Rick Riordan „Apollo i boskie próby. Ukryta wyrocznia [tom I ]”. Wielki powrótdo świata herosów.

apollo-i-boskie-proby-tom-1-ukryta-wyrocznia-b-iext34805289
Tytuł: Apollo i boskie próby. Ukryta wyrocznia [tom I]
Autor: Rick Riordan
Ilość stron: 366
Wydawnictwo: Galeria Książki

Wielu marzy się boskie życie. A już życie na górze Olimp byłoby genialną opcją, jako jakieś bóstwo. Jednak tak naprawdę bycie bogiem na Olimpie nie jest ani tak proste jak się wydaje, ani takie beztroskie. Nie dość, że między bogami dochodzi do ciągle do spięć i konfliktów, to jeszcze takie kłótnie potrafią ciągnąc się przez tysiąclecia. A jeśli jest się pomniejszym bogiem, jak to było w przypadku Apolla…to już w ogóle można zapomnieć o dobrobycie. Facet nastąpił Zeusowi na odcisk i nie dość, że został pozbawiony swoich boskich mocy, to jeszcze został strącony na ziemię i uwięziony w ciele nastolatka, który jakimś cudem ma przeżyć. Tu już nawet nie chodziło o brak mocy. Apollo miał i ma nadal całą armię wrogów, którzy chętnie oddzieliliby jego głowę od ramion i kazali sobie podać na srebrnej tacy. Jedynym bezpiecznym miejscem jest Obóz Herosów. Jednak czy bóg pozbawiony swoich mocy będzie tam bezpieczny?

 
Wracamy do świata greckiej mitologii, herosów, mitycznych stworzeń i Obozu Herosów, gdzie schronienie mógł znaleźć każdy pół bóg. Jeśli czytaliście wcześniejsze przygody Percy’ego Jacksona, wiecie jak trudno może być dziecku greckiego lub rzymskiego boga. A co jeśli w ciele nastolatka zostaje uwięziony bóg, pozbawiony nadprzyrodzonej mocy? Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej. Taki bóg ma wrogów wszędzie, nie tylko na Olimpie. To właśnie spotkało Apolla.

Według oryginalnej mitologii greckiej Apollo był bliźniaczym bratem Artemidy. Jako syn Zeusa i Leto, przyszedł na świat na wyspie Delos. Miał całkiem sporo na głowie, bo śmiertelni uważali go za boga piękna, światła, życia, śmierci, muzyki, wróżb, prawdy, prawa, porządku, patrona sztuki i poezji oraz przewodnika muz. Całkiem pokaźna lista obowiązków, prawda? Jednak Rick Riordan znany z ubarwiania i tak już pstrokatej mitologii greckiej i rzymskiej, stał się niejako symbolem przekazu mitów na język współczesny. Dzięki niemu dzieciaki z dysleksja czy ADHD mają nadzieje, że to wcale nie te schodzenia, a objawy bycia półbogiem.

Riordan stał się taką sławą jak u nas Parandowski, który słynie z najlepszego tłumaczenia mitów. Tyle tylko, że tutaj autor miał większe pole do popisu i nie musiał się zamykać w ramach samych mitów, a wszystko to otulił zgrabnie swoim światłem. Poza minusem jakim dla mnie jest narracja pierwszoosobowa, Rick Riordan ciągle podnosi poprzeczkę swoich książek i nie ma się dość jego twórczości. Dlatego przedstawienie nowych przygód nie tylko znanych Herosów, ale i nowego w tym świecie Apolla to godna polecenia lektura, którą się naprawdę świetnie czyta i przeżywa genialne przygody z herosami i innymi bohaterami, których przedstawił Riordan w swoich książkach.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Galeria Książki.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Rick Riordan „Big Red Tequila”. Dlaczego Teksas trąci Meksykiem.

978-83-64297-95-3_big_red_tequila_okladka.indd
Tytuł: Big Red Tequila
Autor: Rick Riordan
Ilość stron: 464
Wydawnictwo: Galeria Książki
Premiera: 2 czerwca 2016

W Teksasie wszystko jest większe i lepsze. Dosłownie wszystko. Nawet morderstwo. Jackson „Tres” Navarre i jego enchiladożerny kot Robert Johnson przyjeżdżają do San Antonio. I choć się tego nie spodziewa, czekają go tam same kłopoty.  Dekadę wcześniej Navarre opuścił rodzinne miasto, aby zapomnieć o tragicznym morderstwie jakie miało tam miejsce. Co więcej ofiarą tego morderstwa padł jego ojciec. Teraz jednak mężczyzna zwarty i gotowy na wszystko – a przynajmniej tak sądzi – postanawia rozwikłać zagadkę z przeszłości. Jednak im bardziej zagłębia się w tę sprawę szukając odpowiedzi, tym bardziej zbrodnia sprzed dziesięciu lat wydaje się być aktualna. Po piętach depcze mu mafia, firma budowlana stosująca łapówkarstwo oraz politycy, którzy toczą nieczyste gierki. Oni wszyscy sprzysięgli się by Navarre pożałował powrotu w rodzinne strony. Nie ulega żadnej wątpliwości, że Tres wsadził kij w mrowisko. Pozostaje jednak pytanie czy podpali kij, żeby zniszczyć mrowisko czy będzie musiał uciekać zanim te mrówki dopadną jego?

