Grimm Fairy Tales #1 : Czerwony kapturek jakiego nie znacie.

okladka-500Tytuł: Grimm Fairy Tales
Scenariusz: Joe Tyler, Ralph Tedesco
Ilustracje: Justin Holman, Lisa Lubera (kolor), Al Rio (okładka)
Ilość stron:  26
Wydawnictwo: Okami

Dawno, dawno temu…Za górami i za lasami żyła sobie pewna dziewczynka…Czy na pewno? Towarzyszące nie jednemu z nas baśnie braci Grimm, które znamy nie tylko z przekładu Pullmana czy innych tłumaczy, którzy raz dodawali coś od siebie, raz usuwali sceny, które mogłyby zdemoralizować dzieciaka. Bo jakby na to nie spojrzeć, baśnie braci Grimm to głównie target dziecięcy. Pamiętając te wersje, które przedstawił wcześniej wspomniany Pullman czy to w jaki sposób przedstawiali wam te wszystkie historie rodzice, sięgając po ten zeszyt Grimm Fairy Tales, musicie się przygotować na coś o wiele przyjemniejszego dla oka.

Główna bohaterka wchodzi w konflikt ze swoim partnerem, który domaga się by dziewczyna oddała mu swoją cnotę, podczas kiedy ona nie jest na to gotowa. Załamana faktem, że w pewien sposób jej ukochany z nią zerwał, ucieka do swojego pokoju, zalewając się łzami. Brzmi bardzo banalnie. Tyle tylko, że pewnie teraz pomyślicie – Ej, ale gdzie tu baśnie ?  Właśnie tutaj mamy całkiem ciekawe rozwiązanie. Dziewczyna znajduje w swoim pokoju stare baśnie braci Grimm i zasypia czytając Czerwonego Kapturka. Nie zdradzając wam niczego konkretnego, powiem tylko, że taka wersja baśni zdecydowanie przeznaczona jest dla czytelnika 16+. No i nigdy nie wiecie czy wasze sny nie wydarzyły się naprawdę.

Al Rio mistrzowsko przykuwa wzrok potencjalnego czytelnika genialną okładką – i nie mam tutaj na myśli seksownego Czerwonego Kapturka…chociaż może mam *wink,wink* – a genialnie wykonanego wilkołaka. Cała historia nieco odbiega jakością wykonania od okładki, co nie jest zaskakujące. Mimo to przedstawienie tej historii jest całkiem nietypowe, choć znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że podchodzi to pod jakieś soft porno czy coś koło tego.

Jednak kolorystyka, projekt postaci i wykonanie całego komiksu jest na wysokim poziomie ( choć ktoś kształcony w kierunku artystycznym, powiedziałby co innego ). Do tego dochodzi też wysokiej jakości papier, świetne pakowanie, które chroni zeszyt przed zniszczeniem i przede wszystkim naprawdę dobre tłumaczenie. Język jest nawet dopasowany do epoki – jeśli pozwolicie, że tak to ujmę.

Finalnie komiks to świetna alternatywa dla bardziej leniwych, którym nie chce się zwyczajnie czytać przekładów w wersjach literackich. Do tego grona można też dodać miłośników „powieści graficznej” czy po prostu komiksów – szczególnie jeśli siedzicie w tym tak mocno jak dr. Sheldon Cooper.

 

Za komiks dziękuję wydawnictwu Okami.

 

Hasacz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Grimm Fairy Tales #1 : Czerwony kapturek jakiego nie znacie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s