David Hofmeyr „Pustynny jeździec”. Za dużo piasku, za mało walki.

cover-8098
Tytuł: Pustynny jeździec
Autor: David Hofmeyr
Ilość stron: 319
Wydawnictwo: YA! [ Grupa Wydawnicza Foksal ]

Tu gdzie ziemia spalona jest od słońca, a deszcz jest zjawiskiem tak rzadkim, że uznaje się go za legendę, nie ma życia. Jest tylko walka o przetrwanie. Tutaj w Blackwater mieszka Adam Stone. Niepozorny chłopak, który marzy tylko o dwóch rzeczach. O wolności i miłości Sadie Blood. By spełnić te, wydawałoby się zwykłe marzenia, chłopak musi wziąć udział w szaleńczym i piekielnie niebezpiecznym wyścigu motocyklowym. Udział w nim może przypłacić życiem, nie tylko swoim. Jednak pragnienie uwolnienia się z pustynnego piekła jest silniejsze niż zdrowy rozsądek i miłość do dziewczyny, która wydaje się być nieosiągalna. Czy Adam da radę wygrać wyścig? Czy rzeczywiście wygrana zapewni mu wolność i miłość Sadie?

 

Często słyszę, że powinnam być mniej krytyczna co do książek dla młodych dorosłych, szczególnie kiedy te są debiutami literackimi. Problem jednak leży w tym, że pobłażanie autorom i treści książki nie leży w mojej naturze, a choćbym chciała, nie umiem być łagodna. W przypadku Pustynnego jeźdźca biłam się z własnymi myślami, które podczas czytania tej książki, ciągle nasuwały mi skojarzenia z innymi tekstami kultury, które znałam przed tą książką.

Styl autora, ku chwale boru tucholskiego, był świetny i bardzo ułatwiał przyswajanie historii stworzonej przez Davida Hofmeyra. Facet sam sobie podstawił kłodę wybierając taką tematykę – pustynia, koszmar egzystencjalny, marzenie o wolności i miłości do dziewczyny, której nie powinno się kochać. Z jednej strony nie moje klimaty, bo do diabła ile można czytać o tej miłości i tak dalej. Ale z drugiej strony są motocykle, które zdecydowanie od pewnego momentu przyćmiewały i to mocno wątek całej walki o wolność.

Miałam nie pisać, że postacie w tej książce są nudne, ale nie da się tego uniknąć. Z jednej strony Sadie wcale nie wydaje się być tak interesującą osobą, żeby Adam musiał dla niej ryzykować życie w wyścigu. Ale jest jeszcze wiele innych perspektyw, jakie otwiera przed nim ewentualna wygrana wyścigu. Oczywiście poza wcześniej wspomnianą wolnością ( na szczęście co kilka linijek jest to przypominane w treści książki, jakbyście mieli zapomnieć o co walczy Adam, c’nie? ).

Czasami miałam też wrażenie, że przystosowanie tłumaczenia książki do rynku wydawniczego/ odbiorców książki było trochę chybione. Kuło mnie w oczy kiedy w całkiem porządnie skonstruowanym zdaniu wcinał się bajk jako określenie ( jak mniemam ) motocyklu. Oczywiście to może być problem tylko dla mnie, a nie dla odbiorców takiej lektury.

 

Książkę mogę śmiało polecić przede wszystkim młodszym czytelnikom ( młodszym ode mnie!). Nie przejmując się Sadie czy ciągłym powtarzaniem myśli o wolności i przyszłej chwale w razie wygrania wyścigu, jest to całkiem przyjemna lektura, możliwe nawet, że posiadająca głębsze znaczenie dla kogoś kto będzie potrafił się utożsamić z Adamem czy jakąkolwiek inną postacią występującą w książce. Swoją drogą…Adam mógłby być mniej ograniczony w swoich pragnieniach.

 

Za możliwość przeczytania i napisania o tym tytule bardzo dziękuję wydawnictwu YA! [ Grupie Wydawniczej Foksal ].

 

 

Hasacz.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s