Tony Kososki „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę”.

352x500Tytuł: Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę
Autor: Tony Kososki
Ilość stron: 413
Wydawnictwo: Muza S.A.

 
Wielka podróż w nieznane, będąca spełnieniem marzeń? Czego nie! Dla dwudziestotrzyletniego Tony’ego Kososkiego (albo jak kto woli Przemka Śleziaka ), Brazylia była marzeniem. Cała reszta wyszła przypadkiem. Kto by się spodziewał, że życie chłopaka stanie się tak niesamowite i zaskakujące? Wszystko zaczęło się nietypowo, bo kto zaczyna swoją wymarzoną podróż przez obce kultury od Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej? Tony lubi zaskakiwać i łamać stereotypy. Tym razem pomogła FIFA, która w 2014 roku spośród kilkuset tysięcy kandydatów wybrała Kososkiego na wolontariusza odbywającego się w Rio de Janeiro Mundialu (później przez tę samą organizację został wyróżniony nagrodą Fair Play).  Fascynacja Brazylią i przede wszystkim wspomnianym Miastem Boga, które odkrywał w zupełnie niestandardowy sposób, klucząc w labiryntach tamtejszych faveli i starając się zrozumieć rozwarstwienie społeczne tego kraju, zmotywowały go do poznawania kolejnych miejsc na mapie Ameryki Południowej. Odwiedza m.in. Santa Cruz – największe boliwijskie miasto, poznaje realia życia górników w kopalni srebra w Potosi, jako przewodnik dociera na największą pustynię świata – Uyuni. Udaje się też do La Paz, z którego wyrusza w kierunku amazońskiej dżungli, gdzie spotyka się z szamanem i eksperymentuje z ayahuasca.  Kolejny cel to wyspy na jeziorze Titicaca – Wyspa Słońca w Boliwii i unikatowe pływające Wyspy Uros w Peru. Dalej droga prowadzi do Limy, Machu Picchu i Świętej Doliny Inków w Andach. Ostatni przystanek to położone w dżungli Iquitos, do którego dociera łodzią jako członek załogi. Oczywiście założeniem podróży było ograniczenie do minimum kosztów transportu i noclegu.

 

Brzmi groźnie? Możliwe. Ale przecież bez ryzyka nie ma zabawy. Nie ma przygód i żadnej frajdy. Podobnie jak w przypadku mikrowypraw, które przedstawiał nam Łukasz Długowski, tutaj poznajemy nieco odleglejsze miejsca i bardziej egzotycznych ludzi, którzy przyjęli autora. Po pierwsze zostaje udowodnione, że dla chcącego nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko trudności, które można z pokonać.

Prostym językiem, działającym niezwykle na wyobraźnie czytelnika, zostaje opisana podróż Przemka jest niesamowity. Prosto, bez niepotrzebnie wydłużonych opisów. Co więcej, cała ta przygoda z dwóch miesięcy zupełnie przypadkiem przeciągnęła się do szesnastu i całość została opisana. Poniekąd możecie doświadczyć dokładnie tego co sam Przemek. Tyle tylko, że czytać o czymś, a widzieć to na własne oczy to jednak co innego.

Książka Śleziaka to genialny sposób na promowanie prawdziwej Brazylii, Boliwii i Peru. Dodatkowo książka jest wyposażona w zdjęcia, głównie wykonane przez Przemka. I ta całość układa się w naprawdę niesamowitą, wciągającą i porywającą historię młodego chłopaka, który spełnił swoje marzenia i wcale nie ustaje w snuciu dalszych planów.

Osobiście trzymam kciuki za bardziej rozległe podróże chłopaka i opisywanie je w formie reportażu jak w przypadku tej książki. Tak jak nie przepadałam za reportażami, tak teraz jestem skłonna przeczytać wszystko co wyjdzie spod ręki Śleziaka i będę to gorąco polecała wszystkim, którzy uwielbiają proste, ale porywające książki podróżnicze. To coś czego nie może zabraknąć w waszych biblioteczkach.

 

Za książkę dziękuje wydawnictwu Muza.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s