Ricka Riordana możecie znać głównie z serii o młodym herosie Percym Jacksonie. I kilku książkach około mitologicznych ( plus nowa seria o przygodach Magnusa Chase’a). Jednak w przypadku tej książki, nie spodziewajcie się ani półbogów czy minotaurów  albo satyrów. Tutaj dostaniecie amatora tequili, mistrza tai-chi i nielicencjonowanego prywatnego detektywa w jednej osobie. Jackson Tres Navarre to facet, którego albo się kocha albo nienawidzi do szpiku kości.

W pierwszej chwili, kiedy przeczytałam o zamiłowaniu Tresa do tequili, miałam przed oczami typowego Meksykanina w sombrero i butelką tequili pod pachą, który po każdym łyku powtarzał „It’s deliszus”. I w zasadzie dostajemy dokładnie to, pomijając wielkie sombrero i meksykański akcent.  Nie jest to kolejny genialny detektyw z zamiłowania czy inny facet, którego z niewiadomych przyczyn życie poniewiera bardziej niż ustawa przewiduje. Navarre to facet, u którego nic nie jest na dobrą sprawę przesadzone. Rick Riordan – z tego co zauważyłam po serii o Percym Jacksonie – nie tworzy napompowanych geniuszem i całą świetnością świata bohaterów, których nie da się znieść.

Poziom humoru w książce jest zachowany na typowym poziomie autora. Jest ten uwielbiany przez wielu ludzi sarkazm, napięcie i naprawdę zaskakujące zakończenie. Wielu z was pewnie zapyta czy Riordan nie powinien siedzieć w lekturze dla młodszych, w świecie mitologii i herosów. Ale z pełną stanowczością i szczerą opinią osoby, która czytała więcej niż dwie książki Riordana, powiem wam, że jest jednym z niewielu autorów, którzy sprawdzają się nie tylko w seriach dla młodzieży.

Zagadka kryminalna nie należy do szczególnie skomplikowanych, a i relacje Tresa z innymi ludźmi nie były zbyt wyszukane. Mimo to książka jest bezsprzecznie godna polecenia, nie tylko dla fanów twórczości Riordana, ale też dla miłośników Teksasu, wielkich spraw i tequili. Jest niesamowicie klimatyczną i przyjemną lekturą, która zapewnia świetną rozrywkę i mimo wszystko pozostaje na długo w pamięci. A i sentyment do Tresa może dopaść w każdej chwili nawet najtwardszego czytelnika.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Galeria Książki.

Hasacz.

Tove Alsterdal „Weź mnie za rękę”. Dlaczego kryminały zaczęły mnie nudzić do tego stopnia, że stały się mdłe.

800652-n-a
Tytuł: Weź mnie za rękę
Autor: Tove Alsterdal
Ilość stron: 559
Wydawnictwo: Akurat

Przeszłość, która była pełna traumatycznych przeżyć, może być lekcją by unikać w przyszłości podobnych rzeczy, albo pozostać tylko przeszłością i wtedy wszytko zacznie się powtarzać. Jak każda historia, niezależnie jak mocno będzie się tego unikało. W chwili śmierci Charlie Eriksson zapewne żałowała swoich relacji z siostrą. Jednak nie zdołała tego w żaden sposób okazać. Nawet słabym śladem. Nic zatem dziwnego, że policja uznała to za samobójstwo, mimo zeznań świadka. Ale wiadomo. Rzadko kiedy wierzy się bezdomnemu wariatowi, który kryje swój stan umysłowy za nadmierną ilością spożytego alkoholu. Tyle tylko, że Helen – siostra Charlie – nie ma zamiaru uwierzyć w ową teorię, jakoby jej siostra popełniła samobójstwo. Rozpoczyna się prywatne śledztwo, które kobieta prowadzi na własną rękę. Jednak im dalej w świat i im głębiej w życie siostry zagląda Helen, tym więcej pojawia się pytań bez odpowiedzi. Tym bardziej nieprawdopodobne staje się to co spotkało Charlie. Przyjaciele okazują się być wrogami, a ci…potencjalnymi mordercami.

 

Uwielbiam opasłe książki. Jeszcze bardziej lubię kryminały, które są dobrze napisane, a ich akcja rozwija się stopniowo i trzyma w napięciu aż do zakończenia, kiedy wszystko się wyjaśnia. Problem tkwi w tym, że przez ostatnie trzy miesiące nie przeczytałam ani jednej książki, która zaspokoiłaby mój zmysł kryminologa i wszystko czego się tknę…jest mdłe, nudne i oklepane jak jasny gwint. I co mam z tym fantem zrobić?

Tove Alsterdal znam z jej debiutanckiej powieści Kobiety na plaży. Czytałam to zaraz po premierze, kiedy miejska biblioteka nie świeciła ubogim zaopatrzeniem, a kiedy pytałam o jakąś autorkę czy autora i jego książkę, bibliotekarka nie robiła wielkich oczu, patrząc na mnie jakbym uciekła z oddziału zamkniętego w szpitalu psychiatrycznym. Wtedy twórczość autorki Alsterdal była dla mnie genialna, wciągająca i porywająca równie mocno co trylogia Larssona. Tyle tylko, że tak jak autor może się wypalić, tak mnie się skończył zapał do czytania kryminałów. Każdy kolejny…po prostu mnie nie dosięga swoim geniuszem – o ile go ma.

Weź mnie za rękę to powieść, która powinna urzekać swoim mrocznym charakterem, przenikliwością i napięciem. I tak jak nigdy mi się to nie zdarzyło, przy żadnej książce…przy tej zwyczajnie nie wiedziałam co zrobić. Czytałam i nic mi nie zostawało w głowie. Bo już to znałam. A przysięgam przed laptopem i moim regałem, że nigdy wcześniej tego tytułu nawet w ręce nie trzymałam. Postać Helen była…po prostu była. Nawet nie wiem co napisać. Szukała odpowiedzi na pytania jakie pozostawiła w jej głowie śmierć Charlie, podróżowała po świecie, a finalnie książka miała tak dziwne zakończenie…, że zwyczajnie nie wiem czy autorka nie pisała równolegle innej książki i czegoś nie pogwizdała podczas składania wydruku dla wydawnictwa.

 

Oczywiście jeśli jesteście fanami gatunku i znacie poprzednie książki Tove Alsterdal, to polecam się zapoznać, bo może się wam spodoba. Sama zamierzam do tego wrócić, chociaż mam wrażenie, że zanim to nastąpi zrobię sobie przerwę od książek w tym klimacie, bo coś mnie dopadło takiego, że nie czuję już tej epickości kryminału. A to boli.

 

Za książkę gorąco dziękuję wydawnictwu Akurat.

 

Hasacz.

Lars Mytting „Płyń z tonącymi”. Mitologiczna klątwa nad dwoma rodzinami i miłość do drewna.

286810_plyn-z-tonacymi_636
Tytuł: Płyń z tonącymi
Autor: Lars Mytting
Ilość stron: 470
Wydawnictwo: Smak Słowa

Edvard dorastał w domu swoich dziadków, pośród  barwnych pól i rozległych pastwisk Norwegii. Jego rodzice zginęli we Francji, kiedy był jeszcze dzieckiem. Jednak to dlaczego tam i w jaki sposób zginęli było jedną z wielu rodzinnych tajemnic, na które była spuszczona zasłona milczenia. Po latach, jako dorosły mężczyzna, Edvard wyrusza na Szetlandy, gdzie krajobraz urzeka romantycznym wręcz pięknem, które zwiastuje tragedię wiszącą w powietrzu. Znajduje tam kolejne pytania i kobietę, której nie potrafi zrozumieć. W końcu jednak Mężczyzna jedzie do Francji, by dowiedzieć się co tak naprawdę stało się z jego rodzicami, jednak odpowiedzi wcale nie są tak satysfakcjonujące, jakie miały być w rozumieniu Edvarda. Co tak naprawdę przydarzyło się rodzicom mężczyzny? Dlaczego kobieta, której nie potrafi zrozumieć, nadal sprawia, że kocha ją mocniej niż kiedykolwiek, choć nie potrafi czuć bólu czy ta chce go zrani?

 

Larsa Myttinga możecie znać z książki o drewnie Porąb i spal. Żebyście nie zapomnieli o tym jak finezyjnie Mytting opisuje sposób obróbki drewna i to co powinien człowiek wiedzieć o filozofii bycia drwalem, napisał książkę, w której główny bohater nie tylko pała wielką miłością do przyrody i jest wychowywany na norweskim gospodarstwie, ale również jego życie toczy się zgodnie z naturą. Oczywiście zaraz przed tym co wydarzy się później. Zaraz przed tym jak pozna Gwen i zaraz po tym,kiedy zrozumie co spotkało jego rodziców.

Postać Edvarda to bardzo romantyczny typ człowieka odrobinę upośledzonego emocjonalnie. Mężczyzna często kontempluje nad tym co się wydarzyło w jego życiu, zastanawia się czy w odpowiedni sposób tęskni za rodzicami – tak jak powinien tęsknić syn za mamą i tatą. Te rozmyślania i tajemnicza – przynajmniej dla niego – śmierć rodziców jest wypełniają jego życie do dnia kiedy przychodzi poznać mu Gwen. Kobietę zagadkową, trudną do zrozumienia. Istotę piękną i pełną gracji. I chociaż stanowią względem siebie raczej przeciwieństwa – nadal Edvard nie potrafi przestać jej kochać, wyobrażać sobie jej ze sobą na ich własnym gospodarstwie.

Istotną rolę w tym wszystkim stanowi natura, jej odgłosy, owoce i w końcu wspomnienia jakie przechowuje dla samego Edvarda. Jak dramatyczna i poruszająca potrafi być nie tylko sama historia jego rodziców, ale dramatyczna potrzeba określenia siebie. Kim tak naprawdę był Edvard i jego rodzice? Dlaczego jego rodzina usilnie skrywała przed nim to co się wydarzyło i dopiero sam musiał odkryć prawdę? Mytting prowadzi genialną narrację, bardzo poetycką i barwną w opisach. Niemal romantyczną i delikatną, choć chwilami brutalną i mroczną.

 

Jeśli jesteście miłośnikami takich powieści, to coś właśnie dla was.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Smak Słowa.

 

 

Hasacz.

Christer Mjåset „To ty jesteś Bobbym Fischerem”. Co zdarzyło się tamtego wieczoru?

totyjestesbobbymfischerembiext326509671
Tytuł: To ty jesteś Bobbym Fischerem
Autor: Christer Mjåset
Ilość stron: 208
Wydawnictwo: Smak Słowa

W życiu każdego człowieka dochodzi do pewnego rodzaju konfrontacji z przeszłością. Jedni podsumowują życie, stwierdzając potem czy było ono dobre czy nie i czy warto jeszcze o nie walczyć. Jednak pewne aspekty z przeszłości bywają przerażające i sprawiają potworny ból osobie, która nie koniecznie chce dokonywać takiego podsumowania. Czterdziestoletni mężczyzna zmuszony jest to właśnie takiego rozrachunku. Tym samym musi dokonać konfrontacji z czymś co dręczyło go przez całe życie. Pewnego wieczoru zniknęła młoda dziewczyna, a w tym czasie inne sprawy przybrały naprawdę fatalny obrót i nikt nie wie co tak naprawdę zrobił Hakon i jego koledzy. Cała ta konfrontacja z przeszłością dokonać się ma na pogrzebie Kristoffera, przyjaciela Hakona. To okazja do spotkania się z pozostałymi czterema przyjaciółmi z dzieciństwa. Ich przyjaciółka Agnes zniknęła bez śladu, a potem doszło do innych przerażających zdarzeń. Dlaczego Hakon, będący narratorem powieści odczuwa tak dojmujący smutek i poczucie winy? Co się wydarzyło tamtego wieczora? Jaki związek z nimi mieli Hakon i pozostała banda?

 

Literatura skandynawska to ostatni krzyk bestsellerów na rynku wydawniczym – przynajmniej takie odnoszę wrażenie. W tej literaturze trochę buszowałam, ale muszę przyznać, że Christer Mjåset był mi obcy. Wiedziałam kim jest, ale nie czytałam jego książek. Sięgając po nieco ponad dwustu stronicową książkę,byłam przekonana, że to będzie szybka, łatwa i właściwie niezbyt zajmująca lektura. Bo jak ostatnio złapałam za książkę w takiej objętości to wynudziłam się bardziej niż kiedykolwiek w życiu. Jednak autor raczy czytelnika czymś o wiele głębszym, bardziej przejmującym niż można to sobie wyobrazić.

Złożone podłoże psychologiczne, tajemnica do rozwikłania, która jest o wiele mroczniejsza niż może się wydawać i w końcu retrospekcje. A te mogą nieźle namieszać w głowach czytelnika i podczas samego czytelnika. Trudno też napisać coś więcej o samej książce czy postaciach, bo to jednocześnie zdradza za dużo z treści.

Żeby jednak nie zostawiać was z niczym, niech zachęci was fakt, że mimo niewielkiej objętości, ta książka jest naprawdę prawdziwą perełką pośród literatury skandynawskiej. I jeśli czytaliście Rzekę tajemnic, albo udało się wam ją obejrzeć…to wiecie jaka wspaniałość na was czeka. Nie jest to jej skandynawski odpowiednik – autor nie starał się naśladować Dennisa Lehane’a. Jednak przez pewne podobieństwa i enigmatyczne skończenie, książka staje się naprawdę niesamowita.

I w zasadzie to powinno wam wystarczyć.

 

Za książkę dziękuje bardzo wydawnictwu Smak Słowa.

 

 

Hasacz.