Kohta Hirano „Drifters”. Świeży tytuł od ojca Hellsinga Ultimate.

d56116350fe9a45deaa6cd14515c6255Tytuł: Drifters #1
Autor scenariusza i rysunków: Kohta Hirano
Ilość stron: 220
Wydawnictwo: J.P.F.

 

Shimazu Toyohisa, podczas walki o Sekigahare śmiertelnie ranił Ii Naomase, samemu w trakcie zostając poważnie rannym. Przechodząc przez pole walki, ciężko ranny i nadal krwawiący, Toyohisa niespodziewanie znalazł się w korytarzu z mnóstwem drzwi, na końcu którego czekał na niego mężczyzna za biurkiem. Owy facet, Murasaki, wysłał Toyohise do najbliższych drzwi, przez które został wysłany do innego świata. Spotkał tam innych wielkich wojowników, którzy zostali przeniesieni ze swoich czasów i światów, by stać się częścią potężnej grupy zwanej Drifters. Świat ten jest zarówno zaludniony przez rasę ludzką, jak i przez szereg różnych fantastycznych ras , wliczając w to elfy, krasnoludy i hobbitów. Jednak świat jest pogrążony w wojnie z inną grupą wojowników, zwanych  „Ends”, którzy chcą przejąć władzę nad światem i wybić wszystkich Driftersów.

 

Kohte Hirano powinniście znać z tytułu, którym zadebiutował na rynku innym niż ten pornograficzny. Tak – niestety, albo i stety dla innych – Hirano zaczynał swoją karierę mangaki właśnie od niezbyt odpowiednich dla młodszych odbiorców mang. Jego debiutem była manga Hellsing, która dorobiła się dwóch ekranizacji. Pierwsza ekranizacja wyszła jeszcze zanim w ogóle manga doczekała się finału. Dlatego tak bardzo anime rozmijało się z mangą. Z kolei kilka lat później wszedł Hellsing Ultimate + trzy odcinki The Dawn – czyli wiernych ekranizacji mang.

Skupiając się jednak na Drifters. Oczywiście czytając mangę przychodzą na myśl postaci z Hellsinga, bo podobieństwo w kresce i całym projekcie jest uderzające. Dodatkowo sam zamysł mangi jest niesamowity i całkiem oryginalny, jednocześnie posiadając zapożyczenia z innych książek czy mang. Nie jest to coś złego, ani nic przejmująco bolącego.

Jednocześnie mogłabym polecić Drifters tylko dlatego, że to Hirano, ale z drugiej strony manga broni się sama, bo autor jest znany z tego, że bohaterowie to worki na krew ( czyli nie spodziewajcie się lekko krwawiących ran ). A jeśli jesteście fanami Hellsinga, to wiecie co mam na myśli.

Mogłabym się też przyczepić do tłumaczenia, które trochę kulało, ale tak naprawdę to tylko odejmowało przyjemności z czytania. Jeśli nie jesteście tak wymagającymi czytelnikami jak ja, to nie będzie wam to przeszkadzało. Dodatkowo w październiku manga doczeka się ekranizacji [trailer poniżej]:

 

 

 

Za mangę gorąco dziękuje sklepowi Okami.

 

 

 

Hasacz.

 

Chigozie Obioma ” Rybacy „. Genialny debiut!!

Obioma_Rybacy_mTytuł: Rybacy
Autor: Chigozie Obioma
Ilość stron: 356
Wydawnictwo: Literackie

 

Początkowo nie wiedziałam co powiedzieć o Rybakach autorstwa Chigozie Obioma. Dlaczego? Ponieważ mimo mroczności i poniekąd kryminalnego wątku, powieść jest urzekająco cudowna. Nie sposób było się od niej oderwać. Była tak bajecznie barwna w swojej ponurej aurze, że nie umiałam napisać niczego poza wytłuszczonym FENOMENALNIE GENIALNE! Mało oryginalne, prawda? Poza tym jak na kogoś kto pisze o książkach od kilku lat, powinnam być bardziej elokwentna, ale co poradzić kiedy książka pozostawia człowieka w osłupieniu, po skończonej lekturze. I teraz pytanie: Wierzycie we wróżby miejscowych szaleńców?

Na dobrą sprawę od takiego szaleńca w Akure rozpoczyna się cała akcja książki. Kiedy czterech braci zaczyna wagarować pod nieobecność ojca, który udał się do miasta za pracą. Coraz częściej wybierają się nad rzekę, która okryta jest złą sławą i tam właśnie łowią ryby. Pewnego dnia wcześniej wspomniany szaleniec, wieszczy im, że najstarszy brat zostanie wkrótce  zamordowany. Mroczna przepowiednia uruchomiła mechanizm zdarzeń, które finalnie doprowadzają do jeszcze większej i bardziej niepokojącej kolei losu, niż przypuszczał sam Abulu.

