Graham Masterton „Rytuał”. Nie zawsze jesteś tym co jesz…

rytual-b-iext34787876
Tytuł: Rytuał
Autor: Graham Masterton
Ilość stron: 375
Wydawnictwo: REBIS
Degustator restauracyjny Charlie McLean podróżuje z nastoletnim synem Martinem po kraju, wykonując swoja pracę. Chłopiec jest zbuntowany, nie słucha ojca, nie widzi w nim wzoru. Podczas posiłku w kolejnej restauracji zauważa za oknem tajemniczego karła. Wkrótce Martin jeszcze bardziej zamyka się w sobie i najwyraźniej coś ukrywa.

W tym samym czasie Charlie poznaje kelnerkę, która poleca mu udać się do restauracji LeReposoir. Po przybyciu na miejsce właściciele odmawiają wstępu, niezwykle gorliwie wypraszają gościa. Degustator zaczyna niezdrowo interesować się LeReposoir oraz dziwnymi Francuzami sprawującymi pieczę nad restauracją. O dziwo w miasteczku nikt nie chce na ten temat rozmawiać.  Jak powiadają, ciekawość jest pierwszym stopniem do piekła. W istocie, dla Charliego rozpoczyna się inferno, o jakim nie śnił w najgorszych koszmarach. Znika Martin, a prowadzone na własną rękę śledztwo ujawnia zatrważającą prawdę: w LeReposoir konsumowani są ludzie, w dodatku na własne życzenie. Po praniu mózgu ich życiowym celem jest zjedzenie samych siebie. I w tym momencie nietrudno zgadnąć, gdzie podziewa się Martin. Rozpoczyna się dramatyczna i nierówna walka o chłopca, który jak się później okaże, ma do odegrania ważną rolę w całej tej szopce.
Mastertona znam i szanuję. Uwielbiam jego książki ( poza tymi, które pełnią rolę poradników seksualnych) i z ogromną radością chwyciłam za Rytuał. Z każdej strony dochodziły mnie słuchy, że książka jest genialna, przerażająca i przede wszystkim pełna odrażających opisów – czyli tego co takie hasacze jak ja lubią najbardziej. I co? I kiszka. Do tego źle nadziana. Z jednej strony rzeczywiście dostałam dobre opisy, całkiem przyzwoicie wykreowane postacie. Ale generalnie nie było to coś zapierającego dech w piersi.
Tematyka self-kanibalizmu była trochę odrażająca, ale przecież nie ma co narzekać. I w zasadzie byłaby to naprawdę dobra książka, tylko problem leży w tym, że jestem kompletnie zawiedziona zakończeniem i samym faktem tego, że książka jest objętościowo mocnym rozczarowaniem. Wiem, że powinnam przykładać większą uwagę do tego co i jak się rozgrywa na kartach powieści, ale to już było. To jak dramatyczne jest samo wyobrażenie ludzi, którzy usiłują skonsumować samych siebie jest ogromnym plusem dla całości fabuły. Ale poważnie, jak na Mastertona to trochę wieje nudą i przewidywalnością.
Powinnam polecać książkę autora, którego przez lata podziwiałam za jego geniusz i bezwzględność. Ale przyznam szczerze, że po tych zapewnieniach o brutalności, wciągającej fabule i zaskakującym zakończeniu…jestem rozczarowana i jednocześnie polecam tą książkę tym, którzy się nie napalali na to jak pirotechnik na granaty. Do książki trzeba podejść bez nadmiernej ekscytacji, żeby czytało się ją dobrze i poczuć pełne zadowolenie z lektury.
Za książkę dziękuję wydawnictwu REBIS.
Hasacz.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s