Brandon Sanderson „Stalowe Serce” & „Pożar”.

sanderson
Tytuł: Stalowe Serce; Pożar
Autor: Brandon Sanderson
Ilość stron: 444; 432
Wydawnictwo: Zysk i Ska

Dekadę temu na niebie pojawiła się Calamity. Impuls, który wywołał u niektórych ludzi zmiany i obudził niezwykłe umiejętności. Tyle tylko, że nie każdy człowiek przejawiał nadprzyrodzone zdolności. Zaskoczone społeczeństwo nazwało ich Epikami. Nie można ich nazwać przyjaciółmi ludzkiego gatunku. Z wielką mocą, która się w nich obudziła, obudziła się również wielka i niezdrowa żądza władzy. Jednak aby rządzić ludźmi, trzeba zniszczyć ich wolę. W mieście, które niegdyś znane było jako Chicago, sprawuje rządy niewiarygodnie potężny Epik, zwany Stalowe Serce. Mężczyzna jest niepokonany. Nie dość, że posiada niezwykłą, nadludzką siłę to jeszcze potrafi kontrolować żywioły. Poza Mścicielami, nikt nie usiłuje go pokonać by obalić jego rządy. Pewien chłopak – David Charleston nie jest mścicielem, ale planuje się do nich przyłączyć. Zna on powiem sekret Stalowego Serca. Widział jak ten krwawi…

Tyle tylko, że po wydarzeniach w Newcago, David wcale nie czuje się lepiej, a zamiast poczuć ulgę, ma tylko pytania, na które nikt nie potrafi mu odpowiedzieć. Dlatego jego droga dopiero się rozpoczyna, a starcie ze Stalowym Sercem to dopiero początek…

 

Brandona Sandersona nie trzeba przedstawiać. Każdy słyszał przynajmniej raz o jego książkach z serii Z mgły zrodzony czy o Archiwum burzowego światła. Tym bardziej nie mogłam się doczekać Stalowego Serca i Pożaru. Z tego co mi wiadomo to Stalowe Serce można było znaleźć w którymś epikboxie. Ale to nie ważne.

Po te tytuły chciałam sięgnąć już dawno temu i napaliłam się na nie jak mechanik na nowe gaźniki. Pech chciał, że jakiś czas te tytuły przeleżały na stosie do zrecenzowania. Jednak na horyzoncie pojawiła się choroba, która pozwoliła mi wszystko nadrobić i w ten sposób, pierwszą rzeczą jaka mnie uderzyła podczas czytania książki, to tłumaczenie, które momentami było tak dziwne, że można odnieść wrażenie, że książkę tłumaczył jakiś pijany gimnazjalista. To odczucie nasilało się podczas czytania Pożaru. Chociaż powinnam przymknąć na to oko, biorąc pod uwagę, że mógł to wydać kto inny i jeszcze bardziej zabić tłumaczenie.

Dlatego skupiając się na fabule, nie zawiodłam się na Sandersonie, chociaż wątek superbohaterów, którzy nie są wcale sprzymierzeńcami rasy ludzkiej trochę mi przypominali o książce, którą kiedyś czytałam ,ale finalnie to Sanderson wygrywa. Tradycyjnie, jak można było to zauważyć w Drodze Królów czy Słowach Światłości, autor  jest mistrzem w kreowaniu swojego świata i przedstawieniu świata zdewastowanego jakimś kataklizmem. Do tego tworzenie postaci i przedstawianie ich z biegiem akcji jest po prostu bezbłędne.

Całość polecam każdemu fanowi/ czytelnikowi Brandona Sandersona i jego twórczości. Warto przeczytać każdą powieść Sandersona, nawet jeśli tłumaczenie kuleje.

 

Za książki dziękuję wydawnictwu Zysk i Ska.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s