Narracja jaką prowadzi Obioma jest niesamowicie zajmująca  i przyznam szczerze, że nie spodziewałam się czegoś tak niecodziennego, a jednocześnie kradnącego całą uwagę. Po Drodze do domu Yaa Gyasi byłam przekonana, że nic ani nikt mnie tak nie porwie jak ona. Jak ja się myliłam!  Mam nadzieję, że mi to wybaczycie, ale zdecydowanie, mimo różnic między książkami, Gyasi i Obiomę stawiam na jednej półce, która zarezerwowana jest dla tych książek wyjątkowych, książek porywających i wzruszających. To miejsce szczególne. Dla książek, które zdecydowanie należy przeczytać Rybaków z dwóch prostych względów.

Po pierwsze kreacje bohaterów. Wszystko wydaje się takie proste i mało skomplikowane. Bohaterowie są, po prostu są. Jednocześnie wszystko co im się przytrafia jest niecodziennie, skomplikowane i przerażające w swojej mroczności. Rybaczy to historia o braterskiej miłości, pełna mrocznych zakamarków i przede wszystkim kawał potężnie poruszającej literatury.

 

Podobnie jak w Drodze do domu, bez strachu gorąco polecam tę książkę, przede wszystkim dlatego, że takie historie trzeba znać. I jeśli mi nie wierzycie…po prostu po nią sięgnijcie. To zdecydowanie jedna z najlepszych książek tego roku, jakie wpadły mi w łapy.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Literackie.

 

 

Hasacz.

Winston Graham „Demelza”. O dziedzictwie rodu Poldarków w drugim tomie.

WINSTON GRAHAM_CEMELZA front grzbiet 30.inddTytuł: Demelza
Autor: Winston Graham
Ilość stron: 534
Wydawnictwo: Czarna owca

 

Nadeszły bardzo burzliwe czasy dla Kornwalii. Czasy te poddają bolesnej próbie miłość i małżeństwo Demelzy Carne i Rosa Poldarka.Wysiłki kobiety by przystosować się do życia wśród kornwalijskich właścicieli ziemskich niosą ze sobą ogromną gorycz i troski, a mimo radości z przyjścia na świat ich pierwszego dziecka, Ross rozpoczyna bardzo zaciętą i trudną walkę o prawa właścicieli kopalni miedzi i staje się śmiertelnym wrogiem potężnego bankiera George’a Warleggana. Czy zamieszanie i niełatwe czasy pozwolą przetrwać małżeństwu Demelzy i Rossa? Czy będzie im dane kochać?

 

Poldark mnie zabił swoją niesamowitą narracją i kreacją bohaterów. Jednak w Demelzie to wszystko nabiera ogromnego rozmachu. Ciężkie czasy dla młodego małżeństwa nastały w Kornwalii. Tytułowa Demezla, żona Rossa Poldarka, matka jego córki, powoli uczy się tego czego wymaga od niej sztywne towarzystwo kornwalijskich panów. Po burzliwych walkach o szczęście i miłość, w końcu życie obdarowuje Rossa i jego żonę promyczkami pierwszego dziecka, spokoju i miłości. Jednak jego żona pragnie tego szczęścia dla wszystkich i nieświadomie, swoimi działaniami doprowadza do pierwszego poważnego kryzysu w ich małżeństwie.

Jednak jeśli czytaliście pierwszy tom, doskonale wiecie jak zacięty potrafi być Ross w swojej łagodnej naturze i mimo wszelkich problemów nie pozwala na rozpad tego, o co tak długo walczył. Tyle tylko,  że książki Grahama to nie tylko cudownie rozbudowane obyczajowo- romantyczne  Jest to przede wszystkim potężnie rozbudowana powieść historyczna. Opisy biedy, skrajnego ubóstwa, chorób i śmierci, a także kryzysu górniczego. Co więcej nie jest to opowieść o bezimiennym tłumie rozdartych górników, cierpiących z niedostatku. To historia takich ludzi jak Mark Daniel, Jim i Jinny Carter. Oraz wilu, wielu innych ludzi. To powieść, której kontynuacji się wyczekuje z twarzą przyklejoną do szyby/monitora.

Jednak kluczową  rolę nadal odgrywa tutaj Demelza i Ross oraz ich mała córeczka ( przyznaję się, nie pamiętam jej imienia ). Mimo swojego ciężaru przeszłości wojennej i utraty wszystkiego, Ross walczy z demonami, z nieco lekkomyślną żoną i niepokornymi ludźmi, których chce pogodzić i zapewnić im godziwy byt. To powieść o pokoleniach, które powoli się kształtują, to opowieść o miłości, walce i przetrwaniu w trudnych czasach XVIII wiecznej Anglii.

 

I bardzo, ale to bardzo gorąco ją polecam.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.

 

Hasacz.

Sarah J. Maas „Dwór cierni i róż”. Nowa opowieść o tej samej pięknej i bestii?

86c6faec83Tytuł: Dwór cierni i róż
Autor: Sarah J. Maas
Ilość stron: 527
Wydawnictwo: Uroboros

 

Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni. Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?

