i zachowujący pewną prostotę, która pozwala dobrze przyswoić treść książki. W zasadzie nie spotkałam się jeszcze z tematem mechanicznych ludzi napędzanych alchemią – w książkach. Jako ogromna fanka mangi i anime w pierwszej chwili miałam wrażenie, że autor poczynił jakieś nawiązanie do Full Metal Alchemist Hiromu Arakawy, która stworzyła świat alchemików, homunculusów i wojny między Alchemikami a Ishibarem. Motyw trochę podobny, ale nie było zdzierania głównego motywu dwóch braci, którzy stracili matkę i chcieli ją ożywić.

Tutaj mamy zmęczonego niewolą klakiera, który tylko czeka na okazję by wyrwać się z kajdan swoich ludzkich panów. Oczywiście jego działania będą miały trochę większe konsekwencje niż ktokolwiek pomyślał. Przypadek? Nie sądzę. Podobnie z motywem nieprzemyślanych decyzji, które mają wpływ na całe królestwa. Na szczęście i powodzenie Mechanicznego jako książki. Gdyby nie silna aura steam punku, można by się pokusić o stwierdzenie, że trąci tutaj też trochę Sztuczną Inteligencją. Filmu nigdy nie mogłam obejrzeć. Zawsze mnie jakoś dobijał. Ale te wszystkie motywy alchemii, tego pragnienia wolności – wszystko to jest dla mnie tak dobrze dopasowane i zajmujące, że nie potrafię napisać niczego złego o tej książce.

A jestem pewna, że znajdą się takie kwiatuszki, które będą się pastwić i narzekać, że to złe, że nie da się czytać. Dla mnie Mechaniczny to historia bardzo wciągająca, mimo podobieństw z innych tekstów kultury – oryginalna i cudowna. Pokuszę się o stwierdzenie, że jak dotąd najlepsza książka wydana w 2016 przez SQN. Tyle w temacie. Teraz idziecie i kupujecie, bo tak trzeba.

 

Za książkę dziękuje wydawnictwu SQN.

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Ian Tregillis „Wojny alchemiczne: Mechaniczny”. „A kiedy wreszcie przyjdzie po mnie…zegarmistrz światła…”. Odkrycie roku?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s