Rick Riordan „Big Red Tequila”. Dlaczego Teksas trąci Meksykiem.

978-83-64297-95-3_big_red_tequila_okladka.indd
Tytuł: Big Red Tequila
Autor: Rick Riordan
Ilość stron: 464
Wydawnictwo: Galeria Książki
Premiera: 2 czerwca 2016

W Teksasie wszystko jest większe i lepsze. Dosłownie wszystko. Nawet morderstwo. Jackson „Tres” Navarre i jego enchiladożerny kot Robert Johnson przyjeżdżają do San Antonio. I choć się tego nie spodziewa, czekają go tam same kłopoty.  Dekadę wcześniej Navarre opuścił rodzinne miasto, aby zapomnieć o tragicznym morderstwie jakie miało tam miejsce. Co więcej ofiarą tego morderstwa padł jego ojciec. Teraz jednak mężczyzna zwarty i gotowy na wszystko – a przynajmniej tak sądzi – postanawia rozwikłać zagadkę z przeszłości. Jednak im bardziej zagłębia się w tę sprawę szukając odpowiedzi, tym bardziej zbrodnia sprzed dziesięciu lat wydaje się być aktualna. Po piętach depcze mu mafia, firma budowlana stosująca łapówkarstwo oraz politycy, którzy toczą nieczyste gierki. Oni wszyscy sprzysięgli się by Navarre pożałował powrotu w rodzinne strony. Nie ulega żadnej wątpliwości, że Tres wsadził kij w mrowisko. Pozostaje jednak pytanie czy podpali kij, żeby zniszczyć mrowisko czy będzie musiał uciekać zanim te mrówki dopadną jego?

Ricka Riordana możecie znać głównie z serii o młodym herosie Percym Jacksonie. I kilku książkach około mitologicznych ( plus nowa seria o przygodach Magnusa Chase’a). Jednak w przypadku tej książki, nie spodziewajcie się ani półbogów czy minotaurów  albo satyrów. Tutaj dostaniecie amatora tequili, mistrza tai-chi i nielicencjonowanego prywatnego detektywa w jednej osobie. Jackson Tres Navarre to facet, którego albo się kocha albo nienawidzi do szpiku kości.

W pierwszej chwili, kiedy przeczytałam o zamiłowaniu Tresa do tequili, miałam przed oczami typowego Meksykanina w sombrero i butelką tequili pod pachą, który po każdym łyku powtarzał „It’s deliszus”. I w zasadzie dostajemy dokładnie to, pomijając wielkie sombrero i meksykański akcent.  Nie jest to kolejny genialny detektyw z zamiłowania czy inny facet, którego z niewiadomych przyczyn życie poniewiera bardziej niż ustawa przewiduje. Navarre to facet, u którego nic nie jest na dobrą sprawę przesadzone. Rick Riordan – z tego co zauważyłam po serii o Percym Jacksonie – nie tworzy napompowanych geniuszem i całą świetnością świata bohaterów, których nie da się znieść.

Poziom humoru w książce jest zachowany na typowym poziomie autora. Jest ten uwielbiany przez wielu ludzi sarkazm, napięcie i naprawdę zaskakujące zakończenie. Wielu z was pewnie zapyta czy Riordan nie powinien siedzieć w lekturze dla młodszych, w świecie mitologii i herosów. Ale z pełną stanowczością i szczerą opinią osoby, która czytała więcej niż dwie książki Riordana, powiem wam, że jest jednym z niewielu autorów, którzy sprawdzają się nie tylko w seriach dla młodzieży.

Zagadka kryminalna nie należy do szczególnie skomplikowanych, a i relacje Tresa z innymi ludźmi nie były zbyt wyszukane. Mimo to książka jest bezsprzecznie godna polecenia, nie tylko dla fanów twórczości Riordana, ale też dla miłośników Teksasu, wielkich spraw i tequili. Jest niesamowicie klimatyczną i przyjemną lekturą, która zapewnia świetną rozrywkę i mimo wszystko pozostaje na długo w pamięci. A i sentyment do Tresa może dopaść w każdej chwili nawet najtwardszego czytelnika.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Galeria Książki.

Hasacz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Rick Riordan „Big Red Tequila”. Dlaczego Teksas trąci Meksykiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s