 

Ludzie mi gadali, że to książka w połączenia martinowskiej Gry o Tron i Disneyowskiej Pięknej i Bestii. A tymczasem dostałam pomieszanie powieści Jane Austen Duma i uprzedzenie z Piękną i Bestią w wersji hard core magic. Podobało mi się, że gówna bohaterka nie jest kolejną, durnowatą dziunią w opałach, którymi można wybrukować drogę do Mordoru. Dostajemy zdecydowaną i stosunkowo silną postać kobietą oraz całkiem ciekawą  i złożoną postać męską w postaci uroczego, dość mrocznego jegomościa.

Dalej sama historia jest nieco przewidywalna, co w ogóle mi nie przeszkadzało, biorąc pod uwagę, że Maas znowu mnie pokonała. Zrobiła to, czego nie powinna – czyli skradła moje biedne, zielone serducho. byłam naprawdę sceptyczna co do tego co wzięła na tapet autorka i w jaki sposób to zmieniła, żeby wyszło na jej. Naprawdę. BARDZO sceptyczna. Bo ileż można brać to co już było i odgrzewać kotleta? No po co, tak się zapytowywuję. Poza tym u nas zrobił dokładnie to samo Jakub Ćwiek z historią o Piotrusiu Panie i Nibylandii, prawda? Zrobił.

ALE! Maas zrobiła to inaczej. Bardziej pod romans, bardziej dla młodych dorosłych, bardziej dla dziewczyn. Tak mi się wydaje. Zauważę, że czytając w oryginale drugi tom A Coutr of Mist and Fury, zostałam mile zaskoczona, gdzie okazało się, że autorka w oryginale ma niesamowicie bogaty język i tak naprawdę w przekładach ta książka trochę traci z tego swojego splendoru, jaki rozsiewają dookoła niej ludzie na zagranicznych kanałach książkowych.  Jednak gorąco polecam, bo z tomu na tom jest coraz lepiej, naprawdę.

 

Za książkę dziękuję księgarni internetowej:

logo

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka,którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

Hasacz.

Haruki Murakami „Norwegian wood”. Nostalgicznie i mądrze o dojrzewaniu.

norwegian-woodTytuł: Norwegian Wood
Autor: Haruki Murakami
Ilość stron: 318 [ wydanie pocket ]
Wydawnictwo: Muza S.A.

Haruki Murakami to jedno z najbardziej znanych nazwisk w Japonii. Jego powieści czytał „każdy” w kraju kwitnącej wiśni. Wielu ludzi uważa, że Murakami opierał Norwegian Wood na swoim własnym życiu, jednak sam autor przyznaje, że gdyby miał pisać powieść autobiograficzną, nie miałaby ona więcej niż piętnaście stron. Tymczasem akcję powieści  umieścił w późnych latach 60, gdzie symbolem tych lat jest tytułowa piosenka Beatlesów „Norwegian Wood”. Bohaterem jest młody Toru, zafascynowany piękną Naoko. Ich uczucie jest obciążone samobójczą śmiercią wspólnego przyjaciela i słabą konstrukcją psychiczną dziewczyny. Dramatyczne przeżycia bohaterów robią na czytelniku wielkie wrażenie, ale nie można zapomnieć o Midori, która w tej powieści odgrywa najważniejszą rolę. Rolę, która zmienia życie Toru.

Początkowo wydaje się, że to kolejna moralizatorska opowieść Murakamiego, która zrodziła się w jego głowie. Kolejna znakomita powieść, którą chłonie się całym sobą podczas czytania i na długo pozostaje ona w czytelniku.  I tak było. Jednak nie jest to złożona powieść, jakich Murakami dał nam już wiele. Na pewno jest to lżejsza powieść niż Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa. Zdecydowanie nie znajdziecie tutaj elementów fantastycznych jak w Kafce nad morzem. Ale to nie znaczy, że nie powinniście czytać tej książki.

Prostota tej książki to największy jej plus. Potem dopiero zwraca się uwagę na depresyjną Naoko, później na Toru, który raz to się zakochuje, innym razem dociera do niego czego pragnie w życiu i tak naprawdę nie chodzi mu wcale o Naoko, a o Midori i tak dalej. W swojej prostocie to jedna z najlepszych książek Murakamiego, autora mojego życia. Głębia odczuwania traumatycznych przeżyć Toru i Naoko jest niesamowita i polecam każdemu ją poczuć.To coś niesamowitego i poruszającego.

Najbardziej jednak odpowiada mi narracja w Norwegian Wood. To barwna i bardzo nieskomplikowana kompozycja emocji, które tworzą cudowny bukiet doznań czytelniczych, dając czytelnikowi w ten sposób swego rodzaju ucztę dla wyobraźni – nawet jeśli nie znajdziecie tam bezgranicznych mórz z potworami czy smoków w rozmiarze jaszczurek. Haruki Murakami doskonale wie jak i co napisać, żeby ludzie kochali jego książki.

Dlatego bardzo gorąco polecam Norwegian Wood i za swój egzemplarz dziękuję księgarni internetowej :

logo

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka,którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

Hasacz.