Raphael Montes „Dziewczyna w walizce”. Nie usiłujcie zmieniać kogoś, kto unika tłumów.

130_6f77834fdcbb3d5e3da8c1cd19e88d15_b
Tytuł: Dziewczyna w walizce
Autor: Raphael Montes
Ilość stron: 356
Wydawnictwo: Filia

Teo Avelar to stroniący od ludzi i tłumów student medycyny. Woli naukę w zaciszu swojego pokoju, spokój i stateczność swojego życia. Jednak wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie w momencie gdy przychodzi mu poznać przebojową i śmiałą Clarice. Łączy ich niesamowita więź i uczucie godne najgorętszego romansu. Tyle tylko, że niewiele później Teo zaczyna mieć niezdrowe wrażenie, że Clarice zaczyna mu się wymykać. Mężczyzna nie ma innego wyboru. Musi działać i zrobić coś by jego ukochana go nie opuściła. Nigdy. Czy to uczucie jest zdrowe?  Co tak naprawdę Teo czuje do  Clarice? Czy kobieta sama popchnęła go do tego wszystkiego?

 

Droga do szczęśliwej miłości rzadko  przebiega bez komplikacji. No tak. Styczności ze wcześniejszą twórczością Montesa nie miałam i raczej nie będę się garnąć do bratania się z jego książkami. Z jednej strony czytałam Zaginioną dziewczynę, do której porównania jest książka i mocno musiałam się zastanowić czy autor rzeczywiście chciał napisać thriller psychologiczny, kryminał czy cokolwiek innego, co nie byłoby powieścią obyczajową z wątkiem choroby psychicznej. A miałam naprawdę wielkie oczekiwania względem tego tytułu. Tyle tylko, że mniej więcej w połowie książki wszystkie nadzieje upadły. Nie wspomnę o zakończeniu, które po prostu…tak.

Trudno mi było się wgryźć w lekturę, chociaż czysto teoretycznie naprawdę lubiłam tego typu książki. Niestety czasami następuje zmęczenie materiału i czytanie głównie kryminałów zaczyna boleć. W przypadku Dziewczyny w walizce, miałam mnóstwo momentów, gdzie trąciło mi innymi książkami typu wcześniej wspomniana Zaginiona dziewczyna czy Ostre przedmioty. Problem polegał na tym, że toksyczne związki i zbrodnia to nic nowego, a do tego autor źle wykreował bohaterów, żeby obsadzać ich w takich a nie innych rolach. Teo wydawał się być zbyt silny psychicznie na to by ulegać Clarice, a ona z kolei nie wydawała się osoba, która mogłaby popaść w paranoje czy jakąś chorobę psychiczną.

W ogóle do całości nie pasowało zakończenie, które całkiem odbiegało od reszty książki. Te opisy, brak jakichkolwiek przejmującej akcji i suspensu. Sugerowanie się blurbami na tyle okładki było tak błędne, że tylko można żałować,ze się je przeczytało. Ból i zgroza. Tyle.

 

Czy polecam? Podejrzewam, że ktoś kto nie popadł w kryminalny marazm jak to się dzieje w moim przypadku, książka się może spodobać – albo dać do myślenia, jak komu wygodniej.

 

Za książkę dziękuje wydawnictwu Filia.

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s