Hester Browne „Hotel szczęśliwych ślubów”. I żyli długo i szczęśliwie…

okladka_SLUBY_krem(1)[1]Tytuł: Hotel szczęśliwych ślubów
Autor: Hester Browne
Ilość stron: 399
Wydawnictwo: Zwierciadło

Rosie McDonald jest cenioną organizatorką ślubów. Niegdyś porzucona przez narzeczonego przed ołtarzem, poprzysięgła sobie, że nigdy nie pozwoli, żeby zranił ją żaden mężczyzna. Ani nie zepsuł w ten sposób żadnego ślubu, nad który sama zaplanowała i organizowała. Nie żeby ją to szczególnie obchodziło, ale wolała o tym wiedzieć w odpowiedniej chwili. Dzięki niej zapomniany Hotel Bonneville w Londynie, powoli odzyskuje dawną świetność i renomę. Dodatkowo staje się wymarzonym miejscem aa młodych par. Niestety życie Rosie nie jest takie jak jej perfekcyjne przyjęcia. Chłopak jest egocentrycznym dupkiem – zdecydowanie nie jest materiałem na miłość życia – , który walczy z nadwagą i jest krytykiem kulinarnym, a kariera utknęła w martwym punkcie. Wszystko ulega gwałtownej zmianie, kiedy w hotelu pojawia się bajecznie przystojny i ekscentryczny blondyn Joe. Nie dość, że zgadza się na to czego chce panna młoda, co jest przecież niedopuszczalne, to na dodatek działa jej na nerwy jak mało kto. Czy ta dwójka mimo wzajemnej niechęci, będzie potrafiła pracować razem? Czy Joe ma na tyle charakteru i samozaparcia by przywrócić Rosie wiarę w prawdziwych mężczyzn i zapewnić jej prawdziwe „żyli długo i szczęśliwie”?

 

Z przyczyn niemal oczywistych, byłam pewna zakończenia tej książki. Czy byłam zawiedziona przewidywalnością powieści? O dziwo wcale. Po dziesiątkach, a nawet setkach kryminałów jakie przeczytałam i wszelkich thrillerach, Browne była świetną odskocznią. Taką komedią romantyczną na miarę pierwszego tomu Bridget Jones, gdzie autorka jeszcze nie usiłowała dodać nędznego humoru do życia tytułowej bohaterki i zagmatwać go jeszcze bardziej. Na szczęście. Bo w przeciwnym wypadku ta książka wylądowałaby na półce „szkoda czasu”.

Hester Browne dała czytelnikom zabawną komedię romantyczną, która przedstawia czytelnikowi wzloty i upadki,  konflikty i urocze momenty z życia Rosie McDonald. Sama jej postać to całkiem rozczulająca osoba, która swoje zmartwienia i kompleksy chowa pod maską idealnej i całkowicie skupionej na pracy organizatorce ślubów. Tak naprawdę to świetnie wykreowana postać, która przyjemnie oddziałuje na akcje w książce, która koniec końców jest skupiona dookoła niej. Co do Joe, jest naprawdę ekscentryczny, a uroczy jednocześnie. Dodatkowo cięty język jakim odzywa się momentami do Rosie, jest zabawny i w zestawieniu z tym co mężczyzna chce ukryć przez zainteresowaną, w dużym stopniu odpowiedzialny za humor i nastrój w książce.

Finalnie to historia pełna świetnych anegdotek, uroczych kłótni i przyjemnie rozluźniających momentów, kiedy postaci zaczynają ze sobą rozmawiać szczerze, bez ukrywania emocji. Najlepsza komedia romantyczna w książkowej formie z jaką miałam styczność i gorąco polecam książkę, szczególnie paniom, które lubią tego typu powieści.

 

Za książkę z kolei dziękuję wydawnictwu Zwierciadło